Były rosyjski deputowany: Putin nie będzie w stanie przetrwać tego roku u władzy

Dodano:
Ilja Ponomariow, były deputowany rosyjskiej Dumy Państwowej Źródło: YouTube
Ilja Ponomariow, były deputowany Dumy Państwowej, uważa, że rok 2023 będzie rokiem wielkich zmian w Rosji, a Putin nie przetrwa u władzy.

– Jestem absolutnie pewien, że w Rosji nastąpią jakieś drastyczne zmiany w 2023 roku. Władimir Putin nie będzie w stanie przetrwać tego roku u władzy. Wydaje mi się, że obecnie jesteśmy w fazie ostatecznego odliczania jego czasu na Kremlu – ocenił Ilja Ponomariow w rozmowie z portalem Onet.pl, która została opublikowana w czwartek.

Trzy scenariusze

Były deputowany Dumy Państwowej Federacji Rosyjskiej wskazał trzy scenariusze tegorocznych wydarzeń w Moskwie. Pierwszym z nich może być "kontrolowane" przekazanie władzy, zainicjowane przez samego prezydenta Rosji Władimira Putina lub jego najbliższe otoczenie. Drugą opcją jest "siłowe przejęcie władzy" poprzez wojskowy zamach stanu, który mógłby zorganizować na przykład przywódca Czeczenii Ramzan Kadyrow. Trzecim wariantem są zaś "zmiany od dołu" w wyniku ogromnych ulicznych protestów i zamieszek. – Z mojego punktu widzenia jest to najbardziej obiecujący scenariusz. Wszyscy mądrzy ludzie powinni pracować dla tej trzeciej opcji – stwierdził Ponomariow.

Zdaniem opozycjonisty, rosyjskie elity będą chciały szukać porozumienia z Zachodem. – Mogą więc spróbować osiągnąć kompromis: system wewnątrz Federacji Rosyjskiej zasadniczo pozostaje, ale jednocześnie usunięto "irytujące" czynniki Putina i okupacji Ukrainy. Ale zasadniczo system się nie zmienia. I uważam to za wielkie zagrożenie – powiedział polityk.

Pobór w Rosji

Według Ponomariowa, jest mało prawdopodobne, aby potencjalna nowa fala mobilizacji w Rosji mogła wywołać powszechny bunt.

– Opieram się na przykładach historycznych. W nazistowskich Niemczech w czasie II wojny światowej do ostatniej chwili odsetek mobilizowanych był znacznie wyższy i nikt nie palił się do protestowania. Uważam, że najbardziej prawdopodobnym czynnikiem początku procesów rewolucyjnych nie jest liczba zmobilizowanych ludzi, ale problemy społeczno-gospodarcze, jakie pojawiają się w kraju na tle wojny – oznajmił były deputowany. – To efekt wyczerpania – dodał.

Źródło: Onet.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...