Obraza majestatu

Obraza majestatu

Dodano: 16
Borys Budka (PO)
Borys Budka (PO) / Źródło: Flickr/Platforma Obywatelska RP/CC BY-SA 2.0
Z pewnym rozrzewnieniem wspominam czasy, kiedy pisałem "Polskie zoo", i z przerażeniem stwierdzam, jak bardzo zmalały poczucie humoru oraz dystans do siebie wśród polityków. Ówczesna anegdota mówiła, że aby obejrzeć kolejny odcinek, przesuwano posiedzenie rządu.

I to jedno łączy mój kabaret z „Uchem prezesa” – dziełem inteligentnym i dowcipnym, które wbrew licznym krytykom (przeważnie niezdolnym kolegom po fachu) rozwija się i złapało oddech z chwilą, kiedy przestało się ograniczać do gabinetu na Nowogrodzkiej. Wbrew złośliwościom kolegów oceniam dzieło Górskiego za wybitne, inteligentne, celne, choć rzecz jasna niepozbawione wad. Jednak dziś interesuje mnie przede wszystkim różnica kontekstów. We wczesnych latach 90. każdy polityk, szczerze czy nieszczerze, ale z pewną pokorą przyjmował doprawioną mu gębę. Po setnym odcinku programu w studiu stawili się i Geremek, i Wachowski, i Suchocka, i Oleksy. Wypowiedzieli się Kaczyński i Macierewicz. Dzisiaj zachowanie Gowina, który dziękuje za pojawienie się w „Uchu..”., to wyjątek. Dominuje obraza.

Trzeciorzędny polityk Budka protestuje, że narusza się jego prywatność (choć podejrzewam że jego romans z posłanką Nowoczesnej to fikcja literacka) i – o dziwo! – w tym proteście wspiera go polityk z obozu władzy. Czyżby było coś na rzeczy?

Polityka to niestety zajęcie, w którym świadomie rezygnuje się z prywatności i ryzykuje się, że stale się będzie na widoku. A karykatura, jak wiadomo, nie dopieszcza, a jedynie wyolbrzymia to, co wszyscy widzą – uśmiech Schetyny, błyskotliwość Petru czy niezmienna subordynacja Błaszczaka. Skądinąd rzekome amory posła „Borysława” z Myszką Agresorką służyły ukazaniu atmosfery knucia w szeregach totalnej opozycji przeciwko starym liderom.

Zanik poczucia humoru u polityków to zły objaw, a protestowanie ponad podziałami przeciw satyrze niebezpiecznie pachnie procesami o obrazę majestatu.

A na marginesie uważam, że poseł PO powinien wysłać twórcom „Ucha…” butelkę koniaku za tak szeroką popularyzację jego osoby. Dotąd bowiem kojarzył się głównie z wnukiem Gomułki, a jego nazwisko dawało asumpt do niewybrednych żartów: Jaka to budka? Suflera, strażnicza czy może z piwem?

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Autor: Marcin Wolski
 16
Czytaj także