ŚwiatStracone pokolenie

Stracone pokolenie

Liban
Liban / Źródło: DoRzeczy.pl
Dodano 15
– To trochę nietypowa sytuacja, ale ona nikogo tutaj nie miała, do Libanu przyjechała sama, małżeństwo było dla niej ratunkiem – tłumaczy 22-letni Abdul Rahman Jadaa, siedząc obok swojej 15-letniej żony. W momencie ślubu dziewczyna miała 11 lat. Para to jedni z młodych dorosłych Syryjczyków, którzy w Libanie próbują ułożyć sobie życie. Tak jak potrafią.

Od 2011 roku, w Syrii dorasta pokolenie dzieci, dla których realia wojny to codzienność. W Libanie, Turcji i Jordanii mieszkają syryjskie rodziny, które nie mają szans na normalne życie – miliony dzieci, które formalnie nie istnieją. W zasadzie mogłyby zniknąć i nikt by nawet tego nie odnotował.

Syryjczycy żyją zawieszeni w tymczasowym życiu, a świat oczekuje od nich, że odbudują swój kraj i wrócą do domu. Podczas kilkudniowego pobytu w Libanie mogłam porozmawiać z rodzinami, które uciekły z Syrii przed okrutnym reżimem Baszara al-Asada, przed okrutnym Państwem Islamskim, albo przed "sojuszniczymi" nalotami wyzwolicieli kraju – Rosji i Iranu. Dzięki pracownikom Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej mogłam poznać historie tych ludzi i chociaż trochę zrozumieć jak wygląda ich życie.

Życie w nowym „domu”

Pierwsza rodzina z którą mogę porozmawiać mieszka w Bire, na północy Libanu. Młoda kobieta – Ghouroub, sama wychowuje trójkę dzieci. Z uśmiechem otwiera nam drzwi, jest spokojna, zadbana, ubrana w hidżab. Zaprasza nas do środka. Uprzedzono nas, żeby przed zrobieniem rodzinie zdjęcia, pytać czy możemy. Wiele osób, które uciekły przed reżimem rządowym boi się, że ktoś ich zidentyfikuje na fotografii i znajdzie. Pytamy więc, ale Ghouroub nie protestuje, pozuje do zdjęcia, z małym synkiem – Osamą, który ufnie przytula się do matki.

Ghouroub opowiada nam o trudach wychowywania trójki dzieci, częściowo typowych dla sytuacji samotnej matki, ale jednak odmiennych. – Nie mogę pracować, bo nie mam z kim zostawić małego. Nikogo tutaj nie mam – tłumaczy. Pytamy ją o ojca dzieci. – Był bojownikiem, zginął. Nie chcę o tym więcej mówić – odpowiada Ghouroub powstrzymują się przed płaczem przy dziecku.

Czy jej starsze dzieci pamiętają Syrię? – Tak, cały czas mówią, że kiedyś w Syrii robili to, żyli tak. Teraz moje dzieci nie chcą żyć, to widać w ich oczach. Żyją bo muszą – dodaje Ghouroub. Kobieta przyznaje też, że ma nadzieję, że kiedy wojna się skończy, wrócą do Syrii. Nawet jeśli ich dom został całkowicie zniszczony.

Spotkanie z kolejną rodziną, odkrywa przede mną zupełnie inny aspekt życia uchodźców w Libanie – młodych dorosłych. Rodzina Abdula Rahmana Jadaa mieszka w przydrożnym garażu. Pomieszczenie jest wyłożone dywanami. Żeby nie uciekało ciepło, drzwi zasłonięte są kotarą z grubego materiału. Przez chwile zastanawiam się, czy mieszkańcy takich "domów" nie boją się kradzieży i włamań, ale rozglądając się po pokoju domyślam się, że nie. Mają cienkie materace do spania, kołdry, trochę ubrań, a na środku pomieszczenia piec. Nie ma tu książek, ozdób, w zasadzie nie widzę tutaj nawet stołu.

Na jednym z materacy, pod ścianą, leży mały chłopczyk, jak się potem dowiadujemy ma cztery lata. Kobieta na rękach trzyma drugie dziecko – dziewczynkę o imieniu Alaa. Pytamy o to, jak sobie radzą, a ojciec rodziny opowiada nam o problemach z gospodarzem. Przez kilka miesięcy rodzina nie miała pieniędzy na czynsz i właściciel garażu groził im eksmisją. W końcu otrzymali wsparcie z pomocy humanitarnej i spłacili część długów. – Nadal mamy długi za czynsz, jedzenie i wodę. Codziennie budzę się i zasypiam myśląc o długach – tłumaczy mężczyzna. Ma problemy ze znalezieniem pracy, bo w Libanie Syryjczycy mogą legalnie podejmować się tylko najprostszych prac – w sektorze budowlanym, czy prac gospodarczych. Poza tym, rodzina nie opłaciła formalności związanych z oficjalnym pobytem w Libanie i mężczyzna boi się, że jeśli zostałby zatrzymany przez policję, trafi do aresztu.

