Gdy prezydentowi kleją się łapy
Zacząłem się zastanawiać jak to jest, że im ktoś ważniejszy tym więcej mu wybaczamy. Biden ma na przykład zachowania ewidentnie pedofilskie i nic. Normalny, tzw. szary człowiek by miał od ludzi potworną jazdę, łącznie ze spotkaniem się z prawem, a tu w świetle kamer i proszę bardzo. Dajemy się jakoś zamotać w czasach, w których coraz częściej brakuje chłopca, który wyjdzie i powie oczywistość, że król jest nagi.
Jak pisał nasz Kopernik słabszy pieniądz wypiera mocniejszy. Nasza światowa klasa polityczna jest tego dowodem. Ostatni mąż stanu, a właściwe dama stanu, odeszła z polityki jeszcze w zeszłym wieku. Dziś rządzą przymilni urzędnicy, przedstawiciele skomplikowanych układów i interesów, których dziwnym sposobem wyłania coraz bardziej zagubiony suweren.
I jak się patrzy na takiego Bidena to się wie, że takie filmiki amerykańska opinia publiczna widziała z tysiąc razy. I co? I nic. Dzisiaj to nikomu nie przeszkadza. Bo ważniejsze jest nie kogo wybierzemy, ale by dowalić konkurentowi. Nawet za pomocą naszego, któremu się kleją ręce do małych dziewczynek. Niech on ma już te swoje słabości, ale zagłosujemy na niego, bo ma największe szanse dowalić temu z plemienia wrogiego. Akurat w przypadku Bidena to wiele tłumaczy, gdy jedną z jego pierwszych decyzji było dopuszczenie chłopców czujących się dziewczynkami do konkurencji w sportach damskich. Ten ruch nie tylko zabija sport żeński, ale… wpuszcza chłopców do szatni i pryszniców dziewczynek.
Czasami mam tak, że kombinuję, iż fajnie by było żyć w innych czasach. A czasem myślę, że fajnie by było, żeby współczesne wynalazki obowiązywały już w mojej młodości. Dziś do długiej listy dodaję wynalazek Bidena z tym sportem. Boże, ile byśmy dali, by się w podstawówce wykąpać pod prysznicem z Elą T. Z taką perspektywą na pewno wszyscy jak jeden mąż przeszlibyśmy do żeńskiej drużyny siatkarskiej i powbijali piłką gwoździe po drugiej stronie jak jakiś Wójtowicz przez niższą przecież siatkę…
Facebook usuwa takie zdjęcia i filmiki z zabaw Bidena z uzasadnieniem, że zabrania się szerzyć pedofilii i pornografii. Jeśli macie Państwo wątpliwości, że przesadzam, to zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie, że takie Bidenowskie zachowania prezentowałby… Trump. To by się w mediach działo! Codziennie. A tak trzeba było wyciągać mu jakieś panienki sprzed kilkudziesięciu lat, które zapisywały się wspomnieniami do wirtualnej grupy #trumpmetoo. A dziś mamy w Białym Domu obleśnego starca, który może dopiero teraz zacznie się bardziej pilnować z łapami do dzieci. Obawiam się tylko, że wyłącznie w wystąpieniach publicznych.
Ech, czasy, czasy… Chcieliście Józia, no to go macie, skumbrie w tomacie…
Wszystkie wpisy na blogu „Dziennik zarazy”.