Tylko na DoRzeczy.plDramatyczne decyzje, trudne wybory. Prawda o wojnie z koronawirusem w Polsce

Dramatyczne decyzje, trudne wybory. Prawda o wojnie z koronawirusem w Polsce

zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP/EPA / Angel Medina G.
Dodano 62
– Od lat specjaliści intensywnej terapii apelowali do NFZ o zwiększenie finansowania, liczby łóżek itd. I odbijali się od ściany. Byli traktowani jako niepotrzebni, gdzieś schowani. Dziś okazuje się, że muszą być tworzone szpitale, w których jest 10 proc. łóżek do intensywnej terapii. Pytanie, kto to wszystko będzie obsługiwał – mówi portalowi DoRzeczy.pl Tomasz Musiuk, wicedyrektor ds. medycznych szpitala powiatowego w Hajnówce na Podlasiu.

Jak wygląda praca państwa szpitala w okresie pandemii koronawirusa?

Tomasz Musiuk: Na początku zaznaczę, że jeśli chodzi o szczegółowe dane dotyczące liczby chorych, itd., to monopol informacyjny mają tutaj władze wojewódzkie i państwowe. Natomiast faktycznie jeśli chodzi o naszą placówkę w związku z epidemią wystąpiło szereg trudności.

Jakich?

Nasza placówka, jak na szpital powiatowy, dużo operuje, mamy sporo oddziałów. Jeśli chodzi o ortopedię, chirurgię, jesteśmy liderem w województwie. Z tego żyjemy. Operowaliśmy około trzech tysięcy pacjentów rocznie. To, jak na taki szpital, jak nasz bardzo dużo.

Teraz, w związku z epidemią, wszystkie planowe zabiegi zostały odwołane?

Taką decyzję podjęliśmy, mając na celu „spłaszczenie” tej epidemii, tak by uniemożliwić nagły wzrost zachorowań w jednym czasie. Decyzja o wstrzymaniu zabiegów była dla nas bardzo trudna. Zarówno od strony ekonomicznej – szpital z tych zabiegów żyje, jak i logistycznej. Ograniczyliśmy przyjęcia planowe, przyjęcia do specjalistów jedynie do przyjęć pilnych, względnie wymagających specjalnej opieki nad pacjentami.

Niedawno w jednym z wywiadów mówił Pan, że oddział zakaźny w szym szpitalu zatrudnia zaledwie dwóch specjalistów zakaźników, a przez lata zaniedbano leczenie chorób zakaźnych i dziś tych specjalistów brakuje. Mówił Pan też jednak, że w ogóle w Polsce brakowało kompleksowego spojrzenia na służbę zdrowia. O co chodzi?

Jedne procedury były finansowane bardzo dobrze, inne znacznie gorzej. I na przykład gdybyśmy bardziej kompleksowo patrzyli na problemy służby zdrowia, być może nie lekceważylibyśmy zagrożenia epidemicznego. Choćby z uwagi na epidemie, które były w Azji, a do nas nie dotarły, jak SARS, czy MERS. Można było przewidzieć, że w dobie globalizacji pewne epidemie do nas mogą dotrzeć. Jest też moja specjalizacja, czyli intensywna terapia. Od lat intensywiści apelowali do NFZ o zwiększenie finansowania, liczby łóżek itd. I odbijali się od ściany. Byli traktowani jako niepotrzebni, gdzieś schowani. Dziś okazuje się, że muszą być tworzone szpitale, w których jest 10 proc. łóżek do intensywnej terapii. Możemy je stworzyć fizycznie, choć też nie kupimy tak szybko aparatury. Ale jest ten sam problem, co wszędzie w służbie zdrowia.

Czyli?

Kto to wszystko będzie obsługiwał. Skoro dziś mamy w dobrych rękach raptem dwa proc. łóżek szpitalnych intensywnej terapii i nagle liczba ta ma wzrosnąć do 10 proc., to kłaniają się tu zarówno lata zaniedbań, jak i przede wszystkim brak kompleksowego myślenia o służbie zdrowia.

Jeszcze o samej epidemii. Dziś są wprowadzone bardzo mocne obostrzenia, ograniczenia w wychodzeniu z domów. Niektórzy uważają, że są zbyt ostre, a pan?

Ja uważam, że obostrzenia są konieczne. Te początkowo wprowadzane może były nawet zbyt łagodne. Zduszenie epidemii, spowolnienie zachorowań to główny cel. Najgorsze, co może nas spotkać, to nagły wzrost zachorowań na taką skalę, że system się zatka. To byłaby katastrofa.

W przypadku koronawirusa szczególnie groźne są tzw. choroby współistniejące. Także problematyczne mogą być leki immunosupresyjne, czyli obniżające odporność. I pacjenci leczeni przewlekle często pytają, czy należy, czy nie należy odstawić leki. Co by Pan im poradził?

Na pewno nie należy odstawiać lekarstw przyjmowanych przewlekle, bo może to spowodować niebezpieczne powikłania. I ludzie mogą umierać nie na COVID, ale na choroby, które nagle przestaną być leczone. Osoby przewlekle chore powinny kontynuować leczenie, ale też znacznie bardziej uważać, by uniknąć zarażenia.

