Pan Rafał robi zadymę
Przypomnę, że ubolewałem nad stanem zawieszenia, czyli rozpoczęciem (w dodatku niezbyt dobrze przygotowanej) reformy wymiaru sprawiedliwości i jej utknięciem. Mamy więc nie naprawione stare, niepewne obecne i nieziszczone nowe. Katastrofa. Wypada dodać, że mówimy tu o sztandarowej reformie obiecanej przez PiS, wyglądanej przez 85% społeczeństwa, czyli rzeczy wydawałoby się prostej, acz koniecznej. A tu nic. Popatrzmy jak to mamy na przykładzie takiego Marszu Niepodległości.
Organizatorzy zgłosili go do przyklepania przez wojewodę, jako imprezy cyklicznej. Normalnie, jeśli chodzi o imprezę jednorazową, trzeba byłoby pójść do Canossy, czyli pana Trzaskowskiego o pozwoleństwo. Ten wtedy miałby w ręku ciekawe narzędzie. Mógłby odmówić rejestracji, organizatorzy mogliby się odwołać, ale tu wchodzi loteria sądowa, czyli w zależności od deklaracji politycznej składu sędziowskiego ten mógłby zakazać Marszu. I wtedy Trzaskowski kupiłby sobie czipsy, piwo i usiadł ze swoimi akolitami, by patrzeć jak pisowska policja bije nielegalny marsz prawaków. No cudo. A jakby nie biła to zaraz by się rozdziawił, że jak to – nielegalny marsz jest tolerowany przez pisowskie władze, które patrzą przez palce na eskalację faszyzmu? Może i – tu wedle reguł prowokacji czy zadymnych kiboli dołączających – bitwy miejskiej transmitowanej na żywo przez TVN-y. Można byłoby wtedy pokazać sympatyzowanie PiS-u z tymi okropnymi faszolami.
Problematyczny marsz
No, ale tu tryb był inny. Poszło do wojewody Radziwiłła, ten klepnął, że jest zgoda, bo Marsz jest cykliczny, ale tu wkroczył Trzaskowski i zaskarżył postanowienie do Sądu Okręgowego. Ten podtrzymał skargę, argumentując, że Marsz nie jest cykliczny, bo… go nie było w zeszłym roku. Tu się zatrzymajmy na chwilkę. Formalnie go nie było z takich samych powodów dla jakich można uznać np., że nie odbyły się wybory prezydenckie. Bo też nie w terminie. A więc po co wybierać następcę Dudy, wszak utraciły te wybory swoją cykliczność? Po drugie – jak to się Marsz nie odbył? To gdzie ja maszerowałem w zeszłym roku? W ramach czego odbyła się „bitwa o EMPIK”? Kto przyfajczył oflagowane na tęczowo mieszkanie jakiegoś mniejszościowego? Co widzieliśmy w telewizji? A…. spacer powiadacie? No to i w tym roku też będzie taki spacer.
Stało się tak z tą bzdurą, bo skład sędziowski to orzekający był właśnie z naboru rokoszan sądowych, co szczegółowo wytropili egzegeci. I tu popatrzmy – jakimi drogami chodzą losy sprawiedliwości. Ta nasza „ostoja” zależy w swych wyrokach od tego, na kogo popadniesz. Będziesz miał taki skład, co to się chce odegrać na Kaczorze, to wstawi ci inny wyrok niż wypada, a jak pójdzie nie tak jak trzeba, to zakwestionuje samą legalność sędziów orzekających. I nie wiesz bracie. Słabo.
Rafał robi zadymę
Pan Rafał się postarał, by jednak z tymi czipsami siąść i się poprzyglądać takiemu cyrkowi jak pisowcy biją narodowców. Nawet się obudował powstańcami. To znaczy kontynuujemy udany początek dialogu szefa Marszu Niepodległości zapoczątkowany na ostatnich spędach totalnych w sprawie mania racji w konflikcie z Unią. Wtedy pan Bąkiewicz, utartym torem obu plemion, (za państwowe, czyli pisowskie pieniądze, jak piszą jego wrogowie) zagłuszał wrażą manifestację, na co odpowiedziała mu cytowana wszędzie Pani Powstaniec, że ona tu z kolegami krew przelewała nie po to, by jakiś faszysta bezcześcił świętą ziemię. Temat pociągnięto i ta sama pani, już jako „My powstańcy” zakwestionowała sam Marsz. Na co odezwali się inni „my powstańcy”, że ta pani nie może mówić w ich imieniu. To obrzydliwe, tak wkręcać takie osoby w taktyczną nawalankę. I widać gołym okiem kto to robi, bez wstydu, umiaru i refleksji.
