Mężczyzna z siekierą wtargnął do sekretariatu prezydenta Grudziądza
Informację o niebezpiecznej sytuacji, jaka miała dziś miejsce w sekretariacie prezydenta Glamowskiego przekazała jego rzecznik w oświadczeniu zamieszczonym na stronie miasta.
"Około godziny trzynastej do sekretariatu przy gabinecie Prezydenta wtargnął mężczyzna, który siekierą sterroryzował sekretarki. Jedna z nich miała ostrze przystawione do twarzy. Tylko bardzo odpowiedzialna reakcja obu Urzędniczek i zachowana przez Nie zimna krew sprawiły, że napastnik nie zdołał zrealizować swojego planu i nie dostał się do gabinetu Macieja Glamowskiego" – czytamy.
Policję i straż miejską wezwały na miejsce pracownice biura. Mężczyzna został niedługo później zatrzymany. Z informacji podanej przez policję wynika, że opuścił gmach, kiedy otrzymał informację, że prezydenta nie ma w gabinecie.
Obecnie napastnik trzeźwieje, gdyż okazało się że miał 2,5 promila alkoholu w organizmie. Jest podejrzany o stosowanie gróźb karalnych, za co grozi mu do dwóch lat pozbawienia wolności.
Żoną prezydenta Grudziądza jest siostra Magdaleny Adamowicz. Właśnie do gdanskiej tragedii nawiązuje w oświadczeniu rzeczniczka Glamowskiego.
"Krótko po rozpoczęciu swojej prezydenckiej kadencji Maciej Glamowski, poruszony śmiercią Pawła Adamowicza, zorganizował w Grudziądzu spotkanie z młodzieżą na temat hejtu w przestrzeni publicznej i w mediach społecznościowych. Niestety wydaje się, że ta spirala nienawiści nie ma końca. Nieustannie znajdują się ludzie, którzy regularnie sączą swoją nienawiść i swoją agresję. Prędzej, czy później ten przekaz trafia na podatny grunt szaleństwa, albo zwyczajnego zła. Tym razem całe zdarzenie skończyło się sytuacją bezpośredniego zagrożenia życia i przerażeniem. Jednak karmiciele nienawiści są i pozostaną aktywni. Co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Jednak można i trzeba apelować do ludzi dobrej woli, aby wokół siebie nie dawali przyzwolenia na zachowania hejterskie, które z czasem wymykają się spod kontroli i przybierają zupełnie złowieszczą postać" – napisała Beata Adwent.