ZdrowieDrobnymi krokami, ale do przodu

Drobnymi krokami, ale do przodu

Kardiologia: Nowe technologie
Kardiologia: Nowe technologie / Źródło: Fotolia
Dodano
Z prof. Pawłem Buszmanem, kardiologiem, prezesem zarządu Polsko‑Amerykańskich Klinik Serca, rozmawia Agnieszka Rybak

Agnieszka Rybak: „Innowacja” to bardzo modne słowo. Każdy chce być bardzo innowacyjny. A jaka jest polska medycyna?

prof. Paweł Buszman: Przede wszystkim trzeba uporządkować pojęcia. Czym innym jest innowacyjność, czym innym nowoczesność. Innowacyjność to absolutnie nowe i unikalne rozwiązanie. Nowoczesność dotyczy tego, co zostało wprowadzone niedawno, ale już się popularyzuje. W Polsce jest mało dziedzin nowoczesnych, jeszcze mniej innowacyjnych. Zaraz po reformie Jerzego Buzka wydawało się, że są szanse na szybki rozwój polskiej medycyny. Dostęp do nowoczesnych procedur, czyli do leczenia zgodnie z wymogami międzynarodowymi, znacznie się zwiększył. Zostało to jednak powstrzymane przez dramatyczne obniżanie wycen procedur szpitalnych.

Czy to znaczy, że się nie liczymy?

W wielu dziedzinach jesteśmy międzynarodowymi ekspertami. Częściej jednak powielamy to, co zrobili inni, wprowadzamy jakieś modyfikacje uprzednio wymyślonych rozwiązań. Ubolewam, bo w niektórych dyscyplinach byliśmy pionierami, a Polska odstaje od czołówki krajów wysoko rozwiniętych. Nie doczekaliśmy się jeszcze medycznego Nobla, ale staramy się nadążać, drobnymi krokami idziemy do przodu, ucząc się nowych technologii. Czasami udaje się wprowadzić nowe rozwiązania organizacyjne, np. stworzenie małych ośrodków sercowo- -naczyniowych, leczących zawały serca. Odnieśliśmy sukces na skalę światową, bo liczba zgonów z powodu choroby wieńcowej i zawału serca istotnie się zmniejszyła. Niestety, próba wprowadzenia podobnego rozwiązania dla chorych z rozsianą miażdżycą tętnic wieńcowych i obwodowych na razie nie zainteresowała decydentów. Mam nadzieję, że i z tym pomysłem się przebijemy.

Pana Centrum Badawczo-Rozwojowe American Heart of Poland próbuje jednak robić rzeczy innowacyjne, także w zakresie technologii medycznej i badań klinicznych.

Od czasu, gdy Narodowe Centrum Badań Rozwoju, Ministerstwo Nauki i Ministerstwo Rozwoju przy wsparciu funduszy Unii Europejskiej wprowadziły granty na rozwój polskiej medycyny, staramy się nadrabiać zaległości. Ze środków unijnych rozbudowaliśmy dział badań zarówno przedklinicznych, jak i klinicznych. Jest to unikalna w Polsce jednostka skupiająca się na medycynie translacyjnej, wspierającej polskich naukowców i polski przemysł.

Jakie są rezultaty?

W kardiologii klinicznej wprowadzaliśmy choćby zabiegi w wielonaczyniowej chorobie wieńcowej z zajęciem pnia lewej tętnicy wieńcowej. Mamy w tym zakresie duży dorobek naukowy. Uczestniczymy w badaniach wieloośrodkowych, międzynarodowych, oceniających optymalne rozwiązania w rewaskularyzacji serca u chorych z zaawansowaną chorobą wieńcową. Tego typu operacje wykonywaliśmy jako jedni z pierwszych na świecie.

A badania przedkliniczne?

Prowadzimy badania eksperymentalne na zwierzętach, ale również in vitro, rozwijając hodowle komórkowe. Mamy własny bank tkanek. Prowadzimy prace zarówno własne, jak i sponsorowane przez przemysł farmaceutyczny czy producentów wyrobów medycznych. Mamy też badania finansowane ze środków unijnych oraz Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Ze środków unijnych przyznanych przez Ministerstwo Rozwoju oraz we współpracy z Zakładem Doświadczalnym Instytutu Zootechniki PAN udało nam się rozbudować pracownię doświadczalną wraz z nowoczesną hodowlą zwierząt w Kostkowicach koło Cieszyna. Z tych samych środków rozwinęliśmy także ośrodek kardiochirurgii w Bielsku. Tam znajduje się jedna z najnowocześniejszych sal hybrydowych w Europie.

To dzięki stworzeniu CBR wprowadzili państwo rewolucję w stosowaniu stentów, czyli urządzeń, które wszczepia się, by rozszerzyć naczynia krwionośne?

Tutaj postęp w stosunku do tego, co było jeszcze 15–20 lat temu, jest olbrzymi Na początku ubiegłej dekady w USA wprowadzono stenty uwalniające leki antymitotyczne, zapobiegające nawrotowi zwężenia w stencie. We współpracy z polskimi naukowcami i firmami wprowadziliśmy na rynek stenty pokryte specjalnymi biodegradowalnymi powłokami, które uwalniają leki poprawiające jakość gojenia stentu. Było to pierwsze tego typu rozwiązanie. Nie można byłoby go jednak wprowadzić na rynek, gdyby nie testy w naszym CBR i ośrodkach kardiologicznych AHP. Wyniki stentowania tętnic wieńcowych są obecnie znacznie lepsze. Inne firmy zaczęły nasze rozwiązania kopiować.

