ŚwiatPesymizm z domieszką nadziei

Pesymizm z domieszką nadziei

Dodano

Tym, co najbardziej zdumiewa, jest to, że każdy dzień konfliktu (wojny) na Ukrainie przynosi niespodzianki. Przewidywać przyszłość w takiej sytuacji to rzecz karkołomna. Łacno może się okazać, że człowiek narazi się na śmiech i drwiny, rzeczywistość bowiem szybko zada kłam jego prognozom. Mimo to spróbuję zarysować trzy scenariusze.

Pierwszy jest pesymistyczny. Rosja kawałek po kawałku będzie odcinać kolejne terytoria na wschodniej Ukrainie. Korzystając z gigantycznej przewagi militarnej, Moskwa podporządkuje sobie bezpośrednio tereny od Charkowa do Odessy. Powstanie tam nowy twór, formalnie autonomiczny, praktycznie całkowicie zależny od Kremla. Dojdzie do faktycznego rozbioru Ukrainy. Jednak będzie to tylko pierwszy krok odzyskiwania kontroli nad całym państwem. Po zajęciu części wschodniej Rosja spróbuje zainstalować w Kijowie posłuszny sobie reżim. Będzie liczyć na zmęczenie Ukraińców wojną, na rozczarowanie coraz powszechniejszym chaosem, może nawet głodem. Osłabienie ducha walki plus stała dywersja i strata zaufania do Zachodu powinny przynieść realizację celu Kremla, czyli odzyskanie pełnej kontroli nad Ukrainą. Moskwa będzie też próbowała ożywić antypolskie resentymenty u części Ukraińców. W rezultacie nastąpiłby powrót do status quo ante, tyle że z Ukrainą ściślej podporządkowaną Moskwie niż za czasów Wiktora Janukowycza, zbiedniałą i zniszczoną. Nie ma też wątpliwości, że w takim przypadku Moskwa będzie robić wszystko, żeby zemścić się na Polsce, która traktowana jest przez Rosję jako główny wróg i winowajca.

Drugi scenariusz jest optymistyczny. Kraje Unii decydują się naprawdę pomóc Ukrainie. Kijów dostaje uzbrojenie od Zachodu. Ukraińska armia wreszcie będzie mogła walczyć z Rosją jak równy z równym. Poza nowoczesnym sprzętem, czołgami, samolotami, wyrzutniami rakietowymi Kijów dostanie wsparcie instruktorów wojskowych. Popłyną tam też miliardy euro. Rosja zacznie przegrywać walkę w polu. Porażkom militarnym będzie towarzyszyć radykalne pogorszenie nastrojów wśród Rosjan dotkniętych sankcjami i embargiem. Zaczną się bunty ludności, protesty, strajki. Jakaś grupa kremlowskich realistów obali Putina i zawrze pokój z Zachodem. Potęga Rosji zostanie złamana. Bez Ukrainy, bez wiary we własne siły Rosja będzie zmuszona podążyć tą samą drogą, którą poszły inne pokonane imperia XX w. – Japonia i Niemcy. Będzie się demokratyzować i modernizować. W takim przypadku na Ukrainie zwycięży opcja prozachodnia, a Polska zyska wdzięcznego i stabilnego partnera.

Wreszcie najbardziej dramatyczny i wciąż najmniej prawdopodobny scenariusz trzeci, tak zły, że aż trudno nazwać go pesymistycznym. Widząc, że sytuacja wymyka się spod kontroli, i nie mając już nic do stracenia, Putin decyduje się na eskalację konfliktu. Ukraińska armia odzyskuje stracone terytoria, Putin traci poparcie Rosjan. Wówczas doprowadzony do ostateczności dyktator korzysta z broni nuklearnej. Co się dzieje dalej, trudno przewidzieć. Który scenariusz się spełni, nie wiadomo. 

Czytaj także

 0

Czytaj także