ŚwiatPrzewrót franciszkański i milczenie

Przewrót franciszkański i milczenie

Papież Franciszek
Papież Franciszek / Źródło: PAP / GIUSEPPE LAMI
Dodano 45
To, co uderza we współczesnej debacie religijnej to fakt, że najbardziej rewolucyjne stwierdzenia przechodzą w niej… bez echa. Jakże to tak, myślę sobie, czyżby wszyscy otępieli, całkiem słuch stracili, zupełnie już przestali zważać na słowa? Są one tylko pustym dźwiękiem, znakiem odległym i niewyraźnym nigdy niedosiężnej prawdy? Nie wiem. Pewne jest wszakże, że ostatnia wypowiedź Ojca Świętego Franciszka w wywiadzie dla włoskiego dziennika „Avvenire” nie powinna przejść niedostrzeżona.

Natrafiłem na nią na jednym z amerykańskich portali i pomyślałem, że tym razem do tłumaczenia musiał wkraść się albo błąd albo ktoś celowo słowa papieża wypaczył. Niemożliwe, mniemałem, żeby wypowiedź tak znacząca, tak istotna i nowa nie spotkała się z lawiną komentarzy, analiz, opinii. Jakież było moje zdumienie, kiedy znalazłem ją, w takiej samej postaci, przytoczoną po polsku przez Radio Watykańskie! Papież Franciszek powiedział, że „wszelki prozelityzm między chrześcijanami jest w sobie ciężkim grzechem i jest sprzeczny z samą dynamiką stawania się i bycia chrześcijanami.” I żeby nikt nie miał wątpliwości co miał na myśli dodał: „Kościół to nie drużyna piłkarska, która szuka kibiców”. Naprawdę, to właśnie Ojciec Święty powiedział i też naprawdę, nikt niemal tych słów nie zauważył!

Czym jest „prozelityzm między chrześcijanami”? Oczywiście, nawracaniem, przekonywaniem do swych racji. Jest tym, co do tej pory Kościół katolicki zawsze robił i co zawsze uważał za swój obowiązek: pokazywać prawdę objawienia i przekazać ją w nieuszczuplonej postaci, także tym, którzy jak protestanci, jej nie przyjmowali i nie przyjmują. Teraz jednak nawracanie zostało nazwane „prozelityzmem” – już samo to słowo jest dziwaczne, pierwotnie stosowano je w odniesieniu do pogan, którzy nawracali się na judaizm. Nie mniej zaskakuje metafora, jaką posłużył się papież: porównał nawracanie do zdobywania kibiców przez różne drużyny sportowe. Tak jakby przynależność do wspólnoty chrześcijańskiej – katolickiej, luterańskiej, prezbiteriańskiej lub metodystycznej – była tym samym co kibicowanie jakiemuś zespołowi. Czyli: wiadomo, że kluby są sobie równe, żaden nie jest bardziej prawdziwy i autentyczny, tak samo jest z kościołami. Czytałem te słowa wiele razy, tak jak i cały wywiad w „Avvenire" i doprawdy, włos jeżył mi się na głowie.

Przecież jeśli papież mówiłby prawdę, to wyszłoby na to, że przez ostatnich kilka wieków katoliccy nauczyciele, którzy dążyli do nawracania protestantów popełniali ciężki grzech! Nie byle jacy nauczyciele, ale praktycznie wszyscy papieże od XVI wieku a także najwięksi i najbardziej szanowani jezuici, ojcowie zakonu, z którego Franciszek się wywodzi. Czym innym zasłynął Piotr Kanizjusz, jak nie odzyskaniem dla katolicyzmu Niemiec? Na czym polegało zaangażowanie Piotra Skargi, jak nie na walce o dusze protestantyzujących się Polaków? A jak rozumieć tych wszystkich ludzi, którzy w XIX, XX wieku odkryli, że to Kościół rzymski przechował nieskażone słowo objawienia? Czy kardynał Newmannteż nie rozumiał „dynamiki bycia chrześcijaninem”? Po jakie licho przez tyle lat zmagał się z sobą i z otoczeniem? Co zrobić z Chestertonem? Z Julianem Greenem, z Evelynem Waugh? Więc to wszystko było bez sensu? To, czym Kościół do tej pory się chlubił – setkami, tysiącami konwertytów – nagle stało się „ciężkim grzechem”? Spór o autentyczność, podawanie racji, tłumaczenie, dążenie do pełni prawdy okazuje się nagannym „prozelityzmem”? I tak jak jedni kibicują Realowi Madryt a inni Barcelonie, jedni Legii Warszawa a inni Polonii tak też jest z katolikami i luteranami i episkopalianami i adwentystami? Niech każdy zostanie u siebie, niech każdy swoim kibicuje, niech każdy pilnuje swoich sektorów?

