Macierewicz w ekipie Trumpa

Macierewicz w ekipie Trumpa

Dodano:   /  Zmieniono: 5
Michael Flynn
Michael Flynn / Źródło: Wikimedia/Erin A. Kirk-Cuomo/Public Domain
Amerykański generał w stanie spoczynku, Michael Flynn, będzie doradcą prezydenta Donalda Trumpa do spraw bezpieczeństwa narodowego. To jedna z kluczowych funkcji w Białym Domu. Nominacja wzbudziła więc za oceanem podobne kontrowersje, jak w Polsce mianowanie na szefa MON Antoniego Macierewicza.

Zwolennicy generała podkreślają jego pragmatyzm i gigantyczne doświadczenie: zarówno jako szefa agencji wywiadu wojskowego (DIA), jak i szefa koalicyjnych służb wywiadowczych w Afganistanie. Krytycy generała zwracają jednak uwagę na jego skłonność do podkręcania faktów (podwładni w DIA mieli nawet stworzyć związek frazeologiczny: „fakty Flynna”), a także aroganckiego uciszania każdego, kto śmiałby mieć inne zdanie na temat obranej strategii.

Były szef wywiadu wojskowego jest też stanowczym zwolennikiem porozumienia z Władimirem Putinem, którego celem byłoby wspólne rozprawienie się z radykalnym islamem. Brzmi to tym groźniej, że gen. Flynn jest stałym komentatorem Russia Today, anglojęzycznej tuby propagandowej Kremla.

Miękkiej dyplomacji w stosunku do Moskwy może zaś chcieć spróbować również inny członek drużyny Trumpa – gen. James Mattis, najprawdopodobniej przyszły sekretarz obrony. Również on jest twardo stąpającym po ziemi realistą. Thomas E. Ricks z „Foreign Policy” określił go mianem „kogoś, kto wolałby napić się z tobą herbatki niż cię zabić, ale który będzie zadowolony niezależnie od tego, czy konwersacja zakończy się w pierwszy czy w drugi sposób”.

Lecz chociaż strategiczne porozumienie między USA a Rosją może dla Polaków brzmieć złowrogo, to warto pamięta, że amerykańscy rządzący są pragmatykami, starającymi się jak najlepiej dbać o interesy Ameryki. I taką twarz, racjonalnego polityka – w przeciwieństwie do kampanijnego radykała – będzie zapewne starał się pokazać 45. prezydent USA.

Donald Trump będzie więc szukał możliwości normalizacji stosunków z Rosją i uspokojenia sytuacji na Bliskim Wschodzie. Nie ma w tym niczego nowego. Podobnie postępował każdy nowy amerykański prezydent ostatnich dekad. Polepszenie nastrojów na linii Waszyngton-Moskwa oraz próba uspokojenia sytuacji w Syrii i krajach ościennych mogą być zaś dla Warszawy korzystne.

Jednocześnie w interesie USA leży stabilna i spokojna Europa. Można mieć więc nadzieję, że nowi spece od bezpieczeństwa w Białym Domu nie zgodzą się na osłabienie wschodniej flanki NATO. Zwłaszcza że sami nie mają zapewne wątpliwości co do natury samego przywódcy Kremla (sam gen. Flynn mówił w wywiadach, że za wrogów USA należy uważać „Rosję, Koreę Północną, Iran, Wenezuelę, kraje takie jak Kuba i oczywiście Chiny”). Z dużym prawdopodobieństwem można więc zakłada, że gdy Rosja zawiedzie pokładane w niej nadzieje, to drużyna Trumpa, podobnie jak wcześniej gabinet Obamy czy ludzie George’a W. Busha radykalnie zmieni swoje nastawienie do Kremla.

To, co mocno dziwi i niepokoi zarazem, to fakt, że kraj z takimi aspiracjami jak Polska, wciąż nie ma własnej anglojęzycznej telewizji, która niczym Russia Today, France 24 czy Deutsche Welle przedstawiałaby i tłumaczyła polski punkt widzenia. Tłumaczyła nie tylko z języka na język, ale również na sposób zrozumiały dla zachodniego odbiorcy. W globalnej wojnie informacyjnej oddajemy więc pole nawet bez próby podjęcia walki. To poważny błąd, którego nie zrównoważą nawet najlepiej zmotywowani członkowie wojsk obrony terytorialnej.

Autor: Jacek Przybylski
Źródło: DoRzeczy.pl
 5
Czytaj także