Tylko na DoRzeczy.plPoseł PiS po przejściu koronawirusa: Covidowa paskuda mnie dopadła i próbowała zabić

Poseł PiS po przejściu koronawirusa: Covidowa paskuda mnie dopadła i próbowała zabić

Jerzy Polaczek
Jerzy Polaczek / Źródło: PAP / Rafał Guz
Dodano
Byłem świadkiem wstrząsających sytuacji, gdy ludzie zaczynali się dusić, tracili przytomność, lekarze podejmowali akcje ratownicze, przewozili tych chorych na OIOM. Niektórzy niestety umierali… To doświadczenie, które znacznie rzadziej występuje na klasycznych oddziałach w Polsce. To też symboliczny okres dla całej służby zdrowia, gdy mamy wyłączoną możliwość odwiedzin bliskich w szpitalach. To bardzo przejmujące z punktu widzenia pacjenta – mówi portalowi DoRzeczy.pl Jerzy Polaczek, były minister transportu, poseł PiS.

Pierwsze pytanie jest oczywiste: jak zdrowie?

Jerzy Polaczek (Prawo i Sprawiedliwość): Dopiero wróciłem do domu. Po ponad pięciu tygodniach w szpitalu. Czeka mnie jeszcze kontynuacja rehabilitacji w warunkach domowych. Mam dwa tygodnie zwolnienia L4, ale już wziąłem udział w zdalnych głosowaniach sejmowych. Powoli wracam do siebie, ale to jeszcze niestety potrwa.

Jak wyglądała Pana choroba?

Mówiłem już o tym kilkakrotnie, nie chciałbym też zbytnio epatować swoją osobą. Natomiast z perspektywy czasu widzę, że byłem w ciężkim stanie. Nawet sam nie zdawałem sobie, jak bardzo. Zachorowało kilku parlamentarzystów, przechodzili chorobę różnie. Mnie ta covidowa paskuda zaatakowała, próbowała zabić

Zachorowało kilku parlamentarzystów z różnych klubów, ale wciąż nie brak takich, którzy negują nawet istnienie wirusa, czy konieczność noszenia maseczki.

To jest wyraz pogardy i kpienia z obiektywnych faktów, trudnych dla tysięcy rodzin, które mają swoich bliskich w ciężkim stanie w szpitalach. Powtórzę z ogromnym naciskiem raz jeszcze – ta pogarda i lekceważenie faktów jest uderzeniem w lekarzy i pielęgniarki, którzy ratują dziś życie ludzi w oddziałach covidowych, dedykowanych dla ciężko chorych pacjentów. To wyraz braku odpowiedzialności za bliskich i za siebie. Przykład posła Konfederacji Artura Dziambora, któremu życzę powrotu do zdrowia pokazuje, że choroba ta jest bardzo demokratyczna, że nie ma względu na polityczne przekonania, barwy partyjne, ale też pozycję społeczną.

Widać to dobitnie na oddziałach covidowych w całej Polsce. Niektórzy mogą dochodzić do sił w domach, ale wiele osób trafia do szpitali, niektórzy wprost pod respirator. Byłem świadkiem wstrząsających sytuacji, gdy ludzie zaczynali się dusić, tracili przytomność, lekarze podejmowali akcje ratownicze, przewozili tych chorych na OIOM. Niektórzy niestety umierali… To doświadczenie, które znacznie rzadziej występuje na klasycznych oddziałach w Polsce. To też symboliczny okres dla całej służby zdrowia, gdy mamy wyłączoną możliwość odwiedzin bliskich w szpitalach. To bardzo przejmujące z punktu widzenia pacjenta. O ile część chorych może korzystać z telefonów komórkowych, tak wielu jest takich, którzy takiej możliwości nie mają z uwagi na stan zdrowia i są pozbawieni kontaktu z najbliższymi. Byłem świadkiem sytuacji dramatycznych – wzywania o pomoc, tęsknoty.

Pan wspominał też, że zachorowała szefowa oddziału COVID w szpitalu MSWiA w Katowicach.

Kluczowa osoba na oddziale. Ordynator, pani profesor Karolina Sieroń z młodszego pokolenia lekarzy Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. To najbardziej dobitny przykład poświęcenia personelu medycznego, jaki znam. Mimo zachowania ostrożności pani profesor zachorowała, jest w bardzo ciężkim stanie. Trzymam kciuki za powrót jej do zdrowia i zawodowego życia, bo wyświadczyła wiele dobra. To ryzyko dotyczy też wszystkich pracowników medycznych – lekarzy, pielęgniarek, salowych, opiekunów medycznych. Na koniec chciałbym skierować apel do wszystkich, którzy przeszli tę chorobę. Jeśli nie ma przeszkód medycznych, aby oddali osocze, bo w ten sposób mogą uratować czyjeś życie. Dziś to dar cenniejszy niż złoto.

Czytaj także:
WHO odradza stosowanie tego leku u pacjentów z koronawirusem
Czytaj także:
Ilu pracowników medycznych zmarło z powodu COVID-19? MZ podało dane

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

Czytaj także