"Demokracja umiera w ciszy". Kasia Tusk wdała się w dyskusję z internautami

Dodano:
Przewodniczący Rady Europejskiej, były premier RP Donald Tusk (L) z żoną Małgorzatą (P) i córką Katarzyną Źródło: PAP / Adam Warżawa
Kasia Tusk wzięła udział w niedzielnym marszu PO i opublikowała z niego relację. To nie spodobało się niektórym obserwatorom influencerki.
Kasia Tusk, córka Donalda Tuska, opublikowała podsumowanie marszu na swoim Instagramie. Do wpisu dołączyła wideo, pokazujące ujęcia z imprezy PO. "I powiem Wam, co teraz będzie. Będą wyszydzać, będą zohydzać, będą mówić, że te pół miliona było przekupione, zmanipulowane, nieświadome czy agresywne. Będą próbować robić wszystko, aby udowodnić, że to było nic, bo w głowach im się nie mieści, że tyle ludzi wyszło dziś na ulicę z czystego poczucia obowiązku. Z wiarą, że ich głos ma znaczenie. I nie licząc w związku z tym na aplauz czy profity. Być może usłyszycie w jakichś mediach, że to był marsz polityków, działaczy, samorządowców, artystów i sław. Ale każdy kto szedł dzisiaj z nami widział tłum zwykłych/niezwykłych ludzi, którzy porzucili swoje codzienne obowiązki i ruszyli w imię najcenniejszych wartości. I to im jestem wdzięczna najbardziej. Bo pod koniec to wszystko od Was zależy" – przekonuje Kasia Tusk, nawiązując do jesiennych wyborów parlamentarnych.

Na co dzień Tusk prowadzi lifestylowego bloga "Make life easier", na którym publikuje zdjęcia stylizacji oraz wnętrz czy propozycje estetycznie podanych posiłków.

Tusk w ogniu krytyki

Pod relacją z marszu pojawiło się wiele komentarzy. Większość z nich to słowa poparcia dla politycznego zaangażowania córki szefa PO. Jednak nie wszyscy mają takie samo zdanie. "Jestem bardzo zawiedziona, że na tego bloga wdarła się polityka" – stwierdziła jedna z internautek. W odpowiedzi otrzymała swoisty "wykład" na temat demokracji. "To raczej do życia nas wszystkich władza brutalnie tę politykę wciska. Można zamykać oczy i udawać, że wszystko jest w porządku, ale prędzej czy później to dotknie też Panią i Pani rodzinę - proszę nie być obojętnym, póki jeszcze możemy działać. Demokracja umiera w ciszy" – przekonuje Kasia Tusk.

Inny obserwator użył mocniejszych słów. Zarzucił celebrytce, że wzięła udział w marszu "stada krzykaczy". Jego zdaniem 4 czerwca na ulicach Warszawy "pojawiło się stado jadowitych żmij". Również i tej krytyki influencerka nie pozostawiła bez riposty: "Gdyby był Pan razem z nami, a nie oglądał zmanipulowany materiał TVP, to z pewnością mówiłby Pan dziś co innego. Może następnym razem sam Pan sprawdzi?".

Źródło: Instagram
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...