ŚwiatTurecka Wiosna

Turecka Wiosna

Turecka Wiosna
Turecka Wiosna
Dodano

Rząd w Ankarze brutalnie tłumi największe od lat antyrządowe protesty. Premier Erdogan zachowuje się niczym sułtan, który nie może ustąpić pod presją demonstrantów - ocenia w najnowszym numerze Do Rzeczy Teresa Stylińska.

- Skromna akcja ratowania stambulskiego parku w ciągu paru zaledwie dni przerodziła się w wielki protest przeciwko islamizacji Turcji i autorytarnym zapędom premiera, który zresztą od pewnego czasu nazywany jest ironicznie – i nie jest to bynajmniej komplement – „sułtanem”. Jego iście sułtańską arogancję widać zresztą jak na dłoni w sposobie, w jaki traktuje demonstrantów i ich postulaty: planów budowy nie zmieni, na terenie parku Gezi powstaną i centrum handlowe, i meczet, a Centrum Kulturalne im. Atatürka z placu Taksim zostanie zburzone. Jeszcze niedawno Recep Erdogan, deklarujący respekt dla idei i osoby Mustafy Kemala Atatürka, twórcy republiki, nigdy by się na to nie odważył. Dziś jednak wierność kemalizmowi ulotniła się jak kamfora. I nic dziwnego, bo zawsze istniała tylko w słowach, zwłaszcza gdy chodzi o świeckość państwa.

Być może poza konkretnymi rachubami w grę wchodzą także inne, ambicjonalne względy. Erdoganowi, przyzwyczajonemu do pasma sukcesów, trudno jest pewnie przyznać się do błędu czy porażki. Sułtan nie może ustępować, szczególnie pod otwartą presją. Ale gdy dodamy do tego niepokojącą retorykę: na placu Taksim – według premiera – działają ekstremiści i prowokatorzy, inspirowani przez zagranicę (wśród zatrzymanych jest siedmiu cudzoziemców, m.in. studenci z Europy przebywający w Turcji w ramach wymiany Erasmus) i naturalnie opozycję, zwłaszcza kemalistowską Republikańską Partię Ludową (CHP), obraz nabierze wyrazistości.

Cały artykuł Teresy Stylińskiej Bitwa o Turcję w 20 numerze Do Rzeczy.

 0

Czytaj także