Środa zagroziła zbojkotowaniem wyborów. Domaga się, by opozycja stała się "totalna"
Publicystka w artykule zatytułowanym „Opozycjo, stań się totalna”, który został opublikowany przez „Gazetę Wyborczą”, podkreśliła że „bojkot jest tu rodzajem szantażu, ale szantaż jest czasem skuteczną metodą pokonywania oporów i osiągania celów”.
Zaznaczyła, że opozycja powinna zrobić wszystko, aby zwyciężyć w wyborach parlamentarnych i nie ma dla niej znaczenia, która z partii odbierze władzę Prawu i Sprawiedliwości, ani jaki będzie miała ona pomysł na Polskę.
"Przestały mnie interesować programy i hasła"
„Nie interesuje mnie, która z opozycyjnych partii tę demokrację wywalczy, przestały mnie interesować programy i hasła, nie interesuje mnie nawet, jaki rozkład partyjnych sił będzie miał miejsce po wyborach. Chcemy i musimy te wybory wygrać – napisała prof. Środa.
W jej opinii programy partyjne są "o kant d…y potłuc w sytuacji tak radykalnego zagrożenia, jakim jest PiS". Profesor etyki przekonuje, że nie jest dla niej istotne, który z szefów partii przeciwnych rządom PiS jest bardziej wiarygodny lub silniejszy.
Zdaniem Środy „stoimy tak naprawdę przed wyborem: zamordystyczny autorytaryzm głupków lub demokracja, choćby i kulawa”. Zauważyła, że "dziś Tuskowi, Hołowni czy Czarzastemu chodzi przede wszystkim o przywództwo, tożsamość, siłę partii i możliwość tworzenia rządu" i dodała, że to "są absolutnie wtórne sprawy wobec tego, co szykuje nam i co już upichcił PiS".
"Getto" dla demokratów
To nie pierwszy raz kiedy prof. Środa kreśli czarną wizję dalszych losów polskiej demokracji, jeśli po następnych wyborach PiS zdoła utrzymać się przy władzy na kolejne cztery lata.
"Rośnie liczba osób, które deklarują, że jak PiS wygra kolejne wybory, to wyjadą. I wyjadą" – przewidywała Środa we wpisie zamieszczonym w mediach społecznościowych w sierpniu ubiegłego roku. "Reszta zostanie w świecie PiS, może dla demokratów stworzą jakieś ZOO? Lub - niestety - getto?" – pytała profesor Uniwersytetu Warszawskiego, nie precyzując, czy sama również planuje w takim wypadku emigrację.
Jedna z internautek zamieściła pod powyższym postem kuriozalny wpis. "Getta ławkowe już są. Bo czym innym nazwać uzależnianie otrzymania stypendium za wyniki w nauce od chodzenia na religię. Dzieci, które nie chodzą nie mają szans na stypendium" – żaliła się komentatorka.