Putin ogłosi dziś wojnę z Ukrainą i drugą falę mobilizacji w Rosji?

Dodano:
Władimir Putin, prezydent Rosji Źródło: Wikimedia Commons
Władimir Putin już dziś może wypowiedzieć Ukrainie wojnę i ogłosić nową falę mobilizacji w Rosji - podaje Instytut Badań nad Wojną (ISW).

Amerykańscy eksperci zwracają uwagę, że w środę prezydent Rosji ma wygłosić w Petersburgu przemówienie z okazji 80. rocznicy przełamania przez Armię Czerwoną niemieckiego oblężenia Leningradu, rodzinnego miasta Putina.

"Putin lubi używać symbolicznych dat do zwracania się do narodu. Niektórzy rosyjscy blogerzy wojskowi uważają, że wykorzysta tę okazję, żeby albo ogłosić mobilizację, albo wojnę z Ukrainą" – ocenia ISW.

Analitycy podkreślają, że wcześniej ukraińskie i zachodnie służby specjalne wielokrotnie ostrzegały przed przygotowaniami Putina do planowanej na połowę stycznia kolejnej fali mobilizacji.

Dekret dotyczący pierwszej mobilizacji Putin podpisał we wrześniu ub.r. Miesiąc później rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu poinformował, że mobilizacja została zakończona i powołano 300 tys. osób.

Mobilizacja wojskowa w Rosji na wojnę z Ukrainą

W grudniu Putin powiedział, że z 300 tys. zmobilizowanych 150 tys. skierowano na teren "specjalnej operacji wojskowej", z czego 77 tys. wcielono do jednostek bojowych. Dodał, że kolejne 150 tys. nadal przechodzi dodatkowe szkolenie na poligonach i ośrodkach szkoleniowych Ministerstwa Obrony.

Według ustaleń "The Wall Street Journal", który powołuje się na źródła na Kremlu, wewnętrzne sondaże, które są przedstawiane najwyższemu kierownictwu rosyjskiego państwa, wykazały powrót poparcia dla wojny na Ukrainie do poprzednich poziomów i gotowość obywateli do zniesienia kolejnej fali mobilizacji.

"The Moscow Times" podkreśla, że choć wrześniowa mobilizacja, "pierwsza w Rosji od 1941 r., odebrała rodzinom setki tysięcy ludzi, a wielu z nich zginęło już na froncie, państwowa machina propagandowa nadal działa, dławiąc nawet podstawowy instynkt samozachowawczy".

Źródło: UNIAN / The Wall Street Journal / The Moscow Times
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...