Nie mniej musi zdumiewać, że papież Franciszek w cytowanym tu wywiadzie kilka razy odwoływał się do Soboru Watykańskiego II. To w jego tekstach, najwyraźniej, upatruje uzasadnienia swojej postawy. Tyle, że mimo pewnej mglistości i często braku precyzji teksty soborowe niczego podobnego do tego, czego naucza papież, nie zawierały. Ot, w słynnej skądinąd deklaracji „Dignitatishumane”, jednym z najważniejszych dokumentów Soboru, ojcowie napisali: „Wierzymy, że owa jedyna prawdziwa religia przechowuje się w Kościele katolickim i apostolskim, któremu Pan Jezus powierzył zadanie rozszerzania jej na wszystkich ludzi, mówiąc Apostołom: "Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, ucząc je zachowywać wszystko, cokolwiek wam przykazałem" (Mt 28,19-20). Wszyscy ludzie zaś obowiązani są szukać prawdy, zwłaszcza w sprawach dotyczących Boga i Jego Kościoła, a poznawszy ją, przyjąć i zachowywać.” To co Sobór czyni obowiązkiem każdego człowieka – działania służące poznaniu jedynej prawdziwej religii przechowywanej w Kościele katolickim, przyjęcie jej i zachowanie – papież nazywa grzechem i to nie byle jakim ale ciężkim. Ten sam Sobór w dekrecie o ekumenizmie naucza "Sposób formułowania wiary katolickiej żadną miarą nie powinien stać się przeszkodą w dialogu z braćmi. Całą i nieskazitelną doktrynę trzeba przedstawić jasno. Nic nie jest tak obce ekumenizmowi jak fałszywy irenizm, który przynosi szkodę czystości nauki katolickiej i przyciemnia jej właściwy i pewny sens."Ale czy słowa Franciszka to nie właśnie hiperirenizm? Dalej: w ogłoszonym przez kardynała Josepha Ratzingera, przyszłego papieża Benedykta XVI dokumencie „Dominus Iesus”, podpisanym przez Jana Pawła II, zostało napisane: „«Nie wolno więc wiernym uważać, że Kościół Chrystusowy jest zbiorem — wprawdzie zróżnicowanym, ale zarazem w jakiś sposób zjednoczonym — Kościołów i Wspólnot eklezjalnych”. Jak to wiernym nie wolno, skoro sam papież stwierdza, że różne wspólnoty kościelne są niczym drużyny piłkarskie, a przekonywanie do zmian barw klubowych jest moralnie niewłaściwe?

A może coś przegapiłem, może są inne możliwości rozumienia słów papieskich? Spróbujmy raz jeszcze je zbadać. Po pierwsze, może Franciszek nie powiedział tego, co powiedział? Jednak skoro dokładnie te same twierdzenia padają we włoskim oryginale, angielskich tłumaczeniach i oficjalnym polskim przekładzie, tej tezy nie da się obronić. Po drugie Franciszkowi może chodziło o coś innego niż to się powszechnie przyjmuje? Ale każda słownikowa definicja „prozelityzmu” jasno mówi, że chodzi o zmianę wiary, o przejście z jednej wspólnoty religijnej do drugiej. Może papież miał na myśli przymusowe nawrócenia? Nie. Mówi „wszelki prozelityzm”, a więc także ten, do którego dochodzi za pośrednictwem słowa, argumentów, przekonywania. A może ma na myśli płytki prozelityzm, kiedy to ktoś zmienia poglądy jak rękawiczki lub robi to ze względu na materialne korzyści? Tyle, że takiego zastrzeżenia nie ma.

Trzeba by zatem jego wypowiedź rozumieć dosłownie? Lecz to nie do przyjęcia. Gdyby faktycznie Franciszka rozumieć literalnie, to trzeba by uznać, że dokonał radykalnego przewrotu i przekreślił tradycję. Tylko i ta hipoteza ma swoją słabą stronę. Bo gdyby tak się stało, to przecież taki akt zostałby, nie ma wątpliwości,powszechnie dostrzeżony. Przecież setki, tysiące teologów, historyków, znawców dostrzegłoby owo zerwanie i przynajmniej dopominałoby się wyjaśnień. Przynajmniej pytałoby o co chodzi? Ba, błagałoby o wytłumaczenie, szukałoby właściwego znaczenia.

