Karwelis: Uczmy się na błędach. Innych

Dodano:
Koronawirus, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP/EPA / PHILIPP GUELLAND
Dzień 657. Wpis nr 646 | Dziś kowidki międzynarodowe, czyli patrzymy co się dzieje z kowidem na świecie.

Właściwie nic nowego, bo pogłębiają się tylko już zaistniałe tendencje we wszystkich tematach pandemicznych. Spróbujemy więc pokazać po jednym przykładzie z każdego z kierunków, które ujawniły się i u nas, i w innych krajach. Powinno to dać pewien pogląd i na nasze sprawy, bo to system naczyń połączonych, można też zobaczyć co nas czeka i skąd się biorą niepokojące zjawiska w naszej, polskiej pandemiczności.

W prestiżowym, naukowym czasopiśmie „Lancet” artykuł, który statystycznie potwierdza niepokojący trend, o którym mówi cały świat, ale jakoś tak pokątnie, bo to temat „popularny”, zaś nie miał zaszczytu przedostać się do mediów, no bo przecież nie do debaty, której nie ma. Zaszczepieni coraz częściej się zakażają. Trend zakażeń i wzrostu liczby zaszczepionych zbliżają się do siebie.

Jako, że temat jest przemilczany, nikt (?) nie zajmuje się wyjaśnieniem powodów tego zjawiska. Jak widać jest ono statystycznie uzasadnione i powinno się wyjaśnić ten fenomen. Ale i tu nauka kapituluje przed propagandą, bo tej zależy na jak największym procencie zaszczepieni, bez oglądania się na niepokojące fakty.

Warto się przyglądać innym krajom, szczególnie tym, które wprowadziły obostrzenia, które u nas dopiero wchodzą. Rząd stanu Wiktoria w Australii wprowadził coś, co u nas właśnie zaczyna raczkować. Chodzi o obowiązek szczepień egzekwowany przez przedsiębiorców, szczególnie handlu detalicznego. To cwana sztuczka, bo przenosi uciążliwą egzekucję obostrzeń z władzy na społeczeństwo. Taka samoobsługowa sankcja. To ludzie ludziom mają zabraniać, a władza się temu przyglądać. No to się przyglądnęła i tamtejsze władze właśnie rezygnują z obowiązku posiadania paszportu szczepiennego, by móc wejść do tzw. „mniej ważnych miejsc”. Stan jest wyszczepiony w ponad 91% i nie władze nie widzą już powoli sensu utrzymania tego przepisu, bo praktycznie każdy, kto wchodzi do takiej księgarni to jest przecież zaszczepiony. Powodem rezygnacji są pojawiające się incydenty z przemocą w stosunku do pracowników sklepów, którzy chcą wyegzekwować obostrzenia. Nie bardzo wiadomo dlaczego to zjawisko miałoby się zaostrzyć, skoro trudno trafić na niezaszczepionego. Do tego dochodzi coraz częściej sprawa tego, KOGO uważać za zaszczepionego, bo kwestia trzeciej i czwartej dawki „delegalizuje” tych z dwiema i może stąd ci nagle zdelegalizowania się denerwują, gdy okazuje się w sklepie, że to za mało, żeby do niego wejść?

A skoro jesteśmy już przy dawkach. Minister zdrowia Wielkiej Brytanii, Sajid Javid, stwierdził, że pora zmierzyć się z faktem, że dawki (nie dawka!) przypominające powinny być stosowane nie co pół roku, ale co… trzy miesiące. Jednak te przeciwciała to szybko spadają po tych szczepionkach. Do tego dochodzą coraz to nowe rewelacje, że szczepionki nie działają na nowe mutacje (WHO) i mamy rozkręcającą się karuzelę ponownych zaszczepień. W dodatku tu coraz mniej to się wszystko składa. Paszporty w niektórych krajach tracą ważność (z powodu tego, że dawki przypominające mają sklerozę i… zapominają) „dopiero” po roku, zaś już większość naukowców twierdzi, że po pół roku od zaszczepienia przeciwciała spadają. A więc epidemiologicznie paszporty mają ważność o pół roku za długo. Wychodzi, że teraz będzie trzeba odnawiać je co 3 miesiące…

