Ekonomista: Działania rządu są proinflacyjne. Trzeba ograniczać ilość pieniądza w obiegu

Dodano:
Premier Mateusz Morawiecki Źródło: PAP / Leszek Szymański
Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział we wtorek rozszerzenie "tarczy antyputinowskiej" o pakiet wsparcia dla kredytobiorców. To "puste pieniądze", które będą dodatkowo działać na wzrost cen – wskazują niektórzy ekonomiści.

– Wprowadzamy cztery miesiące wakacji kredytowych w 2022 r. i cztery miesiące w 2023 r. – zapowiedział szef rządu podczas wtorkowej konferencji prasowej.

Premier zapowiedział udzielenie pomocy osobom w trudnej sytuacji finansowej poprzez zwiększenie do 2 mld zł Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. – To pula do wykorzystania jeszcze w tym roku – podkreślił.

Poinformował również, że od stycznia 2023 r., zostaną wprowadzone mechanizmy, które pomogą kredytobiorcom w spłacie zobowiązań poprzez niższą wartość referencyjną. – WIBOR będzie obniżony do wypracowanej nowej stawki – oświadczył Morawiecki, dodając, że "jeżeli sektor bankowy tego nie wypracuje, to mamy gotowe rozwiązanie rezerwowe, będzie to stawka overnight Polonia".

Inflacja. Ekonomista: Prosta droga do spirali cenowo-płacowej

Portal money.pl poprosił o opinię profesora Mariana Nogę, byłego członka Rady Polityki Pieniężnej.

Ekonomista wyraził stanowisko, że skuteczne w przeciwdziałaniu inflacji może być wyłącznie wspólne działanie rządu i NBP. Jak ocenił instytucje te powinny iść w jednym kierunku, ograniczając ilość pieniądza w obiegu.

– Absolutnie działania rządu są proinflacyjne. Sugestia, że rząd pcha na rynek pusty pieniądz, jest trafna. Premier niepotrzebnie się tłumaczy i odwraca kota ogonem. Pieniądze przekazane ludziom nie pójdą na inwestycje, a na dalszą konsumpcję – tłumaczył.

Ekspert przypomniał, że działania polegające na zwiększaniu ilości pieniądza w obiegu nie tylko nie sprzyjają zarządzaniu oszczekiwaniami inflacyjnymi, ale zamiast hamować, tylko je wzmagają. Jak dodał, to już prosta droga do nakręcenia bardzo groźnej dla gospodarki spirali cenowo-płacowej.

Ekonomista wskazał, że na około 2 mln kredytobiorców około 100 tys. może potrzebować pomocy z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. W takim wypadku jeśli każdy z nich dostanie przez 3 lata 72 tys. zł, w sumie będzie to kwota ponad 7 mld zł.

– Na rynku te pieniądze rozdawane przez rząd nie są potrzebne. Mamy wręcz nadpłynność. Pieniędzy jest za dużo. Krąży w obiegu ponad 200 mld zł, które nie mają pokrycia w towarach – powiedział prof. Noga.

Źródło: Money.pl/ DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...