Pytamy jaką pracę wykonywał przed wojną. – Nie pracowałem, chodziłem do szkoły, byłem w dziewiątej klasie – odpowiada Abdula Rahmana Jadaa. Pytamy więc, ile ma lat, skoro w Libanie jest już od 2012 roku. Odpowiada, że teraz ma 22 lata, a jego żona 15 lat. Kiedy zaskoczeni potwierdzamy wiek dzieci, mężczyzna przyznaje, że on i żona pobrali się młodo. Ona miała tylko 11 lat. – To trochę nietypowa sytuacja, ale ona nikogo tutaj nie miała, do Libanu przyjechała sama, małżeństwo było dla niej ratunkiem – tłumaczy 22-latek.

Szanse na przyszłość

Kolejnego dnia odwiedzamy nieformalną szkołę, prowadzoną przez organizacje humanitarne i miejscowego szejka. Klasy wypełnione są po brzegi, dzieciaki uczą się chętnie, często stęsknione za normalnymi zajęcia, po doświadczeniach wojny i wielu tygodniach tułaczki.

Nie jest to jednak typowa szkoła, bo polega przede wszystkim na nadrabianiu zaległości, które uniemożliwiają małym Syryjczykom naukę w libańskich szkołach. Syryjski i libański system edukacji różni się bowiem znacząco – przede wszystkim, ze względu na język nauczania. Libańskie dzieci części przedmiotów uczą się po francusku i angielsku, przez co syryjskie dzieci, które znają tylko arabski, nawet jeśli uda im się zakwalifikować do szkoły w Libanie, mogą w niej spędzić cały dzień nic nie rozumiejąc. W tej nieoficjalnej szkole, Syryjczycy uczą się więc francuskiego, ale także przerabiają jeszcze raz to, czego poprzedniego dnia uczyły się w szkole.

Od dwóch lat, w Libanie jest więcej dzieci syryjskich w wieku szkolnym niż libańskich. Jednocześnie tylko niewielki procent z nich, dostaje się publicznych szkół libańskich. Te dzieciaki, które trafiły na zajęcia "wyrównawcze" miały szczęście, ale to kropla w morzu potrzeb.

W budynku odbywają się również kursy zawodowe. To program pilotażowy, prowadzony przez PCPM. Zainteresowanie jakie wzbudziły zaskoczyły nawet pracowników organizacji. – Myślimy o uruchomieniu kolejnych kursów jesienią – tłumaczy nam pracowniczka PCPM.

Wchodzimy na jedną z lekcji, dzieci uczą się o elektryczności. W sali są sami chłopcy, wszyscy po południami uczęszczają do szkoły w Bire. Zapytani o przyszłość, zgodnie deklarują, że w chcą być inżynierami, a już teraz, kiedy w ich domach brakuje prądu (przerwy w dostawie prądu to coś normalnego w Libanie) próbują jakoś temu zaradzić.

Dzieci, błoto i namioty

Mniej szczęścia miały dzieci, których rodziny znalazły się w obozach namiotowych. Większość uchodźców w Jordanii, Libanie, czy Turcji, nawet jeśli trafiło na początku do takich obozowisk, przeniosło się do wynajmowanych pomieszczeń. Ale nie wszyscy.

W ponad tysiącu nielegalnych obozów namiotowych mieszka wiele dzieci. W obozie Al-Koushra 006, który mogłam odwiedzić pod koniec listopada, było ich około 200. Między namiotami było brudno, wszędzie pełno błota, a dzieci biegały bez opieki, często boso. Są zbyt cienko ubrane jak na początek zimy, nawet jeśli jest to ciepły, słoneczny dzień.

– Daj nam zabawkę, opaskę na włosy, jesteś ładna – mówią wszystkie naraz, zainteresowane naszą grupą, którą do obozu przyjechała razem z mobilną kliniką prowadzoną przez PCPM.

Wielu z tych dzieci urodziło się w Libanie, nie wiadomo czy kiedykolwiek zobaczą Syrię. Ich rodzinom nie będzie łatwo zadbać o edukację tych dzieci, ich zdrowie czy bezpieczeństwo. Ale te dzieci, jeszcze tego nie wiedzą, są uśmiechnięte i chcą się bawić. Czekając aż lekarz przyjmie wszystkich pacjentów, uczę się dziewczynek dziecięcej wyliczanki.

Patrząc na te dzieci, myślę, że dla ich bezpieczeństwa, ale także dla dobra Libańczyków i Europejczyków, ktoś powinien się nimi zająć. O ile bowiem stracone pokolenie Syryjczyków to problem Syrii, to tysiące biednych, pozbawionych ojczyzny dzieci, tworzy doskonałą przestrzeń do rozpowszechniania się radykalizmów. A tym dzieciom nie jest trudno zaimponować, bo one nie mają prawie nic.

Samotne dziecko w Bejrucie

Wśród dzieci, które wciąż przebywają w Syrii, większość musi pracować albo służy w jakieś grupie zbrojnej. Te dzieci, które same albo z rodzinami dotarły do Libanu, też nie są całkiem bezpieczne.