U nas niepostrzeżenie zaczęto szczepić dzieciaki. Do tej „niepostrzeżoności” to jeszcze wrócimy, na razie popatrzmy jak to wygląda w bardzie „zaawansowanych” krajach. Premier Trudeau zwrócił się w swym orędziu do… pięciolatków, którzy już za chwilę dostąpią zaszczytu szczepionkowego. Przekaz był emocjonalnie zacny – pan premier, uśmiechnięty jak przedszkolanka tłumaczył zza swojego biurka najmłodszym: „Będziesz mógł otrzymać szczepionkę, gdy tylko skończysz pięć lat. Wiem, że jesteś podekscytowany, wiem, że nie możesz się doczekać…”. Ja natrafiłem na porażający dokument o dzieciach w pandemii i właściwie nie musze nic dodawać, co o tym myślę, niech bezradność dzieciaków wystawionych na pastwę szaleństwa dorosłych sama przemówi. Za to w Portugalii naukowcy zwracają uwagę, że największa od lutego dobowa liczba infekcji koronawirusem zbiega się z procesem szczepień dzieci w wieku 5-11 lat….

Rząd zapowiedział obowiązek szczepień min. dla pracowników służb medycznych. Spójrzmy więc na kraje które już podobne rozwiązania przyjęły. Z tego powodu odeszło z zawodu wiele tysięcy medyków i teraz np. tak jak w USA czy Włoszech zostają oni przywracani do zawodu. Po prostu nie ma komu leczyć. Ciekaw jestem jak my sobie poradzimy z podobną ewentualnością. W służbie zdrowia nie mamy zaszczepionych ok. 20% personelu, nie wiadomo jak za chwilę będzie się liczyło tych, którzy mają tylko dwie dawki. Czy będzie nas stać na pozbycie się co piątego medyka, skoro podobno szpitale i przychodnie się nie wyrabiają?

Mamy nowy syndrom pokowidowy. W Wielkiej Brytanii ogłoszono, że ponad 300.000 Brytyjczyków jest zagrożonych chorobami serca z powodu „zaburzeń stresu popandemicznego”. Choroba ma być spowodowana głównie tym, że ludzie się stresują. Złośliwi krytycy wspominają, że to może być ściema, mająca uzasadnić coraz częściej pojawiające się kłopoty z serem u ludzi zaszczepionych. Ma to być wywołane przez coraz częstsze przypadki zakrzepicy i zapalenia mięśnia sercowego. Oczywiście (oficjalnie?) badań nad tym zbiegiem nie ma, ale powoli dochodzimy do takiej sytuacji, że przy tak wysokim stopniu zaszczepienia populacji nie trzeba będzie szukać frakcji dziwnych chorób wśród zaszczepionych, bo wszyscy już będą w tej kategorii. Trzeba więc będzie po prostu wyłapywać nowe medyczne zjawiska i próbować uzasadniać ich występowanie innymi czynnikami niż zaszczepienie najlepiej zbadaną szczepionką świata. Wszystko będzie po prostu wynikiem stresu.

I na koniec, tradycyjnie, kończymy kowidkowym cytatem. Rzecz jasna omikronowym, bo to obecnie modny trend. Mamy bowiem do czynienia ze śmiertelnym pochodem mutacji, która po trzech dnia przechodzi, głównym jej objawem jest drapanie w gardle, zaś z jej powodu zamykane są granice, a połowa ludzkości przyjmuje trzecią (czwartą?) dawkę szczepionki, o której medycyna mówi oficjalnie, że na tę mutację nie działa. W prasie donoszą, że na lotnisku Schiphol (siedziba spółki-matki TVN): „Z 62 pasażerów lotów z Południowej Afryki do Amsterdamu, którzy mieli pozytywny wynik testu na koronawirusa, 90% było zaszczepionych. Wariant Omikron wykryto tylko u zaszczepionych. Było to 14 osób”.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim bloguDziennik zarazy”.

Źródło: dziennikzarazy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...