Tylko na DoRzeczy.plZakupy Mateusza Morawieckiego w Japonii

Zakupy Mateusza Morawieckiego w Japonii

Wizyta premiera Mateusza Morawieckiego w Japonii.
Wizyta premiera Mateusza Morawieckiego w Japonii. / Źródło: Flickr/KPRM/Domena publiczna
Dodano 80
Ostatni raz polski premier odwiedził Japonię 15 lat temu; choćby z uwagi na ten fakt wizyta Mateusza Morawieckiego w Tokio miała znaczenie historyczne. O tym, dlaczego Japonia będzie kluczowym partnerem w polskiej rewolucji technologicznej, opowiadał Tomoho Umeda, przewodniczący Komitetu Technologii Wodorowych Krajowej Izby Gospodarczej.

DoRzeczy.pl: W zeszłym miesiącu razem z premierem Morawieckim odwiedził Pan Tokio. Co zostało ustalone podczas tej wizyty?

Tomoho Umeda: Zakres tematyczny spotkań odnosił się do współpracy w dziedzinie energetyki i infrastruktury. Rozmowy dotyczyły przyciągnięcia japońskich technologii i inwestycji dla głównych projektów infrastrukturalnych aktualnie realizowanych przez polski rząd, czyli Centralnego Portu Komunikacyjnego, kolei dużych prędkości oraz elektromobilności. Energetyka natomiast była podzielona na trzy sekcje tematyczne: cywilizacja wodorowa, energetyka atomowa w obszarze małych reaktorów HTR (wysokotemperaturowy reaktor atomowy przyp. red.) oraz czyste technologie węglowe. Wszystkie te obszary pozostają kluczowe dla polskiej energetyki i mają szanse znaleźć w Japonii partnerów, inwestorów, ale również najlepsze i najbardziej wysublimowane technologie.

Jako w połowie Polak w połowie Japończyk umie Pan ocenić sytuacje z obydwu perspektyw. Jak została przyjęta prezentacja polskiej delegacji?

Mimo pośpiesznego przygotowania, sukces tej wizyty należy zaliczyć do spektakularnych. Sam fakt, że na spotkanie networkingowe z biznesem polskim, który był reprezentowany przez około 40 osób, zgłosiło się prawie 200 podmiotów japońskich, nie ma precedensu. W obszarze technologii energetycznych mieliśmy 100 partnerów japońskich, którzy byli bardzo mocno zainteresowani możliwością rozwijania swoich technologii w Polsce. To gwałtowna zmiana w porównaniu do dotychczasowego stanu rzeczy. Jedną z przyczyn jest niedawna zapowiedź współpracy Toyoty z Lotosem i PGNiG w zakresie technologii wodorowych. Dla Japończyków to sygnał, że nasz kraj idzie w stronę rozwoju gospodarki wodorowej.

Dlaczego taka współpraca byłaby korzystna dla obu stron?

Dla Tokio Polska może być świetną bramą do Unii Europejskiej. Natomiast z naszej perspektywy Japończycy są najbardziej zaawansowani na świecie, jeśli chodzi o technologie wodorowe. Mogą rozwiązać wiele naszych problemów. W Polsce mamy wodorową pustynię i poprzez lata zaniedbań znaleźliśmy sią za wodorową kurtyną. W dodatku świadomość społeczna na temat tych technologii jest bardzo niska, kiedy na poziomie unijnym dyskutowane są już ich regulacje.

Czy Polska mogłaby technologiami wodorowymi sprostać wymaganiom unijnej polityki klimatycznej?

Pomimo specjalnej ścieżki, jaką w Brukseli wywalczył Premier Morawiecki, musimy dążyć do neutralności klimatycznej. Ogromna część unijnego budżetu ma być przeznaczona na rozwój technologii wodorowych, które wraz z gospodarką obiegu zamkniętego i odnawialnymi źródłami energii są kluczowe z punktu widzenia Unii Europejskiej. Czemu Polska miałaby nie wykorzystać tych środków? Dzięki strategicznej współpracy polsko-japońskiej moglibyśmy nadrobić zaległości i zasypać dziurę technologiczną między nami a Europą zachodnią, a tym samym wejść do gry na równych prawach. Nie jesteśmy w stanie tego zrobić własnymi siłami, potrzebujemy dobrego partnera.

Co udało się ustalić, jeśli chodzi o energetykę atomową?

