Co dalej z Grupą Wagnera? "Białoruskie społeczeństwo nie chce tych kryminalistów"

Dodano:
Najemnicy z Grupy Wagnera w Rostowie nad Donem Źródło: PAP/EPA
Oni potrafili młotem rozbijać głowy i robić torebki z ludzkiej skóry. To są barbarzyńcy – mówi o bojownikach z Grupy Wagnera Aleś Zarembiuk, szef Białoruskiego Domu w Warszawie.

Po nieudanym puczu i "marszu na Moskwę" Jewgieniaja Prigożyna media i komentarzy od weekendu spekulują co stanie się z oddziałami Grupy Wagnera, która – według poniedziałkowej deklaracji Prigożyna – ma zostać rozwiązana. W poniedziałek, w orędziu do narodu prezydent Władimir Putin wskazał bojownikom trzy możliwości, jakie mają po nieudanym puczu.

– Wszelkie szantaże i zamieszki skazane są na niepowodzenie. Zbrojny bunt i tak zostałby stłumiony. Zdecydowana większość bojowników z Grupy Wagnera to patrioci ojczyzny, ale byli wykorzystywani – mówił rosyjski przywódca w orędziu.

Jednocześnie prezydent podkreślił, że najemnicy mają teraz czas na podjęcie decyzji. Członkowie Grupy Wagnera mogą wyjechać na Białoruś, wrócić do domów albo wstąpić do rosyjskiej armii. – Kto chce, może pojechać na Białoruś. Obietnica, którą złożyłem, zostanie spełniona – zapewnił Putin.

Aleś Zarembiuk: Wagnerowcy to barbarzyńcy

W poranku radia RMF FM dziennikarz zapytał o kwestię oddziałów Grupy Wagnera szefa Białoruskiego Domu w Warszawie.

– Nikt nie wie czy Białoruś będzie drogą, jak powiedzieli, do Afryki, czy będzie bazą, gdzie będę stacjonować. To jest zagrożenie nie tylko dla naszego społeczeństwa, ale też dla Łukaszenki. To 25 tys. bardzo dobrze przygotowanych żołnierzy. To ludzie, którzy mają kryminalną przeszłość – tłumaczył w odpowiedzi Aleś Zarembiuk.

– Oczywiście, że trzeba się obawiać. Łukaszenka może załatwić im paszporty w kilka godzin, a później kryminaliści będą przyjeżdżać na zakupy do Białegostoku i Lublina. Mam nadzieję, że polska Straż Graniczna zaliczy ten egzamin i nie będzie ich wpuszczać ale nigdy nic nie wiadomo – dodał działacz.

Zapytany o przyszłość samego Prigozyna szefa Białoruskiego Domu w Warszawie stwierdził: "Nikt nie wie, co będzie robił. Być może z naszego terytorium będzie kierował 25 tys. uzbrojonych po zęby ludzi". – Na Białorusi nikt na nich nie czeka. Białoruskie społeczeństwo nie chce tych kryminalistów na naszym terytorium, wręcz bardzo się obawia, że te osoby będą szerzyć kryminalne rzeczy. Oni potrafili młotem rozbijać głowy i robić torebki z ludzkiej skóry. To są barbarzyńcy – podkreślił Zarembiuk.


Źródło: RMF 24
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...