ŚwiatSikorski dziękuje Jourovej za działania wobec Polski

Sikorski dziękuje Jourovej za działania wobec Polski

Radosław Sikorski
Radosław Sikorski / Źródło: PAP / Wiktor Dąbkowski
Dodano 242
W trakcie debaty o Polsce w Parlamencie Europejskim europoseł PO Radosław Sikorski dziękował unijnej komisarz za działania podjęte wobec naszego kraju.

Wczoraj wieczorem w europarlamencie odbyła się debata dotycząca „zagrożenia praworządności w Polsce”.

W trakcie debaty europoseł PO zwrócił się do odpowiedzialnej za kwestie praworządności wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej Věry Jourovej.

Jak tłumaczył Sikorski, w Polsce dochodzi do łamania praworządności, czego przykładem może być wczorajsza sytuacja z udziałem mec. Romana Giertycha.

– Obecny rząd od lat próbuje wrobić poprzedniego przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska w odpowiedzialność za urojony zamach smoleński. Jego adwokat, skądinąd były wicepremier w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, powiedział że postawienie mu zarzutów byłoby absurdalne – mówił Sikorski.

– Za to na wniosek obecnego ministra został dzisiaj postawiony przed tzw. Izbą Dyscyplinarną. Więc to, że adwokat mówi, że jego klient jest niewinny już dzisiaj jest powodem do szykan – tłumaczył dalej europoseł.

– To nie jest europejskie rozumienie pojęcia praworządność. Dlatego dziękuję pani komisarz i Komisji za to, że próbuje nam pomóc przywrócić praworządność w Polsce – dodał polityk.

Krzyki i wyzwiska podczas posiedzenia Izby Dyscyplinarnej

O jakiej sytuacji mówil europoseł Sikorski? W poniedziałek Giertych informował na Twitterze, że stawi się przed Izbą Dyscyplinarną Sądu Najwyższego, gdzie odpowie za swoje słowa dot. katastrofy smoleńskiej. Mecenas zakończył wpis zaproszeniem skierowanym do swoich zwolenników, aby poszli razem z nim na rozprawę.

Wczoraj do internetu przedostało się nagranie z całego zdarzenia. Widać na nim, jak Giertych kpi z sędziów Sądu Najwyższego i odmawia ich uznania. W pewnym momencie, gdy sędzia upomniał byłego wicepremiera, aby zmierzał do końca swojej wypowiedzi, Giertych odparł: "nie może mnie pan upominać, bo nie jest pan sądem".

Gdy sędziowie opuszczali salę, zebrani zaczęli krzyczeć "hańba" i "tchórze". Mecenas na te krzyki nie reagował i nikogo nie upomniał. "Próbowałem przekonać tzw. sędziów z tzw. Izby Dyscyplinarnej SN, aby porzucili uzurpację. Ogłosili 10 minut przerwy, a minęło 30 min. Może ich przekonałem?" – kpił polityk.

Po zakończeniu przerwy Giertych nie został już wpuszczony na salę rozpraw. Izba Dyscyplinarna SN nałożyła na niego 3000 zł kary porządkowej i wyprosiła publiczność. Mecenas już zapowiedział, że nie zapłaci grzywny, gdyż jak twierdzi Izba Dyscyplinarna nie jest sądem.

Czytaj także:
Halicki atakuje polski rząd w Parlamencie Europejskim. "Nękacie sędziów i Polaków"
Czytaj także:
Jourová: Komisja będzie podejmowała wszystkie kroki, które są konieczne

