Prof. Weigel opowiada jak McCarrick zwiódł Jana Pawła II

Dodano:
Wrzesień 2015 rok. Papież Franciszek i kardynał Theodore McCarrick podczas spotkania w Waszyngtonie. Źródło: PAP/EPA / JONATHAN NEWTON / POOL
George Weigel na łamach First Things opublikował swój komentarz do kościelnego raportu na temat Theodore'a McCarricka. Biograf Jana Pawła II zwraca uwagę, że wielu komentatorów jeszcze przed uważną lekturą raportu stanęło w rzędzie oskarżycieli Papieża z Polski. Tymczasem raport pokazuje, że Jan Paweł II padł ofiarą złożonego i wyrafinowanego kłamstwa.

Weigel nazwał McCarricka nie tylko seksualnym drapieżcą, ale i patologicznym kłamcą, który potrafił zwodzić innych ludzi. Jak pisze Weigel robił to przez dziesięciolecia z mediami, swoimi bogatymi sponsorami z rodzin katolickiej lewicy. Biograf Jana Pawła II zauważył także, że sposób działania McCarricka jest uderzająco podobny do tego co robił Marcial Maciel Degollado, założyciel Legionistów Chrystusa w kontaktach z katolickimi tradycjonalistami.

Należy wyciągnąć z tego bardzo ważną lekcję: nie ma w całym spektrum katolickich opinii miejsca, które gwarantuje odporność na kłamstwo. Wyznawana teologia nie gwarantuje przenikliwości – pisze Weigel.

Polskie tłumaczenie tekstu ukazało się na portalu Teologii Politycznej. Cytujemy najciekawsze fragmenty.

"Być może najbardziej groteskowym kłamstwem McCarricka (a na pewno najbardziej rozbudowanym) przedstawionym w raporcie, jest złożona historia jego nominacji na arcybiskupa. Raport zawiera list napisany przez kardynała Nowego Jorku Johna O’Connora, w którym ostrzega on przed mianowaniem McCarricka na stolicę w Waszyngtonie."

"O’Connor, który mógł co najmniej równie mocno obawiać się tego, że McCarrick zostanie jego następcą w Nowym Jorku, jak tego, że zostanie on przeniesiony do Waszyngtonu, zwrócił uwagę na umiejętności i etykę pracy kardynała. Pisał o pogłoskach na temat nadużyć seksualnych z jego udziałem, zaznaczając jednocześnie, że nie ma dowodów ani zeznań pod przysięgą, które by je potwierdziły."

"W ramach ostrożności w tej niejasnej sytuacji kardynał poradził, żeby McCarrick pozostał w Newark, a rekomendacja ta została początkowo zaakceptowana przez Jana Pawła II. Dowiedziawszy się o tym, McCarrick napisał płomienny list do papieskiego sekretarza, biskupa Stanisława Dziwisza, zapewniając o swojej niewinności."

George Weigel konkluduje, że bez wątpienia Jan Paweł II uległ matactwom McCarricka, ale dodaje, że nie może nas to zmylić – sprawcą niegodziwości jest McCarrick a nie święty papież.

Źródło: First Things/Teologiapolityczna.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...