Prawnie teraz będzie tak, że organizatorzy i tak się odwołają wyżej i… znowu trzeba będzie patrzeć jaki skład sędziowski wyciągnie papuga z maszyny losującej. Rokoszański czy patriotyczny? Jedno jest pewne: tak jak i w zeszłym roku pan Trzaskowski (nieświadomie?) przyczynia się takimi ostentacyjnymi ruchami do eskalacji frekwencji. I pójdzie jeszcze więcej ludzi, nie tylko na złość, ale głównie z tego powodu, by zamanifestować Święto Niepodległości, które jest sekowane z przestrzeni publicznej. Będzie więc, Panie Rafale, więcej ludzi, niż wtedy, gdyby się Pan za to nie zabrał.
Ja pamiętam Pana Rafała z kampanii prezydenckiej, kiedy mu w II turze ewidentnie brakowało głosów środowiska, które Marsz organizuje i które w nim maszeruje. No, wtedy śpiewał Pan z innej nutki, że może i by Pan poszedł. Ale jak się tylko przegrało w II turze, pomysł na przyciągnięcie Konfederacji do Pana – iście wariacki -, to znowu wrócili starzy faszyści i wyświechtane kalki. Nikt w to nie uwierzył, chyba, że Waści sztabowcy, ale ci każdego uważają, za głupszego niż oni sami.
Co zrobi PiS, bo bez względu na cokolwiek Marsz się odbędzie? Czy będzie, jak w zeszłym roku zasilał szeregi Marszu policyjnymi prowokatorami, by pokazać urbi et orbi, że na prawo od PiSu to tylko awanturnicy? Czy da spokojnie przejść, bo z Konfederacją na razie sztama a nie kosa? Szykuje się spora frekwencja, napędzana nie tylko świętem, ale nagromadzeniem się buntu ponad podziałami. Ja bym tam towarzystwa nie zaczepiał, ale z krewką władzą to nigdy nie wiadomo.
Ale poparzmy jak to odjechało. Wymiar sprawiedliwości jest tu traktowany jako narzędzie politycznej prowokacji, zaś system polityczny bije się o Marsz jak o jakiś łup. Co oznacza, znowu, że cały system odstaje od rzeczywistości, której jakiejkolwiek spontaniczne przejawy polityka stosowana chce zagonić w kanał wojny polsko-polskiej.
Bez spoiwa
I znowu przejdzie przez Warszawę ze sto tysięcy ludzi, znowu świat usłyszy od naszych i nie naszych polityków o siedemdziesięciu tysiącach faszystów na mieście i zobaczy to wszystko z odpowiednim komentarzem w światowych telewizjach. Będzie ten obraz pasował jak ulał do obecnej zadymy na linii Polska-Unia. Nie dość, że niepraworządniacy, destruktorzy, niewdzięcznicy, ale z wyciągniętą ręką po unijną kasę, oczadziali łamacze traktatów, to jeszcze faszyści. I wtedy wszystko się zepnie ładną klamrą. I nasi przy tym będą, zaciągając pasek na ostatnią dziurkę. A gdzie święto Najjaśniejszej? Czemu nie pójdziemy wszyscy? Czemu, pamiętacie KOD?, robiliśmy „konkurencyjne” imprezy? I czemu nie wyszły? A jak miały wyjść w wykonaniu ludzi, którzy codziennie kwestionują polskie państwo jako projekt nieudany, którzy chętniej wezmą do ręki flagę unijną, niż tę, taką samą, którą trzyma w gorylej ręce ten okropny katofaszol?
Od dawna mówię, że Polacy nie mają nawet jednej rzeczy, co do której by się zgadzali. Nawet nie zgadzają się co do tego, czy Polska ma w ogóle istnieć jako byt suwerenny. Nie mamy nawet tego podstawowego spoiwa, co każe się zastanowić w ogóle nad istnieniem naszego narodu jako wspólnoty. W wojnie polsko-polskiej doszliśmy do granicy zaprzaństwa. Smutne, tak przed rocznicą.
Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.