Wiadomo, kto ujawniał rzekome maile Dworczyka. Nowe informacje

Dodano:
Szef KPRM Michał Dworczyk podczas konferencji prasowej w siedzibie KPRM w Warszawie Źródło: PAP / Tomasz Gzell
Osoby, które stoją za ujawnieniem rzekomych maili Michała Dworczyka zostawiły swój podpis i 37 śladów - ujawnia śledztwo dziennikarskie.

O atakach na konta polityków poinformowano, gdy na kanale "Poufna Rozmowa" w rosyjskim komunikatorze Telegram zaczęto publikować wiadomości z prywatnej skrzynki mailowej szefa KPRM Michała Dworczyka. W środę 16 czerwca odbyło się się niejawne posiedzenie Sejmu dotyczące ataków hakerskich. Z kolei dwa dni później w specjalnym oświadczeniu wicepremier, prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński poinformował, że najważniejsi polscy urzędnicy, ministrowie, posłowie różnych opcji politycznych byli przedmiotem ataku cybernetycznego.

Śledztwo dziennikarskie

Wirtualna Polska przeprowadziła dziennikarskie śledztwo, mające na celu zdemaskowanie osób ujawniających rzekome maile Michała Dworczyka. Eksperci przeanalizowali wypowiedzi, których autorem jest administrator kanału "Poufna Rozmowa".

Dziennikarz WP Szymon Jadczak już 9 czerwca próbował skontaktować się z administratorem wspomnianego kanału. W odpowiedzi otrzymał jedynie pytanie: "jakie media reprezentuje?", po czym kontakt się urwał.

Pod koniec czerwca Jadczak zaproponował adminowi "Poufnej Rozmowy" przeprowadzenie wywiadu i przesłał mu szereg pytań. Odpowiedzi na nie otrzymał 7 lipca. Choć autorzy przedstawili się jako Polacy, ze stylu wypowiedzi wyraźnie widać wiele naleciałości z języka rosyjskiego.

Kto ujawnia rzekome maile Dworczyka?

Odpowiedzi przesłane przez administratora kanału były przez dziennikarzy WP przez trzy tygodnie konsultowane z tłumaczami języka rosyjskiego, językoznawcami, a także analitykami zajmującymi się Rosją i Europą Wschodnią oraz z oficerami wywiadu pracującymi na kierunku wschodnim.

"W tekście liczącym 3852 znaki nasi eksperci znaleźli 37 błędów, zapożyczeń i sformułowań wskazujących na język rosyjski jako ojczystą mowę autora. Językoznawcom i tłumaczom od razu rzuciła się w oczy kiepska polszczyzna wysłanych nam odpowiedzi" – wynika z analizy Wirtualnej Polski.

Nie ujawniono odpowiedzi

Wirtualna Polska zdecydowała się nie podawać do publicznej wiadomości pełnych treści odpowiedzi na pytania zadane przez dziennikarza, żeby nie uczestniczyć w dezinformacji. Opublikowano jedynie krótkie fragmenty wraz z analizą ekspertów.

Na pytanie, "przedstawcie się – kim właściwie są ludzie, którzy od prawie miesiąca wodzą za nos polskie państwo?", otrzymali odpowiedź: "Jesteśmy dawnymi przyjaciółmi i jest nas kilka". – To kalka z języka rosyjskiego – zauważył jeden z tłumaczy w rozmowie z wp.pl.

Źródło: wp.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...