Strażnik PamięciWarzecha: Takie postawy należy szczególnie doceniać i hołubić

VI EDYCJA WYJĄTKOWEJ NAGRODY

6 listopada 2018 r.
Gala wręczenia nagród

Partner strategiczny Orlen
Sponsor PGNiG
Patronat Honorowy Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Niepodległa. Stulecie Odzyskania Niepodległości Narodowe Centrum Kultury Instytut Pamięci Narodowej Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Partnerzy Bank Gospodarstwa Krajowego PKP Intercity KGHM Polska Miedź Totalizator Sportowy Bank Pekao Poczta Polska PZL-Świdnik 99rent
Współorganizator Zamek Królewski w Warszawie
Patronat medialny Telewizja Polska

Warzecha: Takie postawy należy szczególnie doceniać i hołubić

Maciej Radziwiłł i Łukasz Warzecha
Maciej Radziwiłł i Łukasz Warzecha
Dodano
– Niewiele jest osób, które, ocalając pamiątki rodzinne, w tak dużym stopniu ocalają zarazem materialne świadectwa historii I Rzeczypospolitej, jej wielkości, wspaniałości, ale także – co ogromnie dziś ważne – różnorodności – przekonywał Łukasz Warzecha w swoim wystąpieniu.

Poniżej prezentujemy cały tekst laudacji Łukasza Warzechy wygłoszonej na cześć Maciej Radziwiłła:

Jestem szczególnie szczęśliwy, że przypadł mi w udziale zaszczyt ogłoszenia laureata nagrody Strażnika Pamięci w tej właśnie kategorii – Mecenas, ale Mecenas – osoba prywatna. W moim przekonaniu na szczególne wsparcie, uhonorowanie i uznanie zasługują ci, którzy angażują własne, prywatne siły, czas i finanse we wspieranie odbudowywania naszej pamięci, wspieranie wiedzy o naszej historii, w ocalanie jej przed zapomnieniem.

Szczególna wartość takiej postawy polega na trzech kwestiach.

Po pierwsze – najtrudniej jest zrezygnować z jakiejś części tego, co się posiada samemu, co należy tylko do nas, żeby przekazać to na rzecz wspólnego celu, jakim jest zachowanie pamięci o naszej historii.

Druga kwestia to dawanie przykładu. Nie każdy oczywiście dysponuje takimi zasobami finansowymi jak nasz Laureat, który swoją pozycję biznesową budował przez lata. Ale też wcale nie trzeba wielkich pieniędzy, a może nawet nie trzeba ich wcale, żeby wziąć przykład z naszego Laureata i oddać dla wspólnego dobra to, co się posiada: swoje umiejętności czy czas.

Trzecia kwestia: zbyt rzadkie jest wciąż w naszym kraju przekonanie osób, które osiągnęły zawodowy i finansowy sukces, że mają obowiązek podzielić się ze wspólnotą jego owocami. Nie pod przymusem państwa, nie poprzez podatki, ale dobrowolnie dla wspólnego dobra. Takie postawy należy szczególnie doceniać i hołubić.

Nasz Laureat wywodzi się z rodu, który zapisał się w historii Polski bardzo mocno. Jego najbardziej kojarzony przez szeroką publiczność przedstawiciel nie został wprawdzie odmalowany najkorzystniej przez Henryka Sienkiewicza w Trylogii, ale też prawda historyczna na jego temat nie jest tak prosta, jak to pokazał autor „Potopu”. To postać pod pewnymi względami tragiczna, co najlepiej obrazuje przejmująca scena jego śmierci w samotności i opuszczeniu, w Tykocinie.

Inni z kolei reprezentanci tego wielkiego rodu pojawiają się jako bohaterowie „Pamiątek Soplicy”. Jeden z nich, książę, dla nowogródzkiej szlachty jest najjaśniejszym punktem odniesienia we wszystkich sprawach – choć w istocie nie był postacią świetlaną, mówiąc najoględniej.

W pierwszym opowiadaniu „Pamiątek Soplicy” – „Kazaniu konfederackim” – jest rok 1769, drugi rok trwania konfederacji barskiej, w ławach kościelnych świątyni ojców Bernardynów w Kalwarii zasiada sam książę, a z ambony grzmi ksiądz Marek Jandołowicz, na poły legendarny kapelan konfederatów (choć działania jego historycznego pierwowzoru nie są tak chwalebne, jak w romantycznej wizji Rzewuskiego czy Słowackiego). I choć słowa księdza Marka niemal na pewno wymyślił sobie Henryk hrabia Rzewuski, to warto je tutaj przytoczyć jako memento dla nas wszystkich:

Święty Jan Ewangelista mawiał: „Dziateczki! Kochajcie jedni drugich”, a ja wam to mówię, a raczej wymówię, że tak nie robicie. „Kochamy ojczyznę!” mówicie, a między sobą żyjecie w ciągłych swarach! Piękna to miłość ziemię kochać, a z ziemianami się wadzić; a wy, panowie naczelnicy tej konfederacji pod hasłem wiary i wolności zawiązanej, zamiast cobyście mieli dobry przykład dawać szlachcie, to albo sami ogień tworzycie, albo do gotowego drewka przykładacie. Czyż wy usadziliście się znękać cierpliwość i miłosierdzie boże, aby inne narody nauczyć, ile to trzeba grzechów, żeby aż ojczyznę zatracić?

Nie mam zapewne charyzmy, jaką przypisywano księdzu Markowi, ale życzyłbym wszystkim, żeby te kilka zdań jakoś w nas zapadło.

Nasz Laureat przez lata gromadził pamiątki przeszłości swojego rodu, która zarazem jest naszą wspólną przeszłością, przeszłością I Rzeczypospolitej, należy więc do nas wszystkich, dla których historia naszej pierwszej republiki jest ważna. To również świadczy o szczególności i wyjątkowości Laureata: niewiele jest osób, które, ocalając pamiątki rodzinne, w tak dużym stopniu ocalają zarazem materialne świadectwa historii I Rzeczypospolitej, jej wielkości, wspaniałości, ale także – co ogromnie dziś ważne – różnorodności.

W maju tego roku Laureat udostępnił swoją kolekcję w Muzeum Południowego Podlasia w Białej Podlaskiej, która niegdyś również należała do jego rodziny. Częścią zbioru był między innymi obraz Matki Bożej Loretańskiej, znaleziony w 1683 roku nieopodal pola bitwy pod Wiedniem.

Szanowni Państwo, z ogromną przyjemnością ogłaszam, że laureatem nagrody Strażnika Pamięci w kategorii Mecenas został pan Maciej Radziwiłł. Czytaj także:
Nagrody Strażnik Pamięci 2017 wręczone
Czytaj także:
Uroczysta gala nagrody Strażnik Pamięci. FOTORELACJA

 0

Czytaj także