Burmistrz Ciężkowic ośmieszył szefa PSL: Może nie wie, że nie należę do partii
Przedterminowe wybory zostały zorganizowane po tym, jak zmarł burmistrz Zbigniew Jurkiewicz. Polityk chorował na COVID-19. Funkcję burmistrza pełnił od 2010 roku.
II tura, która odbyła się 27 czerwca, ostatecznie przesądziła o sukcesie Stanisława Kuropatwy, który otrzymał łącznie aż 60,43 proc. głosów (poparło go 2088 osób). Zwycięstwa pogratulował mu na Twitterze Władysław Kosiniak-Kamysz.
"Świetnie wieści z Małopolski! Stanisław Kuropatwa, radny PSL powiatu tarnowskiego zwycięża w wyborach na burmistrza Ciężkowic z kandydatem PiS! Gratulacje!" – napisał polityk na Twitterze.
"Mam wielki żal"
Entuzjazm lidera ludowców studzi jednak sam Kuropatwa, który podkreśla, że wyborów przecież nie wygrał PSL. – Niestety, mam wielki żal, że Władysław Kosiniak-Kamysz napisał coś takiego. Oni nie wygrali, nie przyłożyli się do tego zwycięstwa. Nikogo od nich nie było, nie miałem wielkiej pomocy – mówi Kuropatwa w rozmowie z portalem Interia.pl.
Polityk podkreśla, że odniósł sukces wyłącznie dzięki swojej ciężkiej pracy. – Być może Kosiniak-Kamysz nie wie, że nie należę do partii – dodaje nowy burmistrz.
Kuropatwa przyznaje, że startował z poparciem partii, ale pozostawał kandydatem niezależnym. – Nie akcentowaliśmy szyldu ludowców, ponieważ nigdy nie byłem i nie jestem w partii. Żadnej. Powiedziałem, że jeżeli się zgodzę na kandydowanie, to z własnego komitetu wyborczego – podkreśla Kuropatwa w wywiadzie udzielonym portalowi Interia.
Jednocześnie burmistrz nie kryje, że politycy PSL wywierali na nim presje i robili mu wyrzuty, że nie jest członkiem PSL.