Tylko na DoRzeczy.plUkraińcy o „polskim szowinizmie”

Ukraińcy o „polskim szowinizmie”

Demonstranci wyrażają przed Sejmem poparcie dla ustawy o ustanowieniu dnia 11 Lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu
Demonstranci wyrażają przed Sejmem poparcie dla ustawy o ustanowieniu dnia 11 Lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu / Źródło: PAP / Tomasz Gzell
Dodano 19
Abp. Mieczysław Mokrzycki za swoje słowa „grzechu ludobójstwa” spotkał się z falą krytyki nad Dnieprem. Duchowny został nazwany „zwierciadłem polskiego szowinizmu”.

W wywiadzie dla tygodnika „Niedziela” abp. Mieczysław Mokrzycki, metropolita lwowski, powiedział m.in.: „Na narodzie ukraińskim nadal ciąży grzech ludobójstwa, do którego trudno mu się do tej pory przyznać i z którego trudno się oczyścić, choć było kilka prób takich postaw, m.in. z okazji 70. rocznicy wydarzeń na Wołyniu”. Zasugerował też, w kontekście wojny w Donbasie, że jeśli Ukraińcy nie oczyszczą się z tego grzechu, „nie będą mogli cieszyć się błogosławieństwem”. „Niezaprzeczalnym jest fakt, że w danym wypadku hierarcha bardzo jasno wyraził swój nie religijny, ale polityczny pogląd. Do tego jest to pogląd, który współbrzmi z symfonią polskich partii i organizacji prawicowo-radykalnych oraz szowinistycznych” – tak wypowiedź arcybiskupa skomentował o. Justyn Bojko.

Poglądom polskiego hierarchy cały artykuł, opublikowany na portalu Religijno-Informacyjnej Służby Ukrainy, poświęcił dr Pawło Pawlenko, religioznawca. Znamienny jest tytuł: „Mieczysław Mokrzycki jako zwierciadło polskiego szowinizmu”. „Jeśli już hierarcha naprawdę pragnie pełni historycznej sprawiedliwości, to niech przy okazji wspomni, z jaką miłością na przestrzeni kilku stuleci polska szlachta niewoliła grabiła Ukraińców, jak robiła z nich niewolników – chłopów pańszczyźnianych, jak to tychże chłopów, jak bydło sprzedawała i kupowała, jak mordowała Ukraińców tylko za to, że stawiali opór polskiej okupacji i chcieli wolności na swojej własnej, danej przez Boga ziemi; niech abp. Mokrzycki powie, jak za czasów polskiej władzy zabraniano Ukraińcom mówić w swoim języku i wyznawać swoją wiarę – zabraniano wszystkiego, co dawało Ukraińcom siłę być Ukraińcami. Symptomatyczne, że polski Kościół, „w miłości i z miłością” zamykając oczy na męki Ukraińców, wychwalał podobną politykę kolonizatorską Rzeczpospolitej” – pisze dr Pawlenko. Ciekawe, że przy tym używa terminu „okupacja” w odniesieniu do czasów przedrozbiorowych, kiedy, co prawda, polskie elity nie doceniły żywiołu kozackiego, ale jednak o „okupowanym państwie ukraińskim” nie mogło być mowy, szczególnie że tereny ukraińskie trafiły w granice Rzeczpospolitej w rezultacie unii politycznych, a nie klasycznego podboju.

