Emerytury i wysokie odprawy. "GW": Zdymisjonowani po śmierci Stachowiaka komendanci uciekli przed odpowiedzialnością
Dziennik pisze o czterech funkcjonariuszach policji: komendancie wojewódzkim Arkadiuszu Golanowski, jego zastępcy Piotrze Niziołku oraz komendantach miejskich Dariuszu Kokornaczyku i Arkadiuszu Małeckim, wobec których wszczęto postępowanie dyscyplinarne w związku z ukrywaniem przez prawie rok okoliczności sprawy śmierci Igora Stachowiaka.
"Gazeta Wyborcza" twierdzi, że funkcjonariusze wciąż nie ponieśli żadnej odpowiedzialności i prawdopodobnie tak pozostanie. Tuż po emisji reportażu, w którym ujawniono w jaki sposób traktowano Stachowiaka, wszyscy udali się na zwolnienie lekarskie. Wcześniej jednak mieli złożyć wnioski o przejście na emeryturę. Jak zauważa dziennik, w chwili przejścia na emeryturę wszelkie prowadzone wobec funkcjonariuszy postępowania zostaną umorzone.
Gazeta podkreśla, że "odwołani komendanci nie tylko uniknęli odpowiedzialności, ale na zakończenie służby otrzymali odprawy wy wysokości sześciomiesięcznego uposażenia, czyli od 45 tys. (komendant miejski) do 60 tys. zł (wojewódzki). Zdymisjonowany komendant Golanowski jeszcze do września będzie dostawał świadczenie w wysokości 100 proc. ostatniego uposażenia".