ZdrowieProf. Piotr Rutkowski: Jest szansa na wyleczenie czerniaka

Prof. Piotr Rutkowski: Jest szansa na wyleczenie czerniaka

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Pixabay / Domena Publiczna
Dodano 3
Co roku w Polsce na czerniaka zachorowuje ok. 4 tys. osób. Czynnikiem ryzyka nr 1 jest promieniowanie UV. Jednak w leczeniu tego nowotworu w ostatnich latach dokonała się prawdziwa rewolucja - mówi prof. Piotr Rutkowski.

Czerniak to przykład nowotworu, w którego leczeniu dokonała się rewolucja. Jeszcze kilka lat temu chorzy z przerzutowym czerniakiem żyli kilka miesięcy. A dziś?

Niektórzy kilka lat, a są przypadki, że być może możemy nawet mówić o wyleczeniu z zaawansowanego czerniaka! Przełom wiąże się z dwoma sposobami leczenia. Pierwszy to immunoterapia, która spowodowała ogromny postęp w leczeniu wielu nowotworów, a w czerniaku efekty jej zastosowania są najlepsze. Immunoterapia odblokowuje zahamowany przez komórki nowotworowe układ odpornościowy, który sam zaczyna je zwalczać.

Są dwa poziomy immunoterapii, oba zostały uhonorowane w ubiegłym roku nagrodą Nobla. Pierwszy dotyczy przeciwciała anty CTLA4. Lek (ipilimumab) był zarejestrowany jako pierwszy do leczenia przerzutowego czerniaka. Działał u co piątego chorego; po 10 latach 15-18 proc. pacjentów żyje (wcześniej takiego czasu pacjenci nie przeżywali). Drugi poziom to przeciwciała anty PD-1, dwa leki: niwolumab i pembrolizumab. Oba mają podobne efekty: są skuteczne u 40-45 proc. chorych, 5 lat przeżywa co trzeci; to dwa razy więcej niż w przypadku ipilimumabu. Co więcej, te leki nie muszą być stosowane przez cały czas: jeśli zadziałają, po pewnym czasie można je odstawić, a aktywność układu odpornościowego nadal się utrzymuje.

Można odstawić leki w przerzutowym czerniaku? Chorzy są wyleczeni?

U części z nich choroba może nigdy nie wrócić. Leki możemy odstawić, eliminujemy więc objawy uboczne (np. ciężkie powikłania w postaci zapalenia jelit, wątroby, przysadki, płuc, nerek). Dlatego postulujemy o takie zmiany w programach lekowych, by u chorych, u których jest trwała poprawa, można było zaprzestać leczenia i ewentualnie do niego wrócić, gdyby doszło do progresji choroby.

Można też ipilimumab podawać łącznie z niwolumabem: takie połączenie daje najlepsze efekty, gdyż nawet u 50-60 proc. pacjentów można kontrolować chorobę. W Polsce ta opcja jeszcze nie jest dostępna, choć mam nadzieję, że wkrótce będzie. Rokowanie pacjentów bardzo poprawiły też leki ukierunkowane molekularnie, stosowane gdy w komórkach czerniaka jest mutacja genu BRAF, a choroba jest mocno agresywna. W Polsce są dostępne i refundowane dwie spośród trzech możliwych w takim przypadku kombinacji leczenia.

Ostatnio mówi się o kolejnym przełomie w leczeniu czerniaka. Na czym polega?

Tym razem chodzi o zastosowanie immunoterapii u chorych, którzy nie mają choroby uogólnionej, tylko przerzuty do węzłów chłonnych lub tkanki podskórnej i zostały one chirurgicznie usunięte. Podawanie w leczeniu uzupełniającym przez rok niwolumabu, pembrolizumabu (lub inhibotora BRAFMEK, jeśli czerniak wykazuje mutację BRAF) powoduje wyleczenie dodatkowo 15-20 proc. chorych.

W Polsce na razie możemy takie leczenie stosować tylko w procedurze RDTL (ratunkowego dostępu do technologii lekowych). To skomplikowane, bo dla każdego chorego trzeba wypełnić wiosek, wysłać podpisany przez konsultanta krajowego do ministerstwa, musi być on też zaopiniowany przez AOTMiT i czekać na zgodę, co trwa ok. miesiąca (przy pierwszych wnioskach czekaliśmy nawet kilka miesięcy). W Centrum Onkologii mamy w ten sposób leczonych 30 chorych, a w całej Polsce - 60. Lepiej by było stosować tę opcję w programie lekowym. Występujemy o taką zmianę, zwłaszcza że można by przeznaczyć na to pieniądze zaoszczędzone po odstawieniu leczenia u chorych z zaawansowanym czerniakiem, u których jest trwała poprawa. Nie wydawajmy niepotrzebnie pieniędzy na kontynuacje leczenia, gdy można je zakończyć; wydajmy je tu, gdzie przyniesie to znakomity efekt.

Prof. Piotr Rutkowski jest kierownikiem Kliniki Nowotworów, Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków w Centrum Onkologii-Instytucie w Warszawie

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 31/2019
Artykuł został opublikowany w 31/2019 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ kpi

Czytaj także

 3
  • Kształcenie ustawiczne, nie przez TV... IP
    Niestety chemią nie da się skutecznie wyleczyć nowotworu." Jeśli co któryś pacjent przeżyje do 5 lat"... to jest porażka, nie sukces. Na czerniaka nie choruje żaden przedstawiciel prostych tubylców Afryki, Azji, Ameryki płd paradujący na golasa w słońcu, chorują jedynie ludzie, którzy smarują się szkodliwymi i radioaktywnymi kremami i środkami p. opalaniu się oraz kosmetykami, które w zdecydowanej większości w swoim składzie posiadają dwutlenek tytanu, rad, sls, aluminium, ect. Skóra jest porowata po to aby oddychać i wydalać z potem toksyny. Jeśli ją szczelnie zaszpachlujemy toxyczną chemią - cały ten "syf" (pardon) zostaje w organizmie - pod skóra. Na efekty niestety nie trzeba długo czekać. Stara szkoła mówi, żeby nie smarować ciał niczym, czego nie można bezpiecznie zjeść a tu słyszy się, że na budowach chłopaki smarują ciała ropą... tragedia. Ludzie kochani zacznijcie myśleć, nie wierzcie bezkrytycznie reklamom i ulotkom, przecież na Miłość Boską mieliście w szkole podstawowej i średnie - chemię....
    Dodaj odpowiedź 2 0
      Odpowiedzi: 0
    • Jan Grey IP
      P. Pinkosz odpowiedz proszę na proste pytanie: "Dlaczego osoby przebywające często na słońcu nie stosujące filtrów (np. pracownicy budowlani) nie chorują na czerniaka?"
      Dodaj odpowiedź 2 1
        Odpowiedzi: 0
      • pielęgniarz IP
        A co z biopsją z krwi kiedy dotrze to do Polski Panie profesorze ?
        Dodaj odpowiedź 1 0
          Odpowiedzi: 0

        Czytaj także