• Autor:Małgorzata Wołczyk

Bierność Niemiec i Francji rozzuchwala Putina. Wnioski z rozmowy z byłym dowódcą US Army Europe

Dodano:
Kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Emmanuel Macron Źródło: PAP/EPA / ETIENNE LAURENT
Generał Ben Hodges - były dowódca sił lądowych USA w Europie, obecnie związany ze strategicznym Centrum Analiz Polityki Europejskiej w najnowszym wywiadzie dla hiszpańskiego „El Confidencial” skrytykował kilkakrotnie pasywność Paryża i Berlina wobec agresywnej polityki Kremla.

W telefonicznej rozmowie z dziennikarzami wskazał, że „bierność Niemiec i Francji to błąd ponieważ dla Putina liczy się wyłącznie język władzy” i tylko twarde stanowiska mogą zmusić go do odwrotu. Pytany o powody, dla których Kreml przeprowadza manewry wojskowe i gromadzi siły, odpowiada:

„Cała ta operacja ma na celu zastraszenie rządu Zełenskiego, sprowokowanie Ukrainy i znalezienie w ten sposób usprawiedliwienia dla swoich działań. Tak działają Rosjanie: zaczynają od dezinformacji, zmieniają narrację o tym, co się dzieje, wskazują na rzekomą ukraińską agresję. W Donbasie osiągnęli już jeden ze swoich strategicznych celów: skrajnie niestabilną Ukrainę, która nigdy nie zostanie przyjęta do struktur UE ani NATO. To ich sukces ostatnich lat. A potem musisz zadać sobie pytanie: dlaczego zwiększyli liczbę swoich żołnierzy na granicy? Co oni sobie myślą? Ja uważam, że część ruchów Kremla polega na sprawdzeniu, jak daleko skłonne jest posunąć się USA. Putin ma oczywiście swoje wewnętrzne problemy w Rosji. Jesienią odbywają się wybory, a życie poza Moskwą czy Sankt Petersburgiem jest nadal ciężkie. To stara taktyka: odwracanie uwagi wyborców poprzez stwarzanie rzekomego zagrożenia na granicy lub na obrzeżach. (…) I myślę, że Odessa, najważniejszy port i trzecie co do wielkości miasto na Ukrainie, jest ostatecznym celem Putina. Chce kontrolować wszystko, od Odessy po Krym, Azow i Rosję. Teren stałby się rosyjski i odizolowałby Ukrainę od reszty świata, przynajmniej przez morze”.

"Francja i Niemcy nie zrobiły praktycznie nic"

Pod wpływem dociekań dziennikarzy, gen. Hodges wypowiada cenne spostrzeżenie, o czym zapominają zwykle mieszkańcy Zachodu:

„Wiem, że może się to wydawać dziwne, ale kiedy myślisz o Kremlu, nigdy nie możesz myśleć w kategoriach zachodniej logiki. Trzeba Wam pamiętać o ich chęci użycia siły, ich logice i fakcie, że, szczerze mówiąc, Zachód, a zwłaszcza Francja i Niemcy nie zrobiły praktycznie nic. Zero odpowiedzi. Dlatego te scenariusze są wiarygodne. Jedynym sposobem, jakim możemy wpłynąć na Rosję jest pokazanie jej, że mamy narzędzia, aby ją powstrzymać. I że chętnie z nich skorzystamy. Potrafimy poruszać się szybko, nawet szybciej od nich. To jest istotne. Mobilność wojskowa jest kluczem do wysłania sygnału do Moskwy. Ostatnią rzeczą, jakiej chce Kreml, jest zmierzenie się z 30 państwami NATO. Ich wojny hybrydowe mają na celu wykorzystanie słabości i różnic w Sojuszu, aby nas rozdzielić”.

Krytyka Niemiec

Najwięcej krytyki spada jednak na Niemcy, które przecież mają decyzyjny głos w UE:

„Niemcy mają tak wiele powiązań gospodarczych z Rosją, że nie są zainteresowani reagowaniem. Niestety niemiecka koalicja rządząca jest bardzo słaba, bo skupiona jest na tym, co dzieje się w kraju. Ludzie są rozczarowani szczepieniami a we wrześniu odbywają się wybory. Zieloni będą mieli dużo większe znaczenie w rządzie i nie będą patrzeć na Rosję z sympatią. Są bardzo twardzi. Ale oni też nie są za bardzo przychylni NATO”. (fragmenty wywiadu pt. „Były szef wojskowy USA w Europie wyjaśnia prawdziwą wojnę, którą knuje Putin”, „El Confidencial”, 14.04.2021)

Aż trudno nie przypomnieć, jak w 2020 r. szef Komisji Wolności Obywatelskich PE - Juan Lopez Aguilar rozkładał teatralnie ręce i krzyczał z sali do Radosława Sikorskiego: „Powiedzcie jak unijny parlament może pomóc opozycji?! – Co jeszcze może dla Was zrobić? Bo my w obecnej sytuacji zrobiliśmy już wszystko co było możliwe!” w domyśle: aby pognębić polski rząd i pomóc opozycji totalnej. Ciekawe, czy w tej sprawie PE będzie równie zaciekle pomagał Polsce? Czy nasi waleczni europosłowie wchodzący w skład najsilniejszej, najliczniejszej frakcji EPP powalczą o zablokowanie Nord Stream 2 tak zawzięcie jak walczyli o obalenie własnego rządu? Czy ich - zdawałoby się - gotowi na wszystko sojusznicy z Komisji Wolności potrafią pomóc uspokoić sytuację za naszą wschodnią granicą? Czy wciąż jednak dla unijnych elit największe zagrożenie stanowią „reżimy” Kaczyńskiego i Orbana?


Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...