ŚwiatKoniec wszechwładzy pokolenia 1968

Koniec wszechwładzy pokolenia 1968

Hillary Clinton
Hillary Clinton / Źródło: FOT. REUTERS/FORUM
Dodano 2
Amerykanie wybrali witalizm i proste wartości przeciw zdemoralizowanej oligarchii demokratów. Woleli ryzyko od zgniłej polityki

Mieszkańcy USA okazali się dziedzicami tradycji wolności potrafiącymi wyczuć w wizji prezydentury Hillary miękki despotyzm ubrany w celofan sprawnego PR. To, czy Donald Trump spełni ich nadzieję na bardziej uczciwą politykę, dopiero się okaże. Jednak ten wolnościowy i konserwatywny impuls jest ważny. Ameryka wciąż ma siłę duchową do szukania lepszego losu i wyczuwa na czas groźne osłabienie swego kraju.

Na sukces Donalda Trumpa zapracowała pycha partii demokratów, wystawiającej kandydatkę zgraną, za którą wlókł się ogon kłamstw, mętnych operacji finansowych i wyzywającego wręcz politycznego makiawelizmu. Na dodatek kandydatkę schorowaną, na siłę reanimowaną na potrzeby kampanii.

Wygrał człowiek o niesamowitej woli zwycięstwa, nacechowany czymś, co potocznie nazywa się „ciągiem na bramkę”. Mało doświadczony w polityce, ale czujący obawy i nadzieje Amerykanów. To kolejny dowód, jak w polityce wytrzymałość psychiczna przebija największe nawet bariery. (...)

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 46/2016
Całość dostępna jest w 46/2016 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ mpu

Czytaj także

 2
  • ------ IP
    Tym, który trafnie zdiagnozował największy problem współczesnego świata, czyli zbyt wielka władza prywatnych korporacji w stosunku do państw, był kontrkandydat Clinton z ramienia Partii Demokratycznej, Bernie Sanders. Facet tak bardzo nie lubiany przez establishment, że nawet Demokraci woleli Trumpa niż jego. Poza tym był uparcie nazywany komunistą, nawet w części (albo i wszystkich) polskich czasopismach, co jest zarówno zaskakujące jak i przerażające. Jak przedstawiciele narodu, który socjalizm pamieta z autopsji, mogli pozwolić wyprać sobie mózgi do tego stopnia, żeby Sandersa nazwać komunistą, czyli bardziej radykalną wersją socjalizmu? Też się cieszę, że Trump wygrał, ale gdyby Clinton przegrała prawybory i jego przeciwnikiem był Bernie Sanders, to kto wie, jak by się sprawy potoczyły. On też reprezentował wściekłych i zapomnianych przez establishment. Do tego mówił o tym, co wie każdy, kto ma trochę oleju w głowie. Największym problemem tego świata są niemal wszechwładne korporacje. W tej sytuacji nawet nacjonalizm jest bezsilny w kwestii odbudowy silnego państwa, bo państwo ma przeciwko sobie molochy, które niemal całkowicie podporządkowały sobie światową ekonomię. Jeśli chodzi o Trumpa, to podoba mi się jego deklaracja, że chce negocjować z Putinem i wspólnie rozwiązać problem z ISIS, bo to, co do tej pory robili Amerykanie, i to samo robiła by Clinton, tylko pogarszało sprawy.
    Dodaj odpowiedź 26 1
      Odpowiedzi: 0
    • Sceptissimus IP
      Dlaczego nie napisać wprost, że chodzi o żydolewactwo ?
      Jednak nie podzielam optymizmu red. Semki.
      Do zupełnego wytępienia ognisk zarazy jeszcze daleka droga, zwłasza że jej przetrwalniki opanowały umiejętność mutowania.
      Dodaj odpowiedź 23 3
        Odpowiedzi: 0

      Czytaj także