Lisicki: Ustawa PiS sugeruje, że zwierzęta same w sobie są podmiotami moralnymi

Dodano:
Paweł Lisicki, red. naczelny „Do Rzeczy” Źródło: PAP / Arek Markowicz
Redaktor naczelny tygodnika "Do Rzeczy" Paweł Lisicki był gościem programu "Tygodnik polityczny" na antenie TVP3 Warszawa. Tematem była tzw. Piątka dla zwierząt przygotowana przez Prawo i Sprawiedliwość.

– W tej ustawie zawarto szerego rozwiązań groźnych i niesłusznych. Projekt jest zły z kilku powodów. Wprowadza m. in. kategorię, która sugeruje, jakoby zwierzęta same w sobie były podmiotami moralnymi, cieszyły się prawami i obowiązkami. Jeżeli w ustawie pojawia się kategoria taka jak "samowola psa" to oznacza, że zdaniem ustawodawców psy mają własną wolę – wskazał Paweł Lisicki.

Zdaniem publicysty to prowadzi do zatarcia różnic między człowiekiem, a zwierzęciem: – Posługiwanie się kategorią taką jak "bestialstwo" jest wątpliwe. Ja nie widzę różnicy między tym, a zabijaniem zwierząt na żywność, co dzieje się cały czas. Wystarczy zrobić reportaż z ubojni, tam też leje się krew.

Redaktor naczelny "Do Rzeczy" stwierdził, że mówienie, iż fermy można zamknąć, bo futra nie są potrzebne do życia, to argument nietrafiony. – To co jest potrzebne do przeżycia to kategoria subiektywna. Osobiście nie gustuję w futrach, nigdy nie nosiłem, ale są ludzie, którzy mają takie potrzeby i mają prawo je realizować – wskazał.

– Można mówić, że ustawa PiS to mocne uderzenie w rolnictwo. Nie chodzi przecież tylko o fermy futerkowe, ale ustawa dotyczy też eksportu zwierząt z uboju rytualnego. Dwa dni temu premier Mateusz Morawiecki mówił, że będziemy walczyć o każdą firmę, każdą złotówkę. Teraz słyszę z kolei, że ta walka będzie pociągać za sobą rezygnację z kilkuset miejsc pracy, bo to mało czy kilku milionów złotych, bo to też mało.

– Jeśli jest tak, że te firmy sobie nie radzą, bo upadają, to po prostu pozwólnm im upaść. To nie jest debata o dofinansowaniu firm, ale wolności gospodarczej – podsumował redaktor naczelny tygodnika "Do Rzeczy".

Źródło: TVP3 Warszawa
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...