Gadowski: Napinacze z fabryk "onuc" wrzeszczą o wojnie, a zwieją pierwsi

Dodano:
Witold Gadowski Źródło: YouTube / GadowskiTV
Widziałem wojnę na własne oczy. Jestem przerażony tym, co czytam w polskim świecie publicystycznym i dziennikarskim – mówi Witold Gadowski.

W rozmowie na kanale YouTube PCh24TV Łukasz Karpiel rozmawiał z Gadowskim i Łukaszem Warzechą m.in. o eskalacji działań wojennych na Ukrainie z punktu widzenia Polski. Temat ten dopiero od niedawna zaczął się pojawiać w dominujących mediach. Od dłuższego czasu na potrzebę dyskusji o konsekwencjach dalszej eskalacji oraz oszacowaniu kosztów i ryzyka starają się zwrócić uwagę publicyści "Do Rzeczy".

Gadowski: Wojna to nie herosi, tylko upodlenie i ofiary

Podobnie robi w regularnych komentarzach na swoim kanale YouTube dziennikarz i publicysta Witold Gadowski. Także w rozmowie z PCh24TV Gadowski zwrócił uwagę, że niektórym komentatorom z wielką łatwością przychodzi mówienie o wojnie. – 99,9 proc. Polaków nigdy nie widziało wojny na własne oczy. Są to dla nich wyobrażenia rodem z filmów komiksów, książek. O takiej rzeczywistości wypowiada się bardzo łatwo, ale gdybyśmy pokolenie naszych dziadków czy rodziców zapytali o te kwestie, widzielibyśmy zupełnie inne emocje, widzieliśmy strach, który czai się w ich oczach. W wojnie nie ma żadnego romantyzmu. Jest smród, upodlenie, bandytyzm i wykorzystywanie słabszych. To jest prawdziwa wojna. Nie bohaterowie, dowódcy, oficerowie. Herosów na froncie jest kilku, a ofiar wojny są miliony – powiedział publicysta.

Krańcowa nieodpowiedzialność

Wojna konwencjonalna przynosi straszliwe spustoszenia, a wojna nuklearna, o której kompletnie nie mamy pojęcia – bo najwyżej możemy się cofnąć do obrazków z Hiroszimy i Nagasaki albo do sytuacji po wybuchu w reaktorach w Czarnobylu – to jest nie do wyobrażenia. I teraz łatwe mówienie o tym, że wchodzimy w jakąś rzeczywistość wojny jądrowej, to jest krańcowa nieodpowiedzialność – zaznaczył.

Gadowski podkreślił, że Putina należy zatrzymać. – Należy powiedzieć, że jeśli chce użyć broni nuklearnej, to może się przekonać na własnej skórze, że też będzie jej ofiarą. Ale z drugiej strony nie chcę słuchać tych wszystkich domorosłych specjalistów, których się teraz namnożyło i którzy mówią, że tyle kiloton skutkuje tak, a tyle kiloton tak – powiedział, przypominając casus płk. Kuklińskiego, który wywiózł na zachód plany uderzeń jądrowych na terenie Polski, co zrobiło tam ogromne wrażenie.

– Rzeczywistość, w której Polska znajduje się w centrum jądrowego konfliktu, bo tak to by było, to jest rzeczywistość, do której jeżeliby ktokolwiek doprowadził, to jeżeli ktoś na polskiej ziemi przeżyje, to zawsze powinien pamiętać, że to był ktoś najgłupszy i najgorszy – powiedział Gadowski.

Gadowski: Napinają zza biurek wątłe mieśniki

W kolejnej wypowiedzi, który pracował m.in. jako reporter wojenny, przypomniał, że widział na własne oczy kilka wojen.

– Jestem przerażony tym, co widzę i czytam w polskim świecie publicystycznym i dziennikarskim. To są gówniarze, którzy siedzą sobie ciepło, wygodnie za biurkami i wyobrażają sobie, jakimi to są herosami. Napinają te wątłe mięśniki, jacy to my jesteśmy zwarci i gotowi – powiedział Gadowski, przypominając, że taka sytuacja była już w polskiej historii przed II Wojną Światową i nie skończyło się to dobrze.

Wrzeszczą o wojnie, a pierwsi zwieją

– Dziś ci zwarci i gotowi papierowi bohaterowie z tych fabryk onuc, gdzie rozdziela się te epitety wszystkim, którzy nie myślą tak jak oni, wszyscy zwieją, a zostaną zwykli Kowalscy. Zwykli ludzie, którzy pracują, są odpowiedzialni za swoje rodziny. Oni zostaną, oni będą bronić tego, co to muszą, Odpowiedzialni mężczyźni, którzy nie wrzeszczą dzisiaj wszem i wobec, jak są dzielni, jak chcą wojny. To są ludzie, którzy nie chcą wojny, ale niestety mogą być do niej zmuszeni – ostrzegł.

Źródło: YouTube PCh24TV / DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...