W duchu tej, nie do końca politologicznie uprawnionej, retoryki Pawlenko kontynuuje swój wywód: „Czy może tacy, jak pan Mokrzycki (warto zauważyć, że religioznawca nie wymienia tytułu hierarchy – red.) uważają, że niegdysiejsza okupacja przez Polskę sporej części ziem ukraińskich była czymś sprawiedliwym i szlachetnym w oczach Boga, że okupowano te ziemie przy użyciu wyłącznie humanitarnych środków?” – pyta retorycznie. Ostro krytykując polską politykę wobec Ukraińców i nie znajdując dla niej żadnego usprawiedliwienia, jednocześnie znajduje takie usprawiedliwienie dla antypolskich działań Ukraińców. „Nie ma dymu bez ognia. Liczne antypolskie powstania jeszcze za czasów Kozaczyzny, późniejszy ruch nacjonalistyczny, były sprawiedliwą reakcję na polską politykę antyukraińską” – stwierdza religioznawca. – „Dlatego jeśli biskup Mokrzycki zaczął już wyciągać trupy z historycznych szaf, niech już powyciąga od razu wszystkie – a przede wszystkim swoje, polskie. Bo powtarzając swoją litanię o jakimś kolektywnym grzechu narodu ukraińskiego wobec Polaków, nie dostrzega (albo nie chce dostrzegać) belki w swoim własnym oku – polskiego grzechu etno-bójstwa, ludobójstwa Ukraińców. I jakoś w ogóle nie słychać, żeby Polacy się do tego grzechu przyznawali”. Pawlenko pisze też, że o ile „można zrozumieć” rosyjskich hierarchów krytykując naród ukraiński, o tyle „czego pragnie Mokrzycki? – Napomina Ukraińców, żeby dogodzić polskim szowinistom i prawicowym radykałom?”. Ukraiński religioznawca kończy swój tekst tradycyjną mantrą o tym, że Ukraińcy, broniąc się przed rosyjską agresją, bronią także Polski. „Istotnie, nastał czas przebaczenia, ale przebaczenia wzajemnego” – stwierdza. – „Bez wzajemnego przebaczenia ukraińsko-polskie relacje ciągle będą buksować w miejscu. A korzystać na tym będzie jedynie nasz wspólny wróg – Rosja”.

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

 19
  • Szacki IP
    A kto by się przejmował tą hołotą z azjatyckiego przedsionka? Skoro my jesteśmy tacy "źli i niedobrzy", to może zaprzestaniemy pomagać Ukraińcom? Na to wskazywałaby logika.
    Dodaj odpowiedź 20 0
      Odpowiedzi: 0
    • Mykoła IP
      Chachłacki bełkot.
      Dodaj odpowiedź 20 0
        Odpowiedzi: 0
      • acton IP
        Ten "dr" Pawlenko to nieuk, ktory doktorat musial robic na kursach marksizmu i leninizmu. Pajac zapomina, ze chlopstwo na Ukrainie bylo uciskane przez rusinską szlachtę, a nie polską. Rus podbila Litwa, a nie Korona, Nie powiem, ze jestesmy bez winy, ale ten gosc nie zna elementarnej historii i przenosi dzisiejsze pojecia w przeszlosc. Po pierwsze w xvii w. nie bylo Ukrainy jako narodu; byli Rusini; szlachta, niezaleznie od narodowosci, byla "narodem" w Rzeczpospolitej i ona stanowila prawo. Czy Wisniowieccy, Czartoryscy to nie rusinska szlachta? A to, ze z czasem sie spolonizowali i przeszli na katolicyzm, to inna sprawa. Oni tam na Ukrainie uczą sie jakiejs zsowietyzowanej historii.
        Dodaj odpowiedź 22 0
          Odpowiedzi: 0
        • arpad IP
          pan Pawlenko pokazuje jaki naprawdę Ukraińcy mają problem. A jest to problem odrzucenia własnych elit w czasie I RP. Oni po prostu nie uznają dokonań swojej szlachty. Dla nich ich własna szlachta jest obca. Znamienna jest postawa wobec Bajdy Wiśniowieckiego z jednej i Jaremy z drugiej strony. A tak etnicznie rzecz biorąc to przecież król Michał był Rusinem. Nawet Sobieski miał pochodzenie ruskie od strony matki. Mi to nie przeszkadza, ale im tak, bo dla nich to zdrajcy. Zupełnie inne podejście ma Białoruś do historii WX Litewskiego. Dla nich Chodkiewicz to taki sam bohater jak dla nas. Białorusini zdaje się zrozumieli, że wtedy tylko w ten sposób mogli realizować swoją państwowość wcale nie zniszczoną przez Polskę a przez najazd mongolski. I to nie Polska rozpoczęła zbieranie ziem ruskich a WXL.
          Dodaj odpowiedź 34 0
            Odpowiedzi: 0
          • bogdanus IP
            Teraz zobaczymy jaki jest stosunek polityków i obywateli ukraińskich do Polski i polaków. Jeżeli negatywny, to będzie się przejawiał po przez eskalację polityczną, kulturową, historyczną. Wówczas będzie trzeba ich zostawić samemu sobie, bo nie będą szczerzy do naszego narodu.
            Dodaj odpowiedź 24 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także