/ Źródło: Twitter / 300polityka.pl
/ zma

Czytaj także

 242
  • Jozia IP
    Prawdziwy Polak nigdy na swój kraj ręki nie ponosi.kim wy jesteście?
    Dodaj odpowiedź 3 0
      Odpowiedzi: 0
    • Wstyd. IP
      Trzeba być bez sumienia.
      Dodaj odpowiedź 5 0
        Odpowiedzi: 0
      • cesia IP
        Szmaciarz Aplujbaum z rozpędu chciał Jourovej ZROBIĆ LASKĘ, ale podobno Jourova NIE MA LASKI
        Dodaj odpowiedź 7 0
          Odpowiedzi: 0
        • rom23 IP
          PO to anty- polska partia reprezentuje interesy szemranego kapitału a zachowanie radzia tylko to potwierdza
          Dodaj odpowiedź 10 0
            Odpowiedzi: 0
          • Marcin IP
            Radosław Sikorski zorganizował na początku lutego 2020 w Brukseli debatę, gdzie unijni dygnitarze dyskutowali, jak uderzyć w polskie rządy. W trakcie debaty przewodniczy Komisji Wolności Obywatelskich PE Juan Fernando Lopez Aguilar zapytał Sikorskiego i prof. Sadurskiego jak unijny parlament może pomóc opozycji. – Czego jeszcze można od niego (od PE) oczekiwać? Bo my w obecnej sytuacji zrobiliśmy wszystko, co było możliwe – mówił Aguilar. Podkreślmy – unijny polityk, stojący na czele niby niezależnego organu dopytuje się, jak może pomóc jednej partii w Polsce, obalić inną. Czy naprawdę trzeba jeszcze jakichkolwiek dowodów, że ta cała awantura nie ma nic wspólnego z żadnym łamaniem prawa, a tylko i wyłącznie z władzą i poszerzaniem swoich wpływów?
            Oczywiście, żeby było jasne, potępienie takiej postawy, jaką prezentują politycy PO, nie oznacza dezaprobaty dla jakiejkolwiek krytyki rządu. Opozycja od tego istnieje, by wytykać rządzącym błędy, to oczywiste. Czym innym jest jednak racjonalna krytyka konkretnych posunięć, a czym innym walenie we własne państwo dla partyjnych korzyści. Po prostu postępując w ten sposób, opozycja nie atakuje rządów PiS tylko niszczy własne państwo.
            Podstawową bolączką naszej polityki pozostaje utożsamienie państwa z aktualnie rządzącym obozem i brak zrozumienia, że Polska poprzedza i przerasta wszelkie partie. Sprowadzając sprawę do podstaw – PiS kiedyś rządzić przestanie, a Polska istnieć będzie dalej. Tak samo istnieć będą skutki tych wszystkich ataków wymierzonych w polskie władze. Opozycja nie rozumie, że waląc w polskie rządy (które chwilowo sprawuje PiS), uderza w polskie władze jako takie. Te, które są teraz i te, które będą po PiS-ie. Skoro Bruksela może sobie na tyle pozwolić wobec rządu, który jest wobec niej oporny, to tym bardziej będzie mogła sobie pofolgować, gdy do władzy powrócą jej pomazańcy.
            Gdy państwo polskie staje się przedmiotem służącym do rozgrywania własnej polityki, to jest to godne potępienia bez względu na fakt, z jakiej partii pochodzi dany polityk. Dla przykładu – tę samą miarę należy zastosować choćby dla Patryka Jakiego, który na forum unijnym robił cyrk wokół „taśm Neumanna” wywlekając nasze problemy, by tylko poprawić własne notowania. Z tego samego powodu należy krytykować zachowanie europosła PiS Ryszarda Czarneckiego, który chciał, aby sprawa ataku na Magdalenę Ogórek została przedyskutowana w Parlamencie Europejskim.
            Jest jednak różnica między wynoszeniem spraw z własnego podwórka, a po prostu głosowaniem przeciwko swojemu państwu. Bo politycy PO domagając się powiązania funduszy unijnych z „praworządnością”, domagają się po prostu odcięcia Polski od tych pieniędzy (które są po części z polskich podatków!). Nie jest to jakaś zupełna nowość. Przecież już przed wyborami samorządowymi Rafał Trzaskowski mówił o „zamrożeniu” unijnych funduszy dla Polski. Polityk stwierdził, że dzięki jego staraniom zostaną one „odmrożone”, gdy PO wygra wybory. Czyli, głupi Polacy, macie wybrać, kogo chce unijna elita, bo inaczej wam odetniemy kasę. Obecne zachowanie europosłów KO jest właściwie jedynie logiczną konsekwencją tego stanowiska.
            Dodaj odpowiedź 15 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także