Aborcja w USA. Wadliwy wyrok ws. Roe v. Wade pogłębiał polaryzację Amerykanów

Dodano:
Zwolennicy i przeciwnicy aborcji przemieszali się podczas demonstracji przed gmachem Sądu Najwyższego w Waszyngtonie Źródło: PAP/EPA / BRENDAN SMIALOWSKI
Katarzyna Gęsiak | 13 maja w serwisie "Plus Minus" ukazał się artykuł pt. "Aborcja i Sąd Najwyższy. Przepis na chaos w Ameryce?". Tekst odnosi się do opublikowanego na początku maja projektu opinii większości składu orzekającego Sądu Najwyższego USA, z której wynika, że kontrowersyjny wyrok z 1973 r. w sprawie Roe v. Wade (dalej wyrok, sprawa Roe) wkrótce może zostać uchylony.

Analiza projektu opinii autorstwa sędziego Alito wskazuje, że przedstawiona w "Plus Minus" jego zdecydowanie negatywna ocena jest nierzetelna, zawiera nieścisłości i stanowi wyraz określonego sposobu myślenia niepokrywającego się z faktami.

Nie sposób zgodzić się z tezami postawionymi na początku artykułu Aborcja i Sąd Najwyższy. Przepis na chaos w Ameryce? Wynika z nich bowiem, że (1) większość Amerykanów jest przeciwna uchyleniu wyroku w sprawie Roe, (2) Sąd Najwyższy prawdopodobnie uchyli własne orzeczenie, przez co w sposób wyjątkowy sprzeniewierzy się zasadzie mocy wiążącej precedensu, (3) uchylenie wyroku z 1973 r. gwarantującego prawo do aborcji przyczyni się do wzrostu polaryzacji w społeczeństwie amerykańskim.

Ograniczone prawo stanów do ochrony życia

Na początku warto dokładnie wyjaśnić istotę wyroku Roe i dlaczego jest on wadliwy. W 1973 r. Sąd Najwyższy USA w sposób wiążący uznał, że 14. Poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych z 1868 r., w ramach ochrony prawa do wolności gwarantuje również prawo do aborcji, w związku z czym żaden stan nie może konstytucyjnie chronić życia w okresie prenatalnym przed osiągnięciem przez płód zdolności do przeżycia poza organizmem matki (ang. viability). Moment ten ustalono na koniec drugiego trymestru ciąży, w związku z czym poszczególne stany utraciły możliwość stanowienia prawa chroniącego życie dziecka poczętego np. w pierwszym trymestrze ciąży, nawet wtedy, gdy większość danego społeczeństwa popierała takie rozwiązanie. Innymi słowy, po wyroku Roe nie można było prawem stanowym zakazać czy ograniczyć aborcji przed momentem przyjętym przez Sąd Najwyższy jako moment viability.

Tymczasem, jak zauważył sędzia Alito – autor opublikowanego niedawno projektu opinii, ani żaden przepis Konstytucji USA, ani też 14. Poprawki nie zawierają żadnego odniesienia do aborcji. Skoro zatem prawo do aborcji – argumentuje sędzia - nie wynika z przepisów Konstytucji i 14. Poprawki ani wprost, ani w sposób dorozumiany, jego ochrona jest możliwa pod warunkiem, że prawo to jest „głęboko zakorzenione w historii i tradycji narodu”. Autor projektu opinii przytoczył następnie szereg argumentów świadczących o tym, że istotnym elementem historii i tradycji narodu amerykańskiego jest prawna ochrona życia, nie zaś prawo do aborcji. Wykazał m.in., że do 1868 r., kiedy ratyfikowano 14. Poprawkę, trzy czwarte stanów, czyli aż 28 z wszystkich 37, uchwaliło ustawy uznające aborcję za przestępstwo i to bez względu na etap ciąży, w którym była wykonywana. Spośród 9 stanów, które w 1868 r. jeszcze nie penalizowały aborcji, 8 wprowadziło odpowiedzialność karną do 1910 r. Na potwierdzenie tych argumentów, w załączniku A do projektu opinii, sędzia Alito zawarł wykaz ustaw stanowych wprowadzających odpowiedzialność karną za aborcję na każdym etapie ciąży, obowiązujących w momencie przyjęcia 14. Poprawki, a także uchwalonych do 1910 r. Uwydatniony przez sędziego consensus w sprawie zakazu aborcji trwał aż do momentu wydania wyroku Roe, jako że w tamtym czasie nadal 30 stanów w swoim prawodawstwie zakazywało aborcji na każdym etapie ciąży.

