"Całą sobą popieram Strajk Kobiet". Fotoreporterka "GW" skarży się na zachowanie policji

Dodano:
Zatrzymana podczas manifestacji przed siedzibą MEN w Warszawie, 23. bm. fotoreporterka Gazety Wyborczej Agata Grzybowska (C, w berecie) wychodzi z komendy policji na ul. Wilczej. Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Wśród osób zatrzymanych podczas wczorajszego protesty "Strajku Kobiet" była fotoreporterka "Gazety Wyborczej" Agata Grzybowska.

W poniedziałek przed gmachem Ministerstwa Edukacji Narodowej w Warszawie odbył się protest pod hasłem: "Wolna aborcja i wolna edukacja!". W trakcie demonstracji zatrzymano kilka osób, w tym fotoreporterkę "Gazety Wyborczej" Agatę Grzybowską.

"Została przekroczona kolejna granica"

Dziennikarka "GW" oraz pozostałe zatrzymane osoby zostały wypuszczone po kilku godzinach.

Jak tłumaczył wczoraj wieczorem rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji inspektor Mariusz Ciarka "zarzut, za który została zatrzymana dotyczy naruszalności cielesnej policjanta i w momencie zatrzymania policjanci nie widzieli, że to jest fotoreporterka".

Grzybowska skomentowała swoje zatrzymanie na Facebooku, skarżąc się na działania policji oraz dziękując politykom opozycji za pomoc.

"Dziś została przekroczona kolejna granica. Kiedy wykonywałam swoją pracę, fotografując protest pod Ministerstwem Edukacji Narodowej, zostałam zaatakowana przez policjanta (tylko dlatego, że robiąc zdjęcie, błysnęłam mu w twarz fleszem), a następnie mimo okazania legitymacji prasowej, siłą wrzucona do radiowozu, gdzie próbowano mi wmówić, że to ja byłam agresywna" – tłumaczy dziennikarka we wpisie.

"Zostałam przewieziona na komendę na Wilczej, gdzie oskarżono mnie o naruszenie nietykalności osobistej policjanta. Usiłowano mnie »podejść«, żebym przyznała się do winy. Absolutnie nie przyznaję się do stawianych mi zarzutów" – dodaje Grzybowska.

"Bardzo chciałam podziękować Strajkowi Kobiet i wszystkim osobom, które zebrały się przed komisariatem na Wilczej w akcie solidarności ze mną i innymi zatrzymanymi. Prawda jest taka, że nie tylko ja jako fotoreporterka (wiem, że to czyni ze mnie osobę uprzywilejowaną), ale nikt z pokojowo protestujących nigdy nie powinien być zatrzymany. Nie ma zgody na powszechnie stosowaną w ostatnich tygodniach przez policję przemoc! Nie damy się zastraszyć! Całą sobą popieram Strajk Kobiet i wszystkie osoby, które od tygodni wychodzą na ulice w akcie niezgody na ograniczanie kobietom* i osobom niebinarnym dostępu do aborcji. 27 lat to naprawdę o 27 lat za długo! Dziewczyny*, razem jesteśmy silniejsze! Nie damy się!" – podkreśla dalej fotoreporterka.

Źródło: Facebook / TVN24
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...