"To oznacza konflikt zbrojny u naszych granic". Posłanka Lewicy o Białorusi

Dodano:
Anna-Maria Żukowska Źródło: PAP / Leszek Szymański
Nie chciałabym by szło to w kierunku „opanowania" sytuacji przez Łukaszenkę bo to oznacza konflikt zbrojny u naszych granic. Jeden, może nie bezpośrednio przy granicy, ale w państwie z nami sąsiadującym, na Ukrainie, już się toczy. Tutaj mielibyśmy, odpukać, podobną sytuację – oceniła w TVP Anna Maria Żukowska.

– Życzę Białorusinkom i Białorusinom wywalczenia niepodległości i mam głęboką nadzieję, że uda się to zrobić tak jak się to udało zrobić w Polsce w 1989 r., w sposób pokojowy – stwierdziła.

Jak zaznaczyła, "silnie powinna zadziałać dyplomacja". – Unia robi za mało. Sytuacja robi się zbyt poważna by ją lekceważyć. Jeśli pójdzie to w kierunku jaki zapowiada Łukaszenko, to czołgi na prawdę mogą się pojawić niedaleko polskiej granicy, a tym samym granicy UE. Czekam na rozwój sytuacji, ale nie można czekać biernie. Robert Biedroń, jako przewodniczący unijnej grupy parlamentarnej ds. Białorusi, chciał pojechać na Białoruś, ale nie został wpuszczony, stał się osobą non grata. To policzek nie tyle osobiście dla Roberta Biedronia, ale dla parlamentu europejskiego. Oczekiwałabym stanowczej reakcji. Zabiegi premiera Morawieckiego to krok w dobrym kierunku, tyle że one nie rezonują – mówiła dalej polityk Lewicy.

Pytana czy próba otrucie Aleksieja Nawalnego to sygnał, że Władimir Putin boi się scenariusza białoruskiego na ulicach Moskwy i innych rosyjskich miast, posłanka Lewicy odpowiedziała, że jej zdaniem tak nie jest.

– To takie typowe, KGB-owskie wysłanie sygnału ostrzegawczego. Zobaczcie co was czeka, co ja mogę, a mogę wszystko, mogę otruć każdego człowieka w każdym miejscu na świecie. Ofiarą tej akcji pokazowej padł p. Nawalny. Ale to przerażające, że w XXI w. truje się ludzi z powodów politycznych. I robi to nasz sąsiad, Rosja – stwierdziła.

Źródło: TVP
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...