SportTomaszewski po meczach kadry: Brzęczek? Nie godzę się na marionetkę

Tomaszewski po meczach kadry: Brzęczek? Nie godzę się na marionetkę

Jan Tomaszewski
Jan Tomaszewski / Źródło: PAP / Leszek Szymański
Dodano 74
Selekcjonerowi trzeba dać dwa miesiące na zmianę sposobu działania i powrót do normalnego ustawienia zespołu. Bo co ktoś robi w klubie, to mnie nie interesuje. Ale tu jest reprezentacja, będąca naszym wspólnym dobrem. I ja się nie godzę na taką marionetkę! Mamy doskonałe pokolenie piłkarzy, szkoda, by zostało zmarnowane – mówi portalowi DoRzeczy.pl Jan Tomaszewski, były bramkarz reprezentacji Polski, medalista Mistrzostw Świata w 1974 roku, uczestnik MŚ. w roku 1978.


Jak ocenia Pan początek eliminacji o Mistrzostw Europy?

Jan Tomaszewski: Fatalnie! Oczywiście cieszy mnie, że wygraliśmy, mamy sześć punktów po dwóch meczach. Ale były to wygrane z drużynami słabymi. Wygrane, które nie rokują w żaden sposób w kontekście przyszłorocznych mistrzostw Europy, na które się zakwalifikujemy, bo grupa jest słaba. Jednak w samym turnieju spodziewać się możemy najgorszego!

Dlaczego?

Jerzy Brzęczek jako selekcjoner stał się marionetką pseudoekspertów, którzy nie znają się na profesjonalnej piłce, ale wygadują i wypisują głupoty. Mają do tego prawo, ale Brzęczek nie ma prawa ich słuchać a robi to i zmienił system gry drużyny. Za Adama Nawałki zespół grał systemem 1-4-4-1-1. Czyli z jedną „dziewiątką” z przodu i „dziesiątką” za jej plecami. Takie ustawienie dało awans do mundialu. Na mistrzostwach Adam je zmienił i doszło do kompromitacji. Brzęczek w meczu z Włochami miał Zielińskiego za Lewandowskim, Polacy rozegrali świetny mecz. Potem przyszły eksperymenty. Jak choćby z Austrią, gdzie wpuścił dwie „dziewiątki” – Milika i Lewandowskiego obok siebie. A Zieliński zamiast za napastnikiem grał na boku pomocy. Wyglądało to fatalnie, więc ustawienie zostało zmienione – zszedł Milik, za Robertem grał Zieliński. I od razu zaczęło wyglądać to lepiej!

Tak, ale Zieliński doznał kontuzji, wszedł drugi napastnik – Krzysztof Piątek – i to on przesądził o wyniku…

Tak, ale wtedy Lewandowski cofnął się i z musu grał na rozegraniu. W meczu z Łotwą grało dwóch środkowych napastników obok siebie, nawzajem sobie przeszkadzali. Tracąc wiele ze swojej wartości.

Ale Polacy jednak ten mecz wygrali?

Bo pod względem umiejętności indywidualnych znacznie przewyższają Łotyszy. Na tym poziomie mogliby grać systemem 1-10, i nie byłoby różnicy. Ale gdyby tu przyjechał klasowy zespół, na przykład Niemcy, czy Francuzi, to do przerwy przegrywalibyśmy 0:3!

Jeśli chodzi o to ustawienie – mówi Pan, że za Adama Nawałki Biało-Czerwoni grali jednym napastnikiem. A jednak w eliminacjach Euro (w tym w historycznym już meczu z Niemcami), czy w samym udanym turnieju we Francji drużyna grała dwoma napastnikami – Lewandowskim i Milikiem.

Tak, jednak Milik nie był klasyczną „dziewiątką”, ale grał nieco cofnięty za Lewandowskim. Na pozycji trochę podobnej do Zielińskiego. Dziś w Napoli Arek występuje na pozycji klasycznego środkowego napastnika.

Może w kadrze właśnie powinien Lewandowski grać cofnięty, za Piątkiem, który jest w szczytowej formie?

No dobrze, ale gdzie wtedy miałby grać Zieliński?

