Tylko na DoRzeczy.plProf. Maliszewski: PiS powinno lepiej zarządzać własnym sukcesem

Prof. Maliszewski: PiS powinno lepiej zarządzać własnym sukcesem

Prezes PiS Jarosław Kaczyński
Prezes PiS Jarosław Kaczyński / Źródło: PAP / Lech Muszyński
Dodano 35
Partia rządząca nie jest w stanie wykorzystać efektu psychologicznego ogromnego zwycięstwa, jakie w wyborach odniosła. A jeśli odrzuci się przedwyborcze sondaże i modele, które były budowane, a spojrzy długofalowo, to sukces jest olbrzymi. Wystarczy cofnąć się do rzeczywistości sprzed pięciu lat. Twierdzenie, że PiS będzie miało prezydenta, samodzielne rządy, nie zużyje się po pięciu latach i w kolejnych wyborach parlamentarnych uzyska samodzielną większość, byłoby niewyobrażalne – mówi portalowi DoRzeczy.pl prof. Norbert Maliszewski, psycholog społeczny, ekspert ds. marketingu politycznego, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Czy to w jaki sposób partia rządząca rozgrywa swoją strategię po wyborach będzie dla tej formacji korzystne?

Prof. Norbert Maliszewski: Jeżeli traktować jako miernik pierwsze sondaże powyborcze, to widać, że jest tu pewna korekta in minus. To jest spowodowane tym, że partia rządząca nie jest w stanie wykorzystać efektu psychologicznego ogromnego zwycięstwa, jakie w wyborach odniosła.

Wielkiego zwycięstwa? Właśnie widać zawód – większość w Sejmie nie jest miażdżąca, w ogóle nie ma jej w Senacie.

Jeśli odrzuci się przedwyborcze sondaże i modele, które były budowane, a spojrzy długofalowo, to sukces jest olbrzymi. Wystarczy cofnąć się do rzeczywistości sprzed pięciu lat. Twierdzenie, że PiS będzie miał prezydenta, samodzielne rządy, nie zużyje się po pięciu latach i w kolejnych wyborach parlamentarnych uzyska samodzielną większość, byłoby niewyobrażalne. Politycy Prawa i Sprawiedliwości zapominają też o ważnej rzeczy.

Jakiej?

O konkretnych liczbach. Gdy w 2007 roku zliczyć poparcie dla antypisu – SLD, PSL i PO – to przewaga nad PiS-em wynosiła pięć milionów głosów. W 2011 cztery miliony głosów. W 2015 już niewiele ponad milion, ale na skutek błędów opozycji PiS uzyskało władzę. Teraz też elektorat opozycyjny jest o kilkaset tysięcy większy niż partii rządzącej, ale w efekcie dobrej strategii partii rządzącej ugrupowanie to nie zużyło się, ma wciąż duże, rosnące poparcie. Wynika to z udanych programów społeczno-gospodarczych, tego, że Polakom żyje się lepiej. Partia, która była postrzegana jako ideologiczna, mająca słaby kontakt z rzeczywistością jeszcze kilka lat temu, okazałoa się bardzo skuteczna i zyskująca poparcie wyborców. Politycy PiS powinni skupić się na sukcesie wyborczym, a nie na sondażach, które nie uwzględniają tak potężnego wzrostu poparcia, głosowania na partię rządzącą przez ponad osiem milionów Polaków.

Błędy w kampanii zostały jednak popełnione?

W wyborach parlamentarnych były popełnione pewne błędy komunikacyjne w sprawach takich jak obietnica podniesienia płacy minimalnej, przez co część przedsiębiorców przeniosła głosy na Polskie Stronnictwo Ludowe. Prawo i Sprawiedliwość za bardzo skupiło się też na postulatach socjalnych, za mało było postulatów dla aspirującej młodzieży. W efekcie bardziej materialistycznie nastawiona młodzież mogła przerzucić swoje głosy na Konfederację. Nie zmienia to jednak faktu, że PiS odniósł zwycięstwo, ma silny mandat do rządzenia, politycy na tym się powinni koncentrować. Gdy nie ma zarządzania sukcesem, a pojawiają się tematy po wyborczych rozliczeń, to oczywiście ma to negatywny wpływ na sondaże.

Dochodzą też spory związane z wejściem do Sejmu mocniejszych reprezentacji Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry i Porozumienia Jarosława Gowina?

