"To nie my tylko Pani Maryla...". Dziennikarka TVN tłumaczy się ze swojej wpadki

Dodano:
Anna Kalczyńska Źródło: PAP / Marcin Kmieciński
"Szczerze mówiąc, to niestety specyfika naszej pracy..." – napisała Anna Kalczyńska, odnosząc się do sytuacji jaka miała miejsce na antenie TVN w czasie rozmowy z Marylą Rodowicz.

"A ja jestem pod wrażeniem Maryli Rodowicz, która trafnie zareagowała na pośpiech informacyjny w mediach i banalizację tematu śmierci. Brawa dla Pani Maryli!" – napisała pod wpisem Anny Kalczyńskiej jedna z użytkowniczej Instagrama. Komentarz był nawiązaniem do wpadek dziennikarki, jakie miały miejsce w programie "Dzień Dobry TVN" w czasie rozmowy z Marylą Rodowicz. Dziennikarka postanowiła wytłumaczyć swoje zachowanie.

"Szczerze mówiąc, to niestety specyfika naszej pracy... czasu mamy mało, rozmowy raz są bardziej a raz mniej płynne, nie zawsze z winy prowadzących - najchętniej rozmawialalabym dłużej ale nie mam wpływu na czas rozmów" – napisała Kalczyńska.

Inna internautek nawiązała do słów, jakie dziennikarka powiedziała komentując rozwód Rodowicz. Tu również pojawiła się odpowiedź. "W ogóle nie chcieliśmy rozmawiać o rozwodzie. To nie my tylko Pani Maryla poruszyła ten temat..." – podkreśliła.

Jeden program, dwie wpadki. "Jak ja umrę, to też tak będzie?"

Maryla Rodowicz była gościem jednego z ostatnich programów "Dzień dobry TVN". W rozmowie z Anną Kalczyńską i Andrzejem Sołtysikiem piosenkarka opowiadała o swojej walce z koronawirusem oraz o grze w tenisa. W pewnym momencie Rodowicz stwierdziła: "Dzisiaj mam nagranie, więc nie gram, jutro też nie mogę, bo mam jakieś ważne spotkanie, ponieważ wkrótce mam rozwód za ileś tam dni".

Na to wyznanie dziennikarz zareagował westchnieniem, nastomiast Kalczyńska postanowiła zabrać głos. – Ale już bez emocji przy okazji tego rozwodu? – zapytała, wprowadzając konsternację. – No jak bez emocji? – odparła Rodowicz. Sołtysik próbował ratować sytuację. – Anka, no co ty! Daj spokój. Przepraszam, nie rozwodziła się – powiedział.

Nie był to jednak jedyny trudny moment tej rozmowy. Później piosenkarka mówiła o zmarłym w ostatnim czasie Diego Maradonie, jednak najwidocznie nie do końca "wstrzeliła się" w scenariusz, bo Kalczyńska podjęła próbę zmiany tematu. Znów wyszło niezręcznie. – Był wielki, ale niestety był. Pani Marylo, niestety, to jest taki trudny czas pandemiczny, ale wszyscy czekamy na koncerty – powiedziała. Te słowa zbulwersowały Rodowicz. – Tak mnie trochę zastanowiło, że pani powiedziała: "No tak, Maradona nie żyje. Ok, teraz przechodzimy do innego tematu". Czyli jak ja umrę, to też wtedy: "A, umarła. To teraz zaśpiewa panna Jeraz"? – zapytała.

Źródło: Instagram
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...