Czytaj także:
"Umierają ci, którzy pewnie i tak by umarli". Janusz Korwin-Mikke zaskakuje ws. koronawirusa

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

 62
  • Kobziarz IP
    W 1998 roku pojawiło się rozporządzenie , zresztą wystrajkowane przez anestezjologów , o standardach dla szpitali w zakresie anestezjologii i  intensywnej terapii . Tam jest mowa ile łózek intensywnych powinien mieć szpital , jak ma być wyposażone stanowisko intensywnej terapii . Realizacja tego rozporządzenia była ciągle odwlekana w czasie , to już ponad 20 lat . W 2012 roku kolejne odwleczenie o 6 lat podpisał vice minister Nauman z PO , a w 2018 o kolejne lata odwlókł tą realizację minister Radziwił z PiS . W tej kwestii wszyscy byli solidarni . I co dzisiaj mamy , okazało się że konowały miały rację .Elektorat wolał stadiony a nie szpitale . Dzisiaj na gwałt chcą kupować respiratory . Jak wstawimy respirator do stodoły to wcale nie znaczy że będzie działał. To jest tak jak z silnikiem w samochodzie . Co z tego że dam komuś 100 silników , żeby jechać musi być samochód no i oczywiście kierowca . Intensywna terapia to bardzo skomplikowana , droga , część medycyny . Politycy nie chcieli w nią inwestować a społeczeństwo nie chciało słuchać lekarzy , za wszystkie niedostatki ochrony zdrowia obarczano personel . Uznaniem cieszył się Ziobro ze swoimi owczarkami w prokuraturach wojewódzkich . I co , teraz ratownik medyczny to bohater a jeszcze niedawno walczył o groszową podwyżkę żeby jakoś żyć .
    Dodaj odpowiedź 5 0
      Odpowiedzi: 2
    • nieważne IP
      Trzeba być pełnym podziwu, że w czasach PO PSL, gdy polskie media były tępione, wielokrotnie próbował stworzyć polską gazetę. Zawsze jakieś tajne służby doprowadzały do jego wyeliminowania z rynku prasy. Dopiero gdy odziedziczył jakiż spadek i całe swoje prywatne pieniądze zainwestował w swoją gazetę, udało mu się utrzymać na rynku. Oczywiście przy wsparciu patriotycznych Polaków z całego świata. Cud, że jego gazeta powstała i się utrzymała przy tak wielkiej nagonce i prowokacjach różnych służb, wschodnich i zachodnich, oraz rodzimych komunistów, bądź zdrajców ojczyzny. Wielkie brawa dla pana redaktora Sakiewicza. To nie tylko polska gazeta, ale kluby polskich patriotów na całym świecie.
      Dodaj odpowiedź 11 9
        Odpowiedzi: 0
      • nieważne IP
        W Polsce prawie wszystkie media są zagraniczne. 80% gazet jest niemieckie. 100% gazet regionalnych jest niemieckie. Niemiecki kandydat na "króla" Europy, który wygrał z polskim kandydatem 27:1 nawoływał by nie płacić abonamentu. Chciał pewnie, by wszystkie media w Polsce były niemieckie.

        Rząd PiS bardzo dobrze robi, że daje trochę na publiczne media, aby dobrze poinformowani Polacy przy urnie wyborczej podjęli korzystną dla siebie decyzję. Gdy polskie media były niedofinansowane i Polacy mieli tylko zagraniczne media, to wybrali rząd, który zamiast na NFZ, dał 265 mld dla zagranicznych oszustów na VAT i 60 mld dla zagranicznych oszustów na paliwach. Razem 325 mld zł, tj. 1.800 ton złota. Polski podatnik musi teraz to spłacać. W tym roku tylko 37,6 mld, ale w przyszłym już 115,7 mld zł.

        https://niewygodne.info.pl/artykul9/Klatwa-Tuska-i-Rostowskiego.htm

        Dlatego opłaca się wydać na publiczne media. Niemcy wydają dziesięciokrotnie więcej niż Polacy.
        Dodaj odpowiedź 11 7
          Odpowiedzi: 2
        • minka IP
          Gazeta Polska przeprowadziła wywiad z martwym od 10 lat doradcą Reagana



          Dodatkowo można poddawać w wątpliwość zdania, które padają w samym wywiadzie: "Zima się skończyła, nastała wiosna, niedługo będzie lato i pandemia się zakończy."

          Dodaj odpowiedź 9 5
            Odpowiedzi: 1
          • nieważne IP
            Ilość osób zarażonych podwaja się obecnie w USA co 3,4 dni, w Hiszpanii co 4,7 dni, w Niemczech co 5,0 dni, we Włoszech co 9,4 dni, w Chinach co 579,4 dni.

            W Polsce liczba osób zarażonych koronawirusem podwaja się co ok. 5 dni, a więc jeżeli teraz jest ok. 1.900 osób, to za 5 dni może być 3.800 osób zarażonych koronawirusem.
            Dodaj odpowiedź 5 2
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także