Marian Banaś dostał dom od emerytowanego żołnierza AK. "Rz": Zaskakujące szczegóły umowy

Dodano:
Marian Banaś Źródło: PAP / Leszek Szymański
Kilka dni temu "Fakt" informował, że Marian Banaś otrzymał od pewnego emeryta piękny dom w Małopolsce. W zamian za to polityk miał sprawować nad nim dożywotnią opiekę. "Rzeczpospolita" dotarła do zaskakujących szczegółów tej umowy.

Marian Banaś otrzymał od AK-owca oprócz kamienicy również dom na wsi. Przejął majątek wart 150 tys. złotych, a zapewnił darczyńcy życie za 500 złotych miesięcznie - donosi dzisiejsza "Rzeczpospolita".

Jak wskazuje dziennik, kamienicę w Krakowie wyceniono na 130 tys. złotych, a drewniany dom pod Brzeskiem - na 20 tys. Żołnierz AK, Henryk Stachowski, przekazał je Banasiowi umową dożywocia. To pięciokrotnie więcej, niż wynosiła "skapitalizowana wartość dożywocia" 78-letniego wtedy Stachowskiego. Według informacji "Rz", tę "skapitalizowaną wartość dożywocia" wyceniono na 30 tys. zł.

"Wartość nieruchomości, które podarował Banasiowi kombatant, była pięciokrotnie wyższa od kosztów, jakie miał ponieść Banaś za utrzymanie darczyńcy" – czytamy.

Kolejnym zaskakującym faktem dotyczącym tej umowy, jest kwota jaką polityk przekazywał miesięcznie żołnierzowi na utrzymanie. Stachowski był utrzymywany przez Banasia za 500 złotych miesięcznie przez pięć lat. Pieniądze szły na leki, wyżywienie i opłaty. Emeryt miał mieć zapewnioną opiekę zdrowotną oraz sfinansowany i zorganizowany pogrzeb.

Centralne Biuro Antykorupcyjne, które od kwietnia kontrolowało oświadczenia majątkowe Banasia, nie wykryło tej umowy, bo kontrola ta obejmuje sprawozdania do pięciu lat wstecz.

"Umowę dożywocia między Henrykiem Stachowskim a Marianem Banasiem (panowie od lat się przyjaźnili), wtedy pracownikiem Najwyższej Izby Kontroli, podpisano w kwietniu 2001 r. przed notariuszem" – pisze "Rzeczpospolita".

Źródło: Rzeczpospolita
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...