Z jednej strony, podczas pobytu Bejrucie, udało mi się porozmawiać z rodziną, która dzięki pomocy humanitarnej, była w stanie zapewnić swoim starszych dzieciom nie tylko dach nad głową i jedzenie, ale też wsparcie psychologiczne, aby pomóc im zmierzyć się z powojenną traumą.

Z drugiej strony, późnym wieczorem, na ulicy stolicy Libanu razem z grupą dziennikarzy, spotkaliśmy małego Syryjczyka. Tak jak często w centrum miasta, dziecko sprzedawało kwiaty. Ale ten „sprzedawca” miał może sześć lat, był sam, zmęczony i już dawno powinien spać. Kelner z pobliskiego baru od razu ostrzegł nas, żeby nie dawać dziecku pieniędzy, bo i tak nie trafią do niego, ale do ludzi, którzy wysłali chłopca na ulicę. Dziecko powiedziało nam, że jest z Syrii, gdzie został jego tata. Teraz mieszka na południu miasta z mamą. Bardzo prosił, żeby kupić od niego kwiatek. Chwilę później podeszły do nas „starsze” – może 10-letnie dziewczynki, które też prosiły o pieniądze.

Syryjskie dzieci urodzone w Libanie, często nie są nigdzie zarejestrowane, nikt nie wie dokładnie ile ich jest. Nie przysługują im specjalne prawa i nie mają opieki państwa, bo ich państwo jest w stanie wojny, a Liban wcale ich nie chce. Trudno jest się więc dziwić, że te dzieci nazywane są straconym pokoleniem.

 15
  • (wujek) Olek IP
    Stracone pokolenie?! Kto taki mądry, że przyszłość zna, czy pytał Stratfor, pana Friedman, i za ile? Totgesagte leben länger, uznani za martwych żyją dłużej!
    Dodaj odpowiedź 4 0
      Odpowiedzi: 0
    • xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx IP
      Pedofilna banda idaca za pedo mahometem , ( aisha 6 lat ) ..banda ktora nigdy nie zamierzala i nie zamierza pracowac !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! juz sie szykuja na Polske , jest ich w PL 50 .000 bedzie kilka milionow wkrotce , EU nam odbiera wolnosc wysylajac ta bande do europy ( tusk marzec nastepne 6 milionow zamowione ) to jest ETNOCIDE bialego czlowieka . obudzcie sie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! oni nam zabieraja nasza wolnosc ! ludzie ida do wiezien za krytyke islamu gdzie sa niektorzy zabijani przez muzlow !!!!
      Dodaj odpowiedź 12 5
        Odpowiedzi: 0
      • itchy IP
        »albo przed "sojuszniczymi" nalotami wyzwolicieli kraju – Rosji i Iranu.«

        najlepsze są demokratyczne naloty na wesela sojuszniczych Saudis uzbrojonych przez USA, d.na pi.do!
        Dodaj odpowiedź 2 3
          Odpowiedzi: 1
        • Kaligula IP
          .......a kogo w islamskich krajach.....obchodzi los chrześcijańskich dzieci ?.... mi to całkowicie wisi i powiewa.......a że ich pokolenia są stracone.....i dobrze.....mniej będzie szaleńców z dynamitem.....mam płakać z tego powodu ? ........ta poprawność i współczucie na pokaz.... to niszczy nasz świat....tu i teraz pchają się oknami i drzwiami i mnożą jak insekty...by potem zawłaszczać to co nie ich.....
          Dodaj odpowiedź 27 8
            Odpowiedzi: 1
          • ehhh ... IP
            U nas kończy się szkołę, szuka pracy a później myśli o zakładaniu rodziny. Powoli dochodzimy do czegoś. A oni sobie przychodzą i chcą dostać gotowe. A tak nie powinno być - patrz zdanie nr 1
            Dodaj odpowiedź 15 3
              Odpowiedzi: 0
            • jot-23 IP
              jezeli chcecie sie czegos dowiedziec o "straconych pokoleniach" wystarczy spojzec na populacje grekow.

              w 1200 bylo ich ololo 5 milionow, w 1800, po 600 latach muzulmanskiej niewoli bylo ich 4.5 miliona.

              dla porownania, populacja calej europy w tym samym czasie wzrosla ponad dwukrotnie z 70 do 150 milionow.

              To samo jest symptopmatyczne dla wszystkich chrzescijanskich krajow pod muzulmanska okupacja.

              Wiec "syryjskie dzieci" mam gleboko w
              Dodaj odpowiedź 16 5
                Odpowiedzi: 0
              • szuwarek IP
                dzień bez opisy i Syryjczykach to dzień stracony.Nie jest mi nawet ich żal ani tych dzieciarów bo płodzą się jak zwierzęta .11 letnia zona? to dla mnie dzicz i drapieżna religia niepokoju.Niech radzą sobie sami a nam nic do tego.Niech im pomagają muzułmanie a nie barbarzyńcy i niewierni jak my.
                Dodaj odpowiedź 20 8
                  Odpowiedzi: 1
                • jot-23 IP
                  Dodaj odpowiedź 4 1
                    Odpowiedzi: 0

                  Czytaj także