Tymczasem słowa padają, są czytane, docierają w różnych językach do całego świata, reakcji nie ma. W czym rzecz? Czy język aż tak się zdezawuował? Może wszyscy, co się tyczy możliwości dotarcia do prawdy religijnej stali się tak wielkimi sceptykami, że najosobliwsze nawet stwierdzenia nie spędzają im snu z powiek?Może powszechnie przyjmują, że żadne twierdzenie Boga nie sięga, a dogmaty wiary są jedynie odbiciem niejasnym i symbolicznym nieskończenie niepochwytnego Słowa? A może odpowiedź jest jeszcze inna: zbliżamy się do chwili, o której mówił Jezus, gdy pytał „czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę gdy przyjdzie”. Powszechna oziębłość i obojętność zastąpiła gorliwość. Paplanina wyparła wiarę. Cóż, niezwykła to epoka, w której żeby wyjaśniać wypowiedzi następcy świętego Piotra trzeba odwoływać się do czasów ostatecznych.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ api

Czytaj także

 45
  • Mateusz IP
    W tym kolejnym wywiadzie papież Franciszek też używa słowa "prozelityzm". Prozelityzm w znaczeniu: li tylko mechaniczne przekazywanie wiary.

    “ Przekaz wiary to nie dawanie informacji, ale opieranie się na sercu, kształtowanie serca w wierze w Jezusa Chrystusa. Wiary nie można przekazywać mechanicznie. «Weź tę książeczkę, poczytaj, a potem zostaniesz ochrzczony». Nie. Aby dzielić się wiarą, trzeba wybrać inną drogę: przekazywać to, co sami otrzymaliśmy – mówił Ojciec Święty. I dla chrześcijanina to jest wyzwaniem: być płodnym w dzieleniu się wiarą. To także wyzwanie dla Kościoła: być płodnym jak matka, rodzić dzieci w wierze. ”

    “ Przekazywanie wiary to nie uprawianie prozelityzmu, to inna rzecz, to coś jeszcze większego. To nie szukanie ludzi, którzy będą kibicować tej drużynie piłkarskiej, temu klubowi, temu centrum kultury; to jest dobre, ale dla wiary prozelityzm nie jest czymś dobrym – kontynuowł Papież. Dobrze powiedział Papież Benedykt XVI: «Kościół wzrasta nie dzięki prozelityzmowi, ale dzięki przyciąganiu». Wiarę przekazuje się, ale dzięki przyciąganiu, to znaczy poprzez świadectwo. ”

    Źródło tu: https://www.vaticannews.va/pl/papiez-franciszek/msza-w-domu-sw-marty/2018-05/papiez-franciszek-msza-dom-marty.html

    Myślę, że jeśli nie wywołał "prozelityzm" powszechnego skandalu, a Pan nie, to być może się Pan po prostu myli.