Minister Kurtyka odbył wizytę w ośrodku Oarai, należącym do Japońskiej Agencji Atomistyki, gdzie oglądaliśmy reaktor HTR. Trzeba powiedzieć, że jest to instalacja, która robi ogromne wrażenie. To jedyna znana na świecie bezpieczna technologia energetyki jądrowej. Jej stabilność polega na tym, że nawet po wypompowaniu chłodziwa i wzroście temperatury rdzenia do kilku tysięcy stopni, paliwo nie ulega stopieniu. Tym samym nie ma zagrożeń, które znamy z Czarnobyla czy Fukushimy

W jaki sposób zapobiega się stopieniu rdzenia?

Uran występuje w formie kulek powlekanych powłoką ceramiczną, które są umieszczone w zasobnikach i dopiero one zastępują pręt rdzenia w tradycyjnych reaktorach. Dzięki warstwie izolacji uran, nawet bardzo rozgrzany, ulega następnie pasywnie schłodzeniu do temperatury 1600 stopni C. Struktura ceramiczna nie pozwala na interferencje z otoczeniem. To bardzo bezpieczna technologia, której wadą jest to, że nadaje się jedynie do małych reaktorów. Nie sposób generować na nich dużych mocy. W Polsce można byłoby wykorzystywać takie reaktory do ciepłownictwa przemysłowego i cywilnego. Jesteśmy w stanie przy ich pomocy wygenerować bardzo wysokie temperatury pary wodnej – nawet do 950 stopni C.

Co Japończycy mieli nam do zaoferowania w obszarze czystych elektrowni węglowych?

Japoński parlament niedawno przyjął regulacje dotyczące rozwijania przetwórstwa dwutlenku węgla. Pomysł opiera się na magazynowaniu dwutlenku węgla emitowanego przez elektrociepłownie i przetwarzaniu go na metan, metanol i amoniak. Te z kolei można zastosować przy produkcji nawozów, paliw i innych produktów chemicznych. Rysuje się zatem możliwość zbudowania elektrowni węglowych, które będą zeroemisyjne.

To rozwiązałoby główne problemy z przyszłością polskiego górnictwa…

Z tego powodu najlepiej byłoby wejść we współpracę z Japończykami, aby przyspieszyć powstanie tych rozwiązań oraz ich komercyjne wdrażanie na polskim rynku. Pierwszy raz właśnie w Japonii została określona dokładna ścieżka dojścia do uzyskania tej technologii na poziomie politycznym. Będzie to niewątpliwie rewolucja. Jeśli Polska nie weźmie w niej udziału, to nie wiem, jak spojrzymy w oczy naszym górnikom. Zresztą trzeba być realistą. Dzisiaj nawet myśląc o nowej energetyce, wciąż przez lata będziemy używać bloków węglowych 200MW.

Co stoi na przeszkodzie polsko-japońskiej współpracy?

Japończycy mają bardzo konserwatywne podeście do ryzyka. W tym kraju instytucja, która zajmuje się udzielaniem międzynarodowych gwarancji eksportowych (przyp. red. odpowiednik polskiego KUKE), wycenia koszty gwarancji dla Polski na ogromne sumy. Drugim problemem jest ryzyko walutowe. Z uwagi na to, że nie jesteśmy w strefie euro, Japończycy boją się inwestować na rynku, gdzie funkcjonuje niszowa waluta nawet powiązana szeregiem zależności z euro. Inwestycje w energetyce są długoterminowe, sięgają miliardów dolarów, które mają się zwrócić średnio po 25 latach. Japończycy nie wiedzą, co stanie się ze złotówką w tak długiej perspektywie czasowej.

W jaki sposób można obejść te problemy?

Jestem orędownikiem stworzenia Funduszu polsko-japońskiej współpracy strategicznej, który zajmowałby się obniżaniem ryzyk gwarancyjnych i walutowych. To pozwoliłoby na ogromne otwarcie się Japonii na inwestycje w Polsce i transfer najnowocześniejszych technologii do naszego kraju. Trzeba stworzyć pomost, który obniży niepewność inwestycji.

Czy są jeszcze jakieś inne bariery hamujące naszą współpracę?

Należy zauważyć, że kultura biznesowa japońska i polska nie tylko są ze sobą sprzeczne ale wykluczające się wzajemnie. Polacy cechują się dużą skłonnością do ryzyka, dużą elastycznością i kreatywnością, lubią podejmować decyzje w ostatniej chwili, bo wtedy wiedzą, że ta decyzja jest najbardziej dostosowana do aktualnych uwarunkowań. Japończycy posiadają wręcz skostniałe podejście do inwestycji, ale dzięki temu ich biznesy są takie, jakie planowali. Należałby zatem zbudować mechanizm buforowania pomiędzy tymi dwoma stylami. Potrzeba mediatorów, którzy będą mitygować te różnice kulturowe.