Nie musiałby grać wcale, ostatnio spisał się średnio.

To niech to powie głośno Brzęczek. Że najlepszego środkowego napastnika, czyli Roberta Lewandowskiego cofa na rozgrywającego, a najlepszego playmakera, jakiego mamy sadza na ławce. Z tym można dyskutować, ale przynajmniej będzie zachowany system gry. Teraz jest chaos, piłkarze momentami sami nie wiedzą, co mają grać. Zieliński bywał już ustawiany w środku pomocy, gdzie wszyscy wiedzą, że nie umie bronić, albo na lewej stronie. Kolejna rzecz – po meczach niektórzy narzekają na dyspozycję środkowych pomocników, Krychowiaka i Klicha. To dlaczego nie dano choć chwili szansy Szymonowi Żurkowskiemu, skoro trener go powołał? Tych pytań jest wiele.

Czy te głosy krytyki nie są lekką przesadą w sytuacji, gdy Polacy prowadzą po dwóch meczach w grupie i pewnie zmierzają do awansu?

Krytyka jest zawsze prosta po klęsce. Gdybyśmy rozmawiali po mistrzostwach Europy, i ponieślibyśmy na nich klęskę, to głosów krytyki byłoby co niemiara. tymczasem gdy są zwycięstwa krytykuje niewielu. Ale właśnie teraz te głosy krytyki muszą się pojawić. Bo przecież nikt nie życzy tej drużynie źle. Ale – chcę to wyraźnie podkreślić – zarówno Adam Nawałka, jak i Jerzy Brzęczek mają doskonałe pokolenie piłkarzy. Kazimierz Górski miał tylko dwóch graczy wybitnych – Włodzimierza Lubańskiego i Kazimierza Deynę. Ustawił wokół nich graczy solidnych, dzięki czemu odniósł sukces. Antoni Piechniczek miał tylko jednego wybitnego zawodnika – Zbigniewa Bońka. I też sukces.

Nawałka miał Piszczka, bramkarza, którykolwiek nie bronił, Krychowiaka w szczytowej formie, Lewandowskiego. I na mundialu przegrał przez eksperymenty w ustawieniu. Jerzy Brzęczek będąc marionetką w rękach pseudoekspertów na mistrzostwa awansuje. Jednak dalej brnąc w dziwne eksperymenty ze składem, zmarnuje fantastyczną grupę piłkarzy. Bo jest różnica, czy odpada się po karnych i fantastycznej grze, czy też w fatalnym stylu. To, co dziś Brzęczek robi, to droga do klęski.

Czy sugeruje Pan, że Jerzy Brzęczek powinien odejść?

Uważam, że trzeba mu dać dwa miesiące na zmianę sposobu działania. Bo co ktoś robi w klubie, to mnie nie interesuje. Ale tu jest reprezentacja, będąca naszym wspólnym dobrem. I ja się nie godzę na taką marionetkę! Mamy doskonałe pokolenie piłkarzy, szkoda, by zostało zmarnowane.

A w ostatnim dwumeczu widzi Pan jakiekolwiek pozytywy?

Dwa zwycięstwa i sześć punktów, ale to z tymi rywalami było obowiązkiem. I podjęta wreszcie sensowna decyzja w sprawie obsady bramki. U Adama, czy bronił Fabiański, czy Szczęsny, to trząsł się, że jak popełni błąd straci miejsce w składzie. Decyzja o wyborze jednego bramkarza na cały cykl czterech spotkań daje zawodnikowi komfort. I widać to było w grze Wojtka w Wiedniu i w Warszawie. Warto, by w innych kwestiach trener przestał wreszcie słuchać doradców i wrócił do naturalnego ustawienia reprezentacji 1-4-4-1-1. Ustawienia, które w ostatnich latach zapewniło nam największe sukcesy.

