"Tak miało być?". Poruszający wpis Natalii Kukulskiej o mamie
"To już 41 '14 marców' bez niej. Ta odwrotność cyfr, ta ironia losu, gdy jesteś na szczycie zawodowym i wszystko się zatrzymuje z hukiem... gdy już lądujesz, widzisz swój cel ale jest on brutalnie skreślony na zawsze. Tyle planów, tyle oczekiwań, tyle niepewności w sobie i tak wiele radości na ukojenie tęsknoty po 3 miesiącach nieobecności" – napisała na Facebooku Natalia Kukulska o dniu tragicznej śmierci swojej mamy.
"Żal, ból, tęsknota będą już zawsze cichymi kompanami"
Piosenkarka przyznała, że stara się nie wracać do tego często, nie wyobrażać, bo nie sposób przerobić to w sobie. "Tak miało być? Może… Wierzę, że w ogólnym życia rozrachunku wszystko się układa w całość, ale żal, ból, tęsknota będą już zawsze cichymi kompanami" – dodała.
Kończąc Kukulska podziękowała za pamięć o Annie Jantar. "[...] te szczere, piękne gesty, których dajecie cały czas tak wiele. Siła oddziaływania tego co zostawiła po sobie moja mama jest cały czas ogromna. Kolejne pokolenia sięgają do jej twórczości, co jest dowodem na to, że nie jej tragiczna historia tylko głos, przekaz i repertuar stanowią o tej sile. I niech to trwa. Niech Anna Jantar trwa" – zakończyła.
Do swojego wpisu Natalia Kukulska dołączyła zdjęcie z mamą.
41 lat od katastrofy lotniczej na Okęciu. Wśród ofiar Anna Jantar
Samolot "Mikołaj Kopernik", lecący z Nowego Jorku rozbił się 14 marca 1980 roku, przed południem. Na pokładzie było 77 pasażerów i 10 członków załogi – wszyscy zginęli. Wśród pasażerów byli m.in. Anna Jantar oraz 22 członków amatorskiej reprezentacji bokserskiej USA.
Do katastrofy doszło kiedy maszyna zaczęła podchodzić do lądowania. Piloci mieli problem z wysunięciem podwozia i kiedy chcieli odejść na drugi krąg, aby wieża kontrolna mogła potwierdzić stan podwozia, doszło do awarii silnika i uszkodzenia kadłuba maszyny. W efekcie samolot stracił trzy silniki i zaczął spadać. Dzięki działaniom pilota, który manewrował bez pomocy silnika, samolot nie uderzył w budynki mieszkalne. Samolot rozbił się 300 metrów od pasu startowego, w fosie na terenie dawnego fortu wojskowego, niedaleko alei Krakowskiej.
Zbiorowy grób ofiar wypadku z 14 marca 1970 roku znajduje się w Warszawie, na Cmentarzu Komunalnym Północnym na Wólce Węglowej, a mogiła załogi jest na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.