Piasek o rozstaniu z TVP: Podobno zadzwonił sam Kaczyński

Piasek o rozstaniu z TVP: Podobno zadzwonił sam Kaczyński

Dodano: 47
Andrzej Piaseczny
Andrzej Piaseczny / Źródło: PAP / Adam Warżawa
Podobno do telewizji zadzwonił sam „towarzysz Winnicki", jak nazywamy ze znajomymi prezesa Kaczyńskiego – mówił Andrzej Piaseczny.

W styczniu 2021 roku do sieci trafiło wideo Andrzeja Piasecznego z urodzinowej imprezy, którą przygotowali mu przyjaciele. Spotkanie odbyło się nad morzem w mieszkaniu lidera Behemoth Adama Darskiego. To właśnie Darski nagrywał całe zdarzenie, a na filmie opublikowanym przez niego w mediach społecznościowych widać, jak celebryci wznoszą toasty. Podczas jednego z nich Piaseczny zaczął wyklinać Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederację. – Je*ać biedę – krzyknął piosenkarz, by po chwili dodać: "Je*ać PiS i Konfederację i wszystkich ku*wa tam co tego...".

W wywiadzie dla "Dużego Formatu" piosenkarz przyznał, że nigdy nie ukrywał swoich poglądów dotyczących obecnej władzy. Na uwagę, że, mimo wszystko, pracował jednak w TVP, stwierdził, że "nie czytał wiadomości jak pani Danuta Holecka".

– Występowałem tylko w programie muzycznym. I płaciła mi nie partia, ale podatnicy. Jednocześnie przez ostatnie lata nie chowałem się po kątach, otwarcie krytykowałem rząd. (...) Dodam tylko, że w ciągu mojej 30-letniej kariery TVP miała kilkunastu prezesów z najróżniejszych opcji, a ja zawsze jakoś się w niej mieściłem – zaznaczył.

Piaseczny zdradził też, że po tym, jak filmik z urodzinowej imprezy trafił do sieci, do TVP zadzwonić miał sam Kaczyński. – Podobno do telewizji zadzwonił sam „towarzysz Winnicki", jak żartobliwie nazywamy ze znajomymi prezesa Kaczyńskiego – rzecz wzięta z kultowego serialu "Alternatywy 4", pasuje idealnie – powiedział, żeby mnie zdjęli ze wszystkich anten TVP – powiedział.

Skąd pomysł na coming out?

Andrzej Piaseczny był również pytany przez dziennikarza "Dużego Formatu" o to, co skłoniło go do coming outu. Okazuje się, że piosenkarza zmobilizował do tego prezydent Andrzej Duda.

– Powiedział, że LGBT to nie ludzie, lecz ideologia. Prezydent stał się emanacją homofobii – ocenił.

Odniósł się również do swojej wypowiedzi, że "aktywiści LGBT to krzykacze" i przyznał, że była ona niefortunna. Jak wyjaśnił, chodziło mu o to, że nie wystarczą parady, gdzie często pokazywani są mężczyźni w mocnych makijażach czy z gołymi pośladkami, a nie jest to jego estetyka. Piasek tłumaczył, że na paradę pójdzie, ale "nie założy sukienki".

Piasek o Kościele: Pycha idzie przed upadkiem

Jedynym z tematów rozmowy był również stosunek Andrzeja Piasecznego do Kościoła.

– Chodziłem regularnie jeszcze w liceum. Przestałem, kiedy ksiądz w konfesjonale zaczął się dopytywać, czy się masturbuję. Wróciłem, jak miałem jakieś 35 lat. Może odezwało się we mnie pragnienie kontaktu z boskością – tłumaczył.

Jak zaznaczył, "nie wierzy, że zapłatą za miłość jest piekło".

– Biskupi i niektórzy księża wierzą w innego Boga, moim zdaniem niechrześcijańskiego. To, co robią biskupi, to droga do unicestwienia tradycji chrześcijańskiej. Przez swoje nienawistne teorie arcybiskup Marek Jędraszewski wykrzywia obraz Boga i Kościoła. Cały Episkopat powinien się uderzyć w piersi i poprosić o wybaczenie. Pycha idzie przed upadkiem – ocenił.

Czytaj też:
Koniec deklaracji LGBT w Małopolsce? Wicemarszałek z Porozumienia przestraszył się gróźb KE
Czytaj też:
Klepacka zagrała na nosie swoim hejterom. Jednym zdjęciem zamknęła im usta

Źródło: Gazeta Wyborcza / Duży Format
 47
Czytaj także