Te twarde negocjacje ze strony ugrupowań Gowina i Ziobry można traktować jako element normalny przy układaniu nowego rządu. Oczywiście błędem było epatowanie mediów tymi informacjami.

PiS żąda przeliczenia części głosów w wyborach do Senatu...

Nie jest to coś, co Polaków szczególnie interesuje. Więc akurat ten element nie ma wpływu na spadek poparcia w sondażach. Realnym problemem jest brak wykorzystania swojego sukcesu. Oczywiście wszelkie błędy należy korygować. Powinien teraz skierować swoją ofertę do konserwatywnych wyborców z dużych miast. Oczywiście niebawem będzie expose premiera i szansa dla rządu na odrobienie tych niewielkich strat. Natomiast w tym, jak zarządzać sukcesem, widzimy po działaniach opozycji, która z mało znaczącego faktu – tego, że PiS może nie mieć większości w Senacie – uczyniła swój atut, ogłaszając sukces.

Czytaj także:
Pierwszy sondaż po wyborach. PiS i KO tracą poparcie
Czytaj także:
PiS nie ma powodów do radości. Oto wyniki sondażu

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ pha

Czytaj także

 35
  • Krzysztof IP
    PiS nie dał rady.... PiS wprowadził LGBTQYZ+ do szkół. Nie zatrzymał aborcji. PIS ukradł Polakom pieniądze z OFE, podniósł podatki i wywołał inflację. PiS upokorzył Polskę która jest wasalem USraela. Precz z PiSem. !!!!
    Dodaj odpowiedź 5 8
      Odpowiedzi: 1
    • referent IP
      Naprawde ? To zróbcie sondaż
      Dodaj odpowiedź 2 2
        Odpowiedzi: 0
      • rocznik1945 IP
        "Prof. Maliszewski: PiS powinno lepiej zarządzać własnym sukcesem" - pan prof. jest w będzie! PiS powinien zapomnieć o tym, co nazywa "sukcesem" i robić swoje! Na początek proponuję wrócić do sędziów i sądów! Bez przeorania tego pola nie zrobicie NIC! Mam też apel do PAD: Proszę skończyć z głupią chęcią bycia" prezydentem wszystkich Polakźw"! Bądź pan prezydentem swoich wyborców, to dalej zajdziecie!
        Dodaj odpowiedź 16 1
          Odpowiedzi: 1
        • minka IP
          UWAGA! Bez zniesienia limitu 30-krotności rząd PiS będzie miał problem z uzbieraniem na 13-emeryturę

          Okazuje się, że gdyby limit 30-krotności w składach na ZUS został zniesiony, to ok. 370 tys. osób musiałoby zapłacić w skali roku dodatkowe 8 - 9 mld zł więcej. Mówimy zatem o bardzo konkretnej kwocie, która ma znaczenie dla sytuacji budżetowej. PiS straci wiarygodność (a w konsekwencji poparcie społeczne), jeśli przestanie realizować obietnice wyborcze o charakterze socjalnym. Wiele wskazuje na to, że bez ustawy o zniesieniu limitu 30-krotności rząd PiS będzie miał problem z finansowaniem np. 13-emerytury w 2020 roku.

          Zgodnie z oficjalnym komunikatem ZUS, łączny koszt wypłaty tzw. 13-emerytury wyniósł w tym roku 8,7 mld zł. Wspomniana kwota w dużej części pochodziła z dotacji budżetowej. Innymi słowy - rząd wypłacił emerytom dodatkowe świadczenie z pieniędzy zabranych wcześniej podatnikom.

          Podobnie ma być w 2020 roku. Zgodnie z obietnicami PiS z okresu przedwyborczego tzw. 13-emerytura ma wejść na stałe do repertuaru wypłat socjalnych rządu. Skąd jednak wziąć na to pieniądze?

          http://niewygodne.info.pl/artykul9/Limit-30-krotnosci-a-problemy-z-13-emerytura.htm
          Dodaj odpowiedź 6 5
            Odpowiedzi: 1
          • Leming IP
            W poprzedniej kadencji PIM miał 222 posłów(po 18 ma Gowin i Ziobro) i 55 senatorów. W obecnej PIS ma tylko 199 posłów i 48 senatorów. I to przy 500+ i 13 emeryturze.
            Ten sukces ma zdecydowanie gorzki posmak. A jeśli PIS przegra wybory prezydenckie, to straci realną władzę bo do odrzucenia prezydenckiego weta potrzeba 276 posłów.
            Dodaj odpowiedź 10 4
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także