Państwa stenty do tego są tańsze niż zagraniczne.

Wymusiliśmy zmiany. Polski produkt był bowiem konkurencyjny, najlepsze firmy amerykańskie musiały obniżyć ceny na swoje produkty. Działania AHP nie były przyjmowane przez wszystkich z aplauzem, ale obniżyliśmy koszty zakupu stentów dla wszystkich szpitali w Polsce. Oszczędności z tym związane to ok. 300 mln zł rocznie.

Przyszedł czas na polskie zastawki aortalne?

Kończymy pracę nad ich wprowadzaniem. Będzie to zastawka aortalna wszczepiana przezskórnie, z dojścia przez tętnicę udową. Sam pomysł żadną innowacją nie jest, bo stosuje się go od 16 lat. My jednak mamy nowy pomysł: jak zmodyfikować materiał i konstrukcję zastawki. Stworzyliśmy metodę wytwarzania materiału biologicznego wysokiej jakości, pozyskiwanego z materiału zwierzęcego.

Mówi pan dość tajemniczo…

Nie. Mówię o domowej świni. We współpracy z Zakładem Doświadczalnym Instytutu Zootechniki PIB PAN wyhodowaliśmy specjalne świnki. Ich osierdzie ma znakomitą jakość, odpowiednią wytrzymałość i jest dużo cieńsze niż osierdzie wołowe. Udało nam się stworzyć zastawkę, która będzie tańsza, a jej czas wyprodukowania krótszy. Są już jednak sztuczne zastawki. Tak, równolegle stworzyliśmy całkowicie sztuczną zastawkę przezskórną. Wraz z Centrum Materiałów Polimerowych i Węglowych PAN w Zabrzu udało nam się ją utkać i uformować płatki zastawki z polimeru pokrywającego struktury stentu stalowego. Jest szansa, że nasza sztuczna zastawka będzie tańsza niż dotychczasowe, a one w tej chwili kosztują ok. 75 tys. zł za sztukę. Myślę, że mogą być tańsze w przyszłości o połowę.

Zastawek na rynku jest dużo.

My jednak pracujemy nad sztuczną zastawką, która mogłaby być implementowana przezskórnie. Większość zastawek na rynku to te biologiczne lub sztuczne, implementowane tradycyjnie, tzn. po otwarciu klatki piersiowej. Przy tej technice niezbędne jest wprowadzenie pacjenta w krążenie pozaustrojowe i zatrzymanie akcji serca. To bardzo inwazyjny zabieg. A przecież jest grupa pacjentów wysokiego ryzyka z ciężką wadą aortalną, która nie może być operowana tradycyjnie ze względu na schorzenia i podeszły wiek. U nich stosujemy implantację przezskórną. Do tej pory nie wprowadzono na rynek całkowicie sztucznej zastawki przezskórnej. Nasza w badaniach na zwierzętach po pół roku świetnie się zachowuje. Jest wytrzymała i biokompatybilna, co oznacza małe ryzyko powodowania zakrzepicy i brak degeneracji.

Czy to, co państwo niedługo zaproponują, znajdzie szersze zastosowanie?

Nie wiem. Staramy się wprowadzać nowoczesność do polskiej medycyny, ale przy obecnych wycenach jest to bardzo trudne. W kardiologii mamy najniższe wyceny procedur w całej Europie. Interwencyjne leczenie zawału lub zabieg pomostowania tętnic wieńcowych wraz z hospitalizacją w krajach Unii Europejskiej jest średnio trzy razy wyżej wyceniany niż w Polsce, a w USA nawet 7–10 razy lepiej. W poprzednich latach udowodniliśmy, że możemy za ceny dużo niższe niż amerykańskie dostarczyć wysokiej jakości usługi medyczne. Istnieje jednak próg bezpieczeństwa, którego nie wolno przekroczyć. Dlatego apelujemy do Ministerstwa Zdrowia i osób wyceniających procedury medyczne: musimy utrzymywać standardy jakości i dostępność do procedur. Jeśli w szpitalach 80 proc. środków idzie na płace, to skąd znaleźć pieniądze na zakup leków? Są ośrodki ministerialne i akademickie, które dostają nawet 10 proc. więcej za procedurę kardiologiczną. Można powiedzieć, że oprócz pacjentów leczy się tam rząd i elity. A gdzie są środki na leczenie w regionach? Małe szpitale w „Polsce B”, leczące chorych na obszarach o najwyższych wskaźnikach umieralności z powodu układu krążenia, są zagrożone zamknięciem z powodu zbyt małego finansowania. Brakuje równości w dostępie do świadczeń właśnie dla najbardziej potrzebujących i najbiedniejszych.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 36/2018
Artykuł został opublikowany w 36/2018 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ Źródło: Do Rzeczy o Zdrowiu Tygodnik Lisickiego
/ jba

Czytaj także

 0

Czytaj także