Proszę podać konkretne przykłady wzajemnych nieporozumień.

Przykładowo, polskie organizacje biznesowe są zbudowane w strukturze top down a japońskie bottom up. To znaczy, że w polskich firmach to prezes i zarząd wyznaczają cele i strategie oraz podają pomysły rozwoju, a reszta pracowników wdraża je w życie, w japońskim systemie jest dokładnie na odwrót. Kreacja, wymyślanie i tworzenie strategii leży po stronie specjalistów i ekspertów, którzy się na tym znają, a rolą zarządu jest walidowanie tych pomysłów. W związku z tym podczas spotkania prezes Japończyk ma na kartce napisaną instrukcję, co dokładnie robić krok po kroku i czego nie robić, a polski prezes na spotkaniu potrafi kreatywnie wymyślać rozwiązania i forsować ich przyjęcie. Znamy takie przypadki z historii, że japoński prezes wstawał i odchodził od stołu w trakcie spotkania, aby nie stracić twarzy. Japoński prezes nie może powiedzieć więcej, niż ma zapisane na kartce, bo byłoby to nielojalne wobec całej organizacji. Płaci ogromne pieniądze swoim specjalistom, aby stworzyli mu tę kartkę najlepszą z możliwych, nie może jej dowolnie zmienić w trakcie negocjacji.

W takim razie, w jaki sposób japońska strona oceniła wizytę premiera Morawieckiego? Czy nie wyszliśmy poza kartkę?

Bardzo dobrze. Atmosfera jest bardzo pozytywna. Panuje ogromne oczekiwanie ze strony japońskiej na kontynuowanie rozmów. Jednak muszą powstać konkretne propozycje współpracy technologicznej i politycznej. Pod koniec lutego zapowiedziana została przez premiera wizyta w Japonii wiceministra Adama Gawędy, Pełnomocnika Rządu do Spraw Restrukturyzacji Górnictwa Węgla Kamiennego, aby zainicjować rozmowy na temat współpracy w obszarze przetwórstwa dwutlenku węgla i zgazowania węgla. Współpraca musi być zacieśniana także w dziedzinie atomu i wodoru. Strona polska powinna wykazać się większą aktywnością. Interes jest obopólny. Japończyków stać, aby wejść na rynek europejski chociażby przez Niemcy, tam warunki gospodarcze są dla nich bardziej sprzyjające, choć oczywiście jest drożej. My musimy się postarać, aby to ostatecznie Polska stała się bramą do Europy dla japońskich technologii. Będzie to miało dla nas dalekosiężne strategiczne rezultaty.

Rozmawiała Maria Kądzielska


Tomoho Umeda – jest przedsiębiorcą i doradcą strategicznym. Doradza największym firmom międzynarodowym w Polsce i UE. Od października 2019 pełni funkcję przewodniczącego Komitetu Technologii Wodorowych w ramach Krajowej Izby Gospodarczej a także pełnomocnika zarządu ds. Strategii i Rozwoju Rafako S.A. Jest synem Yoshiho Umedy, działacza opozycji demokratycznej w okresie PRL, pioniera w dziedzinie nowoczesnych rozwiązań dla energetyki i alternatywnych źródeł energii.

/ Źródło: DoRzeczy
/ zma

Czytaj także

 80
  • MICHA RYZU W DAVOS koszt 50 TYS. DOLAROW IP
    Kla kazdego GOJIM w POLIN super nowoczesna PAPIEROWA MICHA na RYZ!!!!!!! kazdemu nalezy sie micha ryzu.
    Dodaj odpowiedź 2 0
      Odpowiedzi: 0
    • Nikoś Dyzma IP
      Wbijam w to h uja mnie interesują nasze skarby w naszej ziemi ! Mnie unia niech nie mami -łapy precz od Polskich minerałőw -wont ! !
      Dodaj odpowiedź 2 3
        Odpowiedzi: 0
      • Ocalały z holokaustu IP
        Warszawski Salon zawyje z wściekłości 😎😋😊
        Dodaj odpowiedź 17 1
          Odpowiedzi: 0
        • Polskanr1 IP
          Co robi to niebieskie obok flag Polski i Japonii???????????🤨😡😡😡😡😡😡😡
          Dodaj odpowiedź 17 2
            Odpowiedzi: 0
          • ajwaj IP
            z japońskich rzeczy to dobre sa gumowe lale
            Dodaj odpowiedź 1 21
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także