"Czy naczelni moraliści tolerowali patologię?". "Wyborcza" i jej dziennikarz w ogniu krytyki

Dodano:
Siedziba "Gazety Wyborczej" Źródło: PAP / Szymon Pulcyn
Narasta fala oburzenia po tekście dziennikarza "Gazety Wyborczej" Marcina Kąckiego, który przyznał, że krzywdził kobiety. Komentatorzy wytykają redakcji "GW" hipokryzję.

Marcin Kącki, dziennikarz, reportażysta i autor książek, opisał na łamach "Gazety Wyborczej" swoją mroczną przeszłość, w tym złe traktowanie kobiet, jakiego dopuszczał się przez lata. Nie ujawnił jednak dokładnie, na czym ono polegało.

Po publikacji głos zabrała dziennikarka "Newsweeka" Karolina Rogaska. Zamieściła na Facebooku wpis, w którym ujawniła, że jest jedną z ofiar Kąckiego.

Krótkie oświadczenie wydał także zastępca redaktora naczelnego "GW" Roman Imielski, tłumacząc, że sprawa jest traktowana "bardzo poważnie" i będzie "wyjaśniona" na łamach gazety.

Skandal wokół Marcina Kąckiego. Dziennikarze krytykują "Gazetę Wyborczą"

Tekst Kąckiego wywołał skandal i jest szeroko komentowany w mediach społecznościowych, także przez środowisko dziennikarskie.

"W 2006 ten tekst Kąckiego zniszczył Leppera i Samoobronę. W 2024 Kącki zniszczył się sam i zapewne parę kobiet… Pytanie: Czy w Gazecie Wyborczej nie wiedzieli, co się dzieje? Czy naczelni moraliści tolerowali patologię?" – pyta Sławomir Jastrzębowski, właściciel serwisu Salon24.pl.

Dziennikarz "GW": Ten tekst nie powinien ukazać się na naszych łamach

Wojciech Czuchnowski, dziennikarz "Gazety Wyborczej", wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że tekst Kąckiego nie powinien ukazać się na łamach "GW". "Nie w takim kształcie, jaki nadał mu autor. Osoba odpowiedzialna za publikację miała redaktorski obowiązek zweryfikowania podanych przez Marcina faktów, zwrócenia uwagi na niedomówienia, przekłamania i pominięcia kluczowych elementów" – uważa Czuchnowski.

"Tekst red. Kąckiego jest świetnie napisany. Kącki w piękny sposób nie napisał, jak rozebrał się i masturbował przy młodej dziennikarce, mimo jej przerażenia i sprzeciwu" – ocenia Patryk Słowik z Wirtualnej Polski.

"Jeżeli ktoś uważa, że można przez lata krzywdzić kobiety, ale potem ładnie o tym napisać, niby przeprosić, bo «wielu facetów tak ma», pójść na terapię i pora na CS-a, to ma poważniejsze problemy, niż sądzi" – pisze Marcin Makowski, dziennikarz "Wprost".

"Pytanie, czy redakcja «GW» żałuje teraz, że puściła Kąckiemu tekst – niby wyznanie" – zastanawia się Łukasz Zboralski, dziennikarz "Do Rzeczy".

"Klasyczny ruch wyprzedzający", "ilu takich przytula na Czerskiej naczelny moralista Michnik?"

"Czyli ten tekst Kąckiego to klasyczny ruch wyprzedzający i robiący z przemocowca i molestatora bohaterską ofiarę (życia, huci, okoliczności czy czego tam jeszcze)" – stwierdza użytkownik posługujący się pseudonimem "Cholewa bojowa".

"Ilu takich Kąckich przytula na Czerskiej Papież Polskiej Demokracji, Naczelny Moralista Adam Michnik? Najciemniej pod arcydemokratyczną latarnią?" – pyta Marcin Palade, socjolog polityki.

Źródło: X
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...