    Poza tym, jeżeli są tu rzeczywiście sprzeczności z działu logika formalna, to jurydyczne traktowanie wypowiedzi Franciszka, która nie jest dokumentem (nie ma charakteru formalnego), też jest błędem.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Wikipedysta IP
      Panie red.Lisicki - pan masz przewrót w głowie - Wikipedia: Negatywne zabarwienie określenia prozelityzm widoczne jest w wypowiedziach papieży: Benedykta XVI podczas swojej homilia w Aparecida (podróż apostolska do Brazylii 9-14 maja 2007 (13.05.2007)) stwierdza, że Kościół nie uprawia prozelityzmu. On rozrasta się raczej przez «przyciąganie»: tak jak Chrystus «przyciągnął wszystkich do siebie» mocą swojej miłości, która osiągnęła swój szczyt w ofierze krzyża, tak i Kościół wypełnia swą misję, jeżeli zjednoczony z Chrystusem, realizuje swe dzieło zgodnie z duchem i konkretnym przykładem miłości swego Pana[4]. O tym przypomniał również papież Franciszek w dokumencie Evangelii Gaudium napisał, że Kościół nie rośnie przez prozelityzm, ale „przez przyciąganie”[5].
      Dodaj odpowiedź 3 0
        Odpowiedzi: 0
      • Stonka Ziemniaczana IP
        Używanie parlamentarnego języka w stosunku do Franciszka sprawia coraz większe trudności, szczególnie po herezji formalnej jako parę dni temu popełnił.
        Szczegóły na portalu gloria.tv w artykule użytkownika Stonka Ziemniaczana.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • dzoon IP
          Tak, chodzi prozelityzm, który jest zmuszaniem do wiary. Mówi o tym Kongregacja Nauki Wiary i adhortacja wydana przez Franciszka Evangelii gaudium. Dziwię się więc, że nie krzyczeliście o tym, jak wyszła adhortacja, ale cóż...pewnie nie czytaliście ;)
          Dodaj odpowiedź 1 1
            Odpowiedzi: 0
          • monni IP
            Franciszek to lisisko,lisek spryciara.Betonowy tak samo jak wszyscy jego poprzednicy i dbający TYLKO o interesy Watykanu.Gdyby taki nie był,nie wybrano go by.jest tylko sprytniejszy od poprzednich,wie ile znacza dla ogłupionych tlumow drobne gesty ,jak choćby jezdzenie starym samochodzikiem.Cala dokktryna Kosciola jest bez zmiana nawet bardziej.I jeśli ktoś ma jeszcze zludzenia ,niech popatrzy ,kogo zatwierdzono na prymasa Polski i kim jest nastepca dziwisza i jakie zyczenia przeslano Rydzykowi.Beton dookola ,a nawet zelbet
            Dodaj odpowiedź 1 12
              Odpowiedzi: 0
            • Janek IP
              Szanowny Pani Lisicki
              Czy nie brał Pan pod uwagę że być może poprzednicy Franciszka zaplątali się w swych "boskich" wyrokach, a właśnie Franciszek realizuje to czego Jezus nauczał, a więc "nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni"
              Dodaj odpowiedź 4 28
                Odpowiedzi: 2
              • Ślązak IP
                Wbrew pozorom, nie jest to ze strony Franciszka żadne wezwanie do irenizmu - przeciwnie: obserwując postawę Papieża mamy za każdym razem mocne świadectwo wiary, rozumianej jako UFNOŚĆ pokładaną w Chrystusie, a nie w ziemskich strukturach władzy (również tej kościelnej). Z czego natomiast bierze się takie odczytanie słów Franciszka? Myślę, że powodem jest postawienie znaku równości między prozelityzmem a nawracaniem się. Prozelityzm skłania się ku siłowemu, politycznemu lub perswazyjnemu wytrąceniu z rąk przeciwnika argumentów. Tak właśnie - traktując człowieka niewierzącego lub wierzącego inaczej jako PRZECIWNIKA dotąd, aż go zdoła nawrócić. Tymczasem nawracać można tylko SIĘ - innym dając żywe świadectwo.
                Dodaj odpowiedź 9 19
                  Odpowiedzi: 1
                • Salcio IP
                  Bo nie ma w nim wiary ...
                  Kosciol, jego najwyzsi ranga przedstawiciele chce sie tylko podobac a nie walczyc o wiare.
                  Dodaj odpowiedź 10 5
                    Odpowiedzi: 0
                  • Jamci IP
                    Rewolucyjne zmiany Franciszka komunikowane są - w przypisie adhortacji, w samolocie, w liście do biskupów argentyńskich, w wywiadach dla gazet. A biedni obrońcy, chyba jednak heretyka i apostaty, próbują dowodzić, że te wypowiedzi "nie podpadają" pod papieską nieomylność.
                    Dodaj odpowiedź 10 3
                      Odpowiedzi: 1
                    • SOP78 IP
                      Faktycznie chyba powszechna oziębłość religijna wśród chrześcijan, w tym także wśród katolików, jest przyczyną tego, że słowa papieża potępiającego de facto 2 tys. lat działalności misyjnej Kościoła przechodzą bez echa. Bóg przestał być istotnym elementem ludzkiego życia, bo jego miejsce zajęła etyka kształtowana w zależności od potrzeb ( a więc i taka, w której aborcja i eutanazja jest dobrem), miłosierdzie (ale tylko w stosunku do ciała, nie duszy) i potrzeby wszelkich mniejszości, w tym zwłaszcza seksualnych, uciskanych jakoby przez większość. W konsekwencji nikogo nie obchodzą zawiłości teologiczne, znika pojęcie herezji i schizmy, ale także grzechu w ogóle. Jednym słowem radosne Alleluja wyśpiewywane w rytmie sacrosongów w protestanckich wspólnotach USA , a  nie analizowanie przesłania, jakie Bóg skierował do nas w swoim Słowie.
