ŚwiatDroga do Pałacu Elizejskiego

Droga do Pałacu Elizejskiego

Dodano
Jeśli Marine le Pen chce wygrać wybory prezydenckie, to powinna zacząć kibicować... François Hollande’owi.

Czy Marine Le Pen uratuje Francję? Czy przywróci w niej porządek? Po zamachu na redakcję „Charlie Hebdo” i ataku na żydowski sklep w Paryżu wydawało się, że politycznie najbardziej skorzysta na tych wydarzeniach właśnie Front Narodowy, który zawsze przestrzegał przed konsekwencjami zbyt pobłażliwego traktowania islamskich ekstremistów. Zamachy = lęk przed islamem = Le Pen = prezydentura. Rachunek prosty i oczywisty. Nie we Francji jednak. Skok w sondażach był, ale nie stał się udziałem Le Pen, lecz François Hollande’a, który wreszcie odbił się od dna. Jak to zwykle bywa z przywódcami narodów przeżywających jakąś dotkliwą traumę. Ponadto mainstreamowe media nad Sekwaną, nie tylko lewicowe, przez kilka tygodni mozolnie masowały opinię publiczną, przekonując ją, że największym zagrożeniem dla Francji nie są wcale fanatyczni dżihadyści, lecz rozlewająca się po całym kraju fala islamofobii. Nie imamowie, indoktrynujący młodych muzułmanów w meczetach Marsylii czy Lyonu, lecz „faszyści” z Frontu Narodowego. I tak zapewne będzie to wyglądać przez najbliższe dwa lata, do wiosny 2017 r., gdy odbędą się kolejne wybory prezydenckie. (…)

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 8/2015
Cały artykuł dostępny jest w 8/2015 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ dtc
 0

Czytaj także