"Niemcy prowadzą bardzo cyniczną grę wobec Polski"

"Niemcy prowadzą bardzo cyniczną grę wobec Polski"

Dodano: 380
Angela Merkel
Angela Merkel / Źródło: Flickr / European People's Party / CC BY 2.0
Niemcy powinni się wreszcie zdecydować, czy chcą amerykańskich żołnierzy na swoim terenie, czy nie – mówi portalowi DoRzeczy.pl dr Ryszard Żółtaniecki, były dyplomata, wykładowca Collegium Civitas.

Damian Cygan: Porozumienie podpisane przez prezydentów Andrzeja Dudę i Donalda Trumpa było długo negocjowane. Jak wyglądają takie rozmowy od kulis?

Dr Ryszard Żółtaniecki: To zależy od kultury negocjacji. W tym przypadku na pewno większą część porozumienia omówiono wcześniej, a prezydenci Polski i USA zachowali dla siebie kilka szczegółów. Ogromne zasługi ma tutaj minister obrony Mariusz Błaszczak, który – mówiąc trochę żartobliwie – powinien mieć bilet miesięczny do Waszyngtonu, bo jego podróże do Stanów były naprawdę liczne.

Co do samego porozumienia to powstaje ono trochę na zasadzie ping-ponga. Najpierw jedna ze stron przedstawia tzw. draft, druga strona nakłada poprawki. Potem są kolejne propozycje, aż wreszcie dokument dojrzewa. Szczegóły strategii negocjacyjnej zależą od tego, jaka jest atmosfera rozmów. Moim zdaniem klimat negocjacji z Amerykanami był bardzo dobry. Dużą pracę wykonały MON oraz Pentagon no i oczywiście minister Krzysztof Szczerski, którego nie można pominąć. Ponadto między prezydentami Dudą i Trumpem jest chemia, wierzą w podobne wartości i lubią siebie nawzajem.

Co według pana jest najważniejsze w tej deklaracji o współpracy obronnej?

To, że ona postępuje i idą za nią konkretne fakty. Liczba amerykańskich żołnierzy w Polsce się zwiększa i będzie obudowana infrastrukturą. I tu trzeba wyjaśnić pewien rodzaj nieporozumienia co do rotacyjnej obecności. Przecież nikt nie może zakładać, że żołnierze amerykańscy, którzy tutaj przyjadą, będą pełnić u nas służbę aż do emerytury. Każda infrastruktura jest stała, a personel się zmienia. Zresztą ta rotacyjność działa na naszą korzyść, bo pamiętajmy, że do Polski przyjadą nie tylko żołnierze US Army, lecz i ich rodziny. Będą więc powstawać restauracje, hotele, taka mikro amerykańska cywilizacja. To będzie dla nas bardzo ciekawe doświadczenie.

W samej deklaracji nie ma mowy o budowie stałej bazy wojsk USA. Czy to znaczy, że o Forcie Trump możemy zapomnieć?

To jest nieporozumienie, pułapka stereotypowego myślenia. W dzisiejszych czasach taki fort to jest cały system, łączność, ochrona cybernetyczna, a nie drut kolczasty i mur, za którym siedzą żołnierze.

Donald Trump zasugerował przesunięcie do Polski amerykańskich żołnierzy, którzy stacjonują w Niemczech. Natychmiast pojawiły się głosy, że to może zaszkodzić naszym stosunkom z Berlinem. Jak pan to widzi?

Relacje z Niemcami i tak nie są dobre, bo Berlin prowadzi bardzo cyniczną grę wobec Polski. Nie liczy się ani z naszym zdaniem, ani naszymi interesami. Gdyby się liczył, to Nord Stream 2 by nie było. Ostatnio słyszałem zupełnie szalony komentarz, że Nord Stream 2 to wina rządu PiS, bo nie potrafił przekonać Niemców, żeby tego nie robili. Zresztą Niemcy powinni się wreszcie zdecydować, czy chcą amerykańskich żołnierzy na swoim terenie, czy nie. Z drugiej strony wojska USA w Niemczech to przecież siły okupacyjne. Amerykanie tam przyszli i zostali. U nas są zupełnie z innych powodów.

Myśli pan, że Trump przyjedzie do Polski we wrześniu na obchody rocznicy wybuchu II wojny światowej?

Kalendarz prezydenta Stanów Zjednoczonych to niesamowicie skomplikowana rzecz. Trump bał się jednoznacznej deklaracji co do terminu 1 września, bo to będzie już czas rozpoczęcia kampanii wyborczej w USA. Jednak moim zdaniem jest duża szansa, że prezydent Stanów Zjednoczonych pojawi się wtedy w Warszawie.

Rozmawiał: Damian Cygan
Źródło: DoRzeczy.pl
 380
Czytaj także