                      Ciekawe, co myśli w tej chwili Benedykt XVIII, twórca deklaracji Dominus Iesus. Czy nie żałuje swej nieszczęsnej decyzji o abdykacji? Czy nie boi się, słysząc słowa swego następcy, że sam zgrzeszył śmiertelnie pisząc, że protestanckie wspólnoty nie są Kościołem? A co mają myśleć misjonarze, zwłaszcza ci, dla których nadal nie pomoc charytatywna jest na pierwszym miejscu ich powołania, ale przekonywanie do wiary głoszonej przez Kościół, czyli głoszenie Chrystusa umęczonego i zmartwychwstałego.
                      Osobiście nie uległem entuzjazmowi, jaki zapanował po wyborze Franciszka. I nadal uważam, że Duch Święty uciął sobie drzemkę podczas ostatniego konklawe
                      Dodaj odpowiedź 27 5
                        Odpowiedzi: 0
                      • zwykły grzesznik IP
                        Jako lekarstwo na zdziwienie i w ramach pokuty polecam lekturę Adhortacji "Ecclesia in Europa" Jana Pawła II. Krótki cytat: "Równocześnie pragnę raz jeszcze zapewnić pasterzy oraz braci i siostry z Kościołów prawosławnych, że Równocześnie pragnę raz jeszcze zapewnić pasterzy oraz braci i siostry z Kościołów prawosławnych, że nowej ewangelizacji nie można bynajmniej mylić z prozelityzmem, i że bezwzględnie obowiązuje respektowanie prawdy, wolności i godności każdej osoby ludzkiej."
                        Dodaj odpowiedź 6 1
                          Odpowiedzi: 0
                        • Zdzislaw Kukula zkukula@bellaliant.net IP
                          Nie naleze do wrogow kosciola rzymskokatolickiego w Polsce ..., wrecz przeciwnie gdy przylatuje raz w roku do Czestochowy latem ... to ogladanie pielgrzymek u podnoza klasztoru Jasnogorskiego zaliczam do najwiekszych atrakcji turystycznych - uwazam takze ,ze milionom chrzescijan w Polsce wiara w zydowskiego Pana Jezusa i Jego Matke ... analfabetke Maryje z Galilei, ktora choc zawsze dziewica urodzila tuzin dzieci ... wiara w ta sekte judaizmu jest Polakom potrzebna bo bedac katolikiem, godzacym sie z naukami kosciola ,ze bezbronne zwierzeta jak krowki i ich dzieci cielaczki, swinki, konie, drob itp mozna przez cale zycie mordowac w okrutny sposob i ich porabane czesci ciala wystawiac na polkach supermarketow ... bo zydowski Pan Jezus nie dal im duszy i stworzyl je po to by 3RP miala najwiekszy przemysl ... przemysl morderstwa ... rzeznie ... by popierajac takie zachowanie wierzyc ,ze po smierci idziemy do zydowskiego Nieba ... to trzeba miec mozg mniejszy od malego wrobelka ... lub pana Lisickiego.
                          Dodaj odpowiedź 0 39
                            Odpowiedzi: 2
                          • Alicja CH IP
                            Jeżeli chodzi o porównanie do drużyn piłkarskich, to sądzę, że część czytających artykuł mogła źle zrozumieć red. Lisickiego. Papież powiedział:" Kościół to nie drużyna piłkarska, która szuka kibiców" Chodzi bardziej o te drugą część wypowiedzi "szuka kibiców", gdyż właśnie to "szukanie" byłoby wg porównania Papieża prozelityzmem, nawracaniem, przekonywaniem, że moja drużyna jest lepsza od innej.
                            Dodaj odpowiedź 5 2
                              Odpowiedzi: 1
                            • Dorota IP
                              Zgadzam sie z Panem Lisickim, niestety, i mam wrazenie, ze te karkolomne deklaracje pojawiaja sie w tempie galopujacym. Kosciol nie powiniwn nawracac za to  bratac sie ze wszystkimi religiami, prawda nie jest wazna , wymagania po co, to ideal, a na codzien komunia dla rozwodnikow, Mam wrazenie, ze to  wszystko jest dyktowane checia przypodobania sie ludziom i swiatu a nie Bogu. Moze rzeczywiscie nadchodzi koniec. Jakis czas temu zaczelam chodzic na Msze Sw. trydenckie do Bractwa Sw.Piusa X i ciesze sie z tego coraz bardziej bo  dzieki temu widze, ze nie wszyscy zwariowali.
                              Dodaj odpowiedź 22 1
                                Odpowiedzi: 0
                              • Szymon IP
                                Papież powiedział , ze "Kościół to nie drużyna piłkarska". Autor artykułu chyba nie zrozumiał tego zdania , bo cały czas udowadnia, ze Kościół nie jest drużyna piłkarska stwierdzając, ze OŚ powiedział to zdanie w trybie oznajmującym. Trochę własnej myśli :)
                                Dodaj odpowiedź 2 9
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także