Macron zaatakowany w Holandii. Demonstranci rzucili się na niego

Dodano:
Emmanuel Macron, prezydent Francji Źródło: PAP/EPA / YOAN VALAT
Holenderska policja zatrzymała w Amsterdamie dwóch demonstrantów, którzy rzucili się w kierunku prezydenta Francji Emmanuela Macrona.

W środę drugi dzień z rzędu protestujący zakłócili wizytę francuskiego prezydenta w Holandii.

Mężczyzna i kobieta zostali aresztowani po tym, jak rzucili się na prezydenta Francji, gdy ten wysiadał z limuzyny z holenderskim królem Willemem-Alexandrem przed uniwersytetem w Amsterdamie, gdzie protestowało około 40 osób.

Dramatyczna scena miała miejsce dzień po tym, jak demonstranci przerwali przemówienie Macrona w Hadze.

Świadkowie słyszeli, jak jeden z protestujących, który biegł w kierunku prezydenta, skandował: "Dla honoru robotników i lepszego świata - nawet jeśli Macronowi się to nie podoba, jesteśmy tutaj". Następnie został powalony na ziemię przez funkcjonariuszy policji.

Media: Prezydent nie ucieknie przed gniewem Francuzów

Media zwracają uwagę, że wszelkie nadzieje, jakie Macron mógł mieć na ucieczkę przed gniewem francuskiej opinii publicznej, podróżując do Holandii, okazały się przedwczesne. Kontrowersyjnie przyjęta dekretem ustawa o reformie emerytalnej wywołała we Francji intensywne protesty i strajki, które trwają od kilku tygodni.

– Czasami musimy zaakceptować kontrowersje – powiedział Macron, odnosząc się do demonstracji we Francji i Holandii. – Musimy spróbować zbudować ścieżkę na przyszłość – dodał.

To nie pierwszy raz, kiedy protesty osłabiają ambicje dyplomatyczne francuskiego przywódcy. Wcześniej Paryż i Londyn zgodziły się przełożyć pierwszą zagraniczną podróż brytyjskiego króla Karola III do Francji z powodu planowanych demonstracji.

Agencja AFP odnotowuje, że Macron przebywa z pierwszą od 23 lat wizytą państwową w Holandii, ale "nie daje mu to wytchnienia od fali protestów przeciwko jego posunięciom w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego we Francji z 62 do 64 lat".

Burza po słowach Macrona o Europie i USA

Jakby tego było mało, Macron udzielił niedawno głośnego wywiadu, w którym stwierdził, że Europa powinna uniezależnić się od Stanów Zjednoczonych i nie dać się wciągnąć w w konfrontację USA-Chiny w sprawie Tajwanu – wyspy, którą Pekin uważa za swoje terytorium i której w przypadku inwazji Ameryka chce bronić.

Zdaniem prezydenta Francji "wielkie ryzyko", przed którym stoi Europa, polega na tym, że "wpada w kryzysy, które nie są nasze, co uniemożliwia jej zbudowanie strategicznej autonomii".

Słowa te wywołały ogromne poruszenie, zwłaszcza po drugiej stronie Atlantyku. Wysoki rangą francuski urzędnik powiedział agencji Reutera, że Macron nie przeprosi za słowa, które padły w wywiadzie przeprowadzonym na pokładzie samolotu w drodze powrotnej z Pekinu do Paryża. – Treść tego, co powiedział Macron, który koncentrował się na jego ulubionym projekcie europejskiej autonomii strategicznej, była jasna, a jego stanowisko w sprawie Tajwanu i Chin nie uległo zmianie – oświadczył dyplomata.

Źródło: Deutsche Welle / AFP / Politico
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...