USA: Sprawca strzelaniny w synagodze skazany na karę śmierci
50-letniemu Bowersowi postawiono łącznie 63 zarzuty za strzelaninę w synagodze Tree of Life, do której doszło w październiku 2018 r. Amerykańskie media przypominają, że był to najbardziej krwawy atak na ludność żydowską w USA. Dwadzieścia dwa z tych zarzutów dotyczyły przestępstw zagrożonych karą śmierci.
Najwyższy wymiar kary
W trakcie procesu prokuratorzy argumentowali, że Bowers dokonał zabójstw z powodu swojej nienawiści do narodu żydowskiego. Przywołali zeznania członków rodzin ofiar mówiących o ich bliskich, a także wskazali na brak wyrzutów sumienia mężczyzny.
Z kolei obrona kładła nacisk na jego trudne dzieciństwo i problemy ze zdrowiem psychicznym, w tym, jak przedstawiono, urojeniowy system przekonań oraz zdiagnozowane schizofrenię i epilepsję.
W ciągu ostatnich dwóch dni sędziowie przysięgli spędzili nieco ponad 10 godzin na obradach. Zadali sądowi dwa pytania: jedno w celu zbadania broni użytej podczas strzelaniny, a drugie w celu uzyskania kopii dokumentów dowodowych dotyczących historii rodziny zamachowca.
Decyzja o skazaniu mężczyzny na śmierć musiała być jednomyślna. W przeciwnym razie Bowers zostałby skazany na dożywocie bez możliwości wcześniejszego zwolnienia. Jak podaje CNN, to pierwsza federalna kara śmierci zasądzona za prezydentury Joe Bidena.
Strzelanina w synagodze
W sobotę 27 października 2018 roku Bowers wszedł do synagogi w Pittsburghu w stanie Pensylwanii i uzbrojony w cztery sztuki broni zaczął strzelać do zebranych tam osób. Do masakry doszło około godz. 10 rano czasu lokalnego w synagodze Tree of Life (Drzewa Życia). Zanim Bowers zaczął strzelać miał krzyknąć "Wszyscy Żydzi muszą zginąć!".
Policję o strzelającym do ludzi mężczyźnie zaalarmowały telefonicznie osoby uwięzione w synagodze. Funkcjonariusze byli zmuszeni strzelać do napastnika, żeby chronić ludzi. Trafiony sprawca został obezwładniony i zabrany do szpitala.