Czytaj także:
Brzęczek odkrył karty przed meczami reprezentacji. Są niespodzianki

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ pha

Czytaj także

 74
  • Chris IP
    Spocony Janek jako celebryta
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • SUPREMO IP
      Mamy jedną z najgorszych reprezentacji na świecie więc jest rzecza śmieszną oczekiwanie dobrych wyników. Polscy piłkarze to miernoty wiec takie beda wyniki to proste.
      Dodaj odpowiedź 0 4
        Odpowiedzi: 0
      • the lucky punch IP
        Potrafię odróżnić grę w tenisa od gry w piłkę nożną. Jak oglądam Polaków na boisku, to mam wrażenie, że ogromnie improwizują, stawiają na szczęście, na przypadek i desperacko starają się uniknąć blamażu. Coś jak kopanie piłki na podwórku, bez ładu, bez składu, ważne, by jakoś kopnąć. Jak oglądam Niemców, Holendrów, Francuzów czy Hiszpanów w grze, to widzę, że oni bardzo konsekwentnie realizują wypracowany plan taktyczny. Grają jakby z pamięci, jak z nut, płynnie i błyskawicznie zmieniają taktykę, warianty, szybkość i pozycje ...
        Zespół, jak jeden organizm, w każdej chwili, w każdej sytuacji, każdy automatycznie wie, co ma robić. To jak szybka gra w szachy. Nie ma czasu na rozmyślania, a reaguje się błyskawicznie na sytuacje, już po stokroć przerabiane, jak zmiana biegów w aucie. Do tego dochodzi nastawienie mentalne. Potrafią wygrać jeszcze na ostatni gwizdek. Żadnego załamania, żadnych pretensji na boisku. Te różne style gry, to też różne przeżycia estetyczne. Jedni mozolą się w zamieszaniu i w chaosie z cierpieniem w oczach, by jednak jakoś tę piłkę wcisnąć do bramki, a inni z wyraźną radością gry utrzymują inicjatywę, popisują się długimi, celnymi podaniami i błyskawicznymi kontrami. Inna kultura, inna szkoła gry, inne pieniądze.
        Dodaj odpowiedź 4 1
          Odpowiedzi: 1
        • Wprowadź swój podpis IP
          Pan Tomaszewski to może nie godzić się ze swoim pieseczkiem. Reprezentacja piłkarska jest zgodnie z prawem 'własnością' Polskiego Związku Piłki Nożnej. I to PZPN decyduje kto będzie trenerem, a pośrednio kto gra. Tak więc niech się Tomaszewski stara zostać prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej i będzie mógł wtedy się nie godzić :-P
          Dodaj odpowiedź 1 11
            Odpowiedzi: 1
          • mordotymoja IP
            Brzęczek nie odniesie sukcesu i to z wielu powodów. Nie potrafi zestawić składu! Ma marny "bank informacji". Nie potrafi pożegnać piłkarza, który gra źle, bo się do piłkarzy "przywiązuje". Nie potrafi też "zmusić" piłkarzy do zmiany stylu gry, a może sam nie wie co chce osiągnąć? Jeszcze raz obejrzałem mecz z Łotyszami. Rreprezentacja nie grała do przodu, ale w bok i do tyłu. Mając kilkanaście metrów wolnego boiska, zamiast pobiec do przodu, szło podanie do najbliżej stojącego kolegi. Najczęściej w bok. Tym sposobem, grając wolno i w jednostajnym rytmie nasi rywale zawsze zdążyli się cofnąć i ustawić do obrony! Piłkarzy tchórzy wyrzuciłbym z reprezentacji. Z przyjemnością obejrzałem mecz Francuzów, Holendrów z Niemcami. Tam prawie każda piłka jest posyłana do przodu. Na boisku rywala jest ustawiana strefa! Napastnicy i pomocnicy są w ciągłym ruchu. Szukają pozycji. W polskiej reprezentacji, jak nawet któryś z piłkarzy wyjdzie na pozycję, to na 100% nie doczeka się podania. Jan Tomaszewski ma rację. Brzęczek powinien dostać dwa miesiące kredytu i pierwszy mecz powinien być dla niego ostatecznym egzaminem. Polska reprezentacja nie ma stylu. Nie umie przyspieszyć. Nie ma podań długich, na kilkadziesiąt metrów do przodu. Nie ma celnych strzałów z drugiej linii! Nie ma schematów. Sześć punktów w tabeli cieszy. I pozycja lidera. Ale gra jest tragiczna...
            Dodaj odpowiedź 9 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także