Premier: To szczególna data, która przypomina o odwadze

Dodano:
Mateusz Morawiecki Źródło: PAP / Andrzej Lange
Dziś obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką. Premier zaznacza, że to data szczególna.

Według różnych szacunkowych obliczeń od 300 do ponad 1500, a być może więcej – taka jest liczba Polaków, którzy zostali zamordowani przez Niemców w czasie II wojny światowej za ratowanie życia Żydów. Tak naprawdę jednak dokładna liczba ratujących, ale i ratowanych, nigdy nie będzie znana.

Zbrodnia w Markowej

Za pomoc Żydom zamordowano rodzinę Ulmów. W nocy z 23 na 24 marca pięciu niemieckich żandarmów wyruszyło z Łańcuta. Grupą dowodził porucznik Eilert Dieken. Towarzyszyło im czterech "granatowych" policjantów, w tym Włodzimierz Leś. Przed świtem wszyscy dotarli do Markowej. Od razu skierowali się do gospodarstwa Ulmów.

Niemcy wdarli się do domu Józefa i Wiktorii. We śnie zastrzelili braci Goldmanów i Gołdę Grünfeld. Pozostałych Żydów oraz całą rodzinę Ulmów – rodziców i szóstkę ich małych dzieci – wyprowadzono przed dom. W pierwszej kolejności zabito Żydów. Następnie, na oczach dzieci, Niemcy zastrzelili Józefa i Wiktorię Ulmów. Przez chwilę zastanawiano się, co zrobić z dziećmi, lecz po krótkiej naradzie Niemcy zdecydowali, że je również należy zamordować, "aby nie było kłopotu".

Premier: Zapłacili najwyższą cenę

W obszernym wpisie do Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką odniósł się premier Mateusz Morawiecki.

"To szczególna data, która przypomina nam o ogromnej odwadze i bohaterstwie Polaków, którzy w czasie II wojny światowej, ryzykując życie swoje i swoich rodzin, ratowali współobywateli Rzeczypospolitej – Żydów. Jeden z najbardziej symbolicznych aktów odwagi tamtych czasów prezentuje historia rodziny Ulmów z Markowej. Józef i Wiktoria Ulmowie mieli pięcioro dzieci i mieszkali w małej wiosce Markowa na Podkarpaciu. Kiedy niemieckie oddziały okupacyjne zaczęły przeprowadzać masowe deportacje i mordy na Żydach, Ulmowie postanowili pomóc swoim sąsiadom – żydowskiej rodzinie Goldmanów z Łańcuta. Zapłacili za to najwyższą cenę" – zaznacza szef rządu.

"24 marca 1944 roku z rąk Niemców zginęli wszyscy członkowie rodziny: Józef Ulma, jego żona Wiktoria będąca w zaawansowanej ciąży, ich sześcioro dzieci oraz wszyscy ukrywający się Żydzi. Za swoją postawę i męczęńską śmierć, zgodnie z decyzją Papieża Francisza, Rodzina Ulmów zostanie beatyfikowana 10 września 2023 roku. Jest to pierwszy przypadek, gdy Kościół katolicki uznaje za świętych nie tylko małżonków, ale również ich dzieci, w tym dziecko nienarodzone" – przypomina premier.

Polityk podkreśla, że "Takich aktów odwagi były tysiące – jedne zakończyły się śmiercią pomagających, inne miały szczęśliwy finał. Wiele z nich wciąż pozostaje nieodkrytych, ale przypomina o nich Instytut Pileckiego swoim programem "'Po Imieniu'".

"na świecie i okupowanej Europie, za zwykły akt dobroci serca, jakim jest pomoc drugiemu człowiekowi, nie groziła rozszerzona kara śmierci. A w okupowanej przez nazistowskie Niemcy Polsce groziła. Polacy ginęli, bo "zachowali się jak trzeba." Mimo to – nie bali się masowo pomagać. Musimy o tym pamiętać, przypominać – i apelować o zadośćuczynienie za tamte zbrodnie! Jednocześnie, patrząc na historię, musimy wywnioskować kilka ważnych lekcji na przyszłość. Nigdy więcej nie wolno pozwolić, aby naród czy grupa ludzi była nękana i prześladowana z powodu swojego pochodzenia, wyznania, języka, religii czy przekonań. Nigdy więcej nie wolno pozwolić, aby ludzka nienawiść, faszyzm, imperializm, nacjonalizm i nietolerancja doprowadziły do ludobójstwa" – zaznacza Mateusz Morawiecki.

Źródło: Facebook / DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...