Faktyczne poparcie dla wyroku

Autor tekstu Aborcja i Sąd Najwyższy. Przepis na chaos w Ameryce? nie przedstawił żadnych wiarygodnych i dających się zweryfikować argumentów mogących świadczyć o tym, że wyrok Roe, rzeczywiście cieszy się poparciem większości Amerykanów. Pomimo tego, że w komentowanym tekście pojawiły się odniesienia do wyników badań opinii publicznej, zabrakło w nim informacji o źródłach tych danych, z których rzekomo wynikać ma m.in., że około 60% Amerykanów popiera rozstrzygniecie zapadłe w sprawie Roe. Także badania Gallupa z 2021 r. nie potwierdzają stawianych przez autora artykułu tez. Wynika z nich bowiem, że zaledwie 32% ankietowanych w 2021 r. było zdania, że aborcja powinna być legalna w każdych okolicznościach [legal under any circumstances], natomiast aż 48% opowiedziało się za tym, by aborcja była legalna jedynie w określonych okolicznościach [legal only under certain circumstances]. Za całkowitym zakazem aborcji [illegal in all circumstances] było 19% ankietowanych1. Nie oznacza to więc, że 48% akceptujących aborcję pod pewnymi warunkami stanowi grupę popierającą rozstrzygnięcie w sprawie Roe. Powiedziałabym raczej, że większość respondentów (48% + 19%) można uznać za grupę, która z tego wyroku zadowolona nie jest.

Nie stanowiłoby też sytuacji wyjątkowej, gdyby sąd rzeczywiście zdecydował się „przekreślić” wadliwe orzeczenie z 1973 r., w przeszłości bowiem czynił to wielokrotnie. Tak było np. w przypadku niesławnego orzeczenia w sprawie Plessy v. Ferguson z 1896 r. oraz 6 innych decyzji amerykańskiego SN, które zastosowały doktrynę separate but equal („oddzielne, ale równe”), pozwalającą stanom na utrzymywanie segregacji rasowej. Orzeczeniem w sprawie Brown v. Board of Education z 1954 r. Sąd Najwyższy odrzucił tę doktrynę, co w praktyce oznaczało odstępstwo od zasady stare decisis (mocy wiążącej wcześniejszego precedensu). Powołując się na wcześniejsze orzecznictwo, sędzia Alito w swojej opinii podkreślił, że doktryna stare decisis nie ma charakteru bezwzględnego2 szczególnie gdy w grę wchodzi interpretacja przepisów Konstytucji USA3; w takich przypadkach należy przyłożyć szczególną wagę do prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy, a nie za wszelką cenę pozostawiać kraj „związany” decyzją błędną.

Czy Konstytucja będzie poszanowana?

Przedmiotem sprawy zawisłej aktualnie przed Sądem Najwyższym USA jest prawo Stanu Missisipi, zgodnie z którym aborcja byłaby zakazana po 15. tygodniu ciąży, z wyjątkiem przypadków wymagających interwencji medycznej (medical emergency) lub poważnych nieprawidłowości w rozwoju płodu. Dopóki obowiązuje pozbawione podstaw orzeczenie Roe, poszczególne stany nie mogą decydować o tak fundamentalnej sprawie w sposób demokratyczny. Autor projektu opinii wyraźnie zaznaczył, że teraz „nadszedł czas na uszanowanie Konstytucji i oddanie sprawy aborcji wybranym reprezentantom narodu”. Przykład wcześniejszego prawodawstwa poszczególnych Stanów pokazuje natomiast, że większość z nich demokratycznie uchwalała prawo chroniące życie dzieci nienarodzonych.

A gdyby nawet bronić tezy o polaryzacji społeczeństwa? W takim przypadku stwierdzić trzeba, że podziały stanowią cechę charakterystyczną demokracji, szczególnie gdy demokratyczne mechanizmy obejmują sprawy tak delikatne jak aborcja. A ceną, jaką społeczeństwo amerykańskie płaci za pomysł na sztuczne tłumienie podziałów, jest ludzkie życie.

Katarzyna Gęsiakdyrektor Centrum Prawa Medycznego i Bioetyki Ordo Iuris, radca prawny, członek Izby Radców Prawnych w Warszawie, absolwentka studiów prawniczych na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. Doświadczenie zdobywała pracując w warszawskich kancelariach prawnych. Obecne zainteresowania naukowe koncentrują się na zagadnieniach związanych z prawem medycznym i prawami człowieka.

1Zob. Gallup, Abortion, https://news.gallup.com/poll/1576/abortion.aspx, tabela nr 3.
2Wyrok w sprawie Pearson v. Callahan z 2009 r.
3Wyrok w sprawie Agostini v. Felton z 1997 r.

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...