Mentzen tłumaczy nieobecność w Sejmie. Chodzi o jego dziecko

Dodano:
Sławomir Mentzen, jeden z liderów Konfederacji Źródło: YouTube / Konfederacja, screen
Jeden z liderów Konfederacji poseł Sławomir Mentzen wyjaśnił, dlaczego nie wziął udział w głosowaniu nad projektami dotyczącymi aborcji. Okazuje się, że jego dziecko trafiło do szpitala.

W piątek w Sejmie odbyły się głosowania nad czterema projektami zakładającymi liberalizację prawa dotyczącego aborcji. Posłowie postanowili o skierowaniu ich wszystkich do dalszych prac w komisji. Decyzją Sejmu zostanie powołana komisja nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw aborcyjnych.

Mentzen o zwolennikach aborcji. Porównał ich do nazistów

Jak to zwykle bywa przy tematach światopoglądowych pracom nad projektami towarzyszyły duże emocje. W debacie, która odbyła się dzień przed głosowaniem padło wiele mocnych słów. Dyskusja przeniosła się do sieci. Tam mocne stanowisko ws. zabijania nienarodzonych dzieci przedstawił lider Nowej Nadziei Sławomir Mentzen.

"Wszelkie argumenty za dopuszczaniem zabijania dzieci mają charakter wyłącznie emocjonalny. Nie odwołują się do jakiejkolwiek cywilizowanej etyki. Oparte są na założeniu, że kobieta, jeżeli bardzo tego chce, może zabić własne dziecko. Jest to etyczny nonsens. Zwolennik zabijania dzieci chorych, na przykład z zespołem Downa, jest podobny do nazisty, który dopuszczał zabijanie Żydów, albo do handlarza niewolników dopuszczającego zabijanie Murzynów" – napisał poseł na portalu X.

Dlaczego Mentzen nie wziął udziału w głosowaniu?

Jak się jednak później okazało, mimo tak stanowczego stanowiska, poseł Konfederacji nie wziął udziału w głosowaniach nad ustawami. Dlaczego?

O powodach swojej nieobecności Mentzen poinformował w sobotę w nagraniu zamieszczonym na platformie YouTube.com.

– Na 100 proc. zaraz ktoś zacznie mnie atakować, że nie brałem udziału w tym głosowaniu. Że powinienem głosować, a pewnie nie zagłosowałem dlatego, że bałbym się zagłosować. Czy uknuje jeszcze jakąś inną teorie spiskową, dlaczego nie brałem udziału tym głosowaniu – zaczął polityk, po czym dodał: "Tłumaczę: Moje dziecko trafiło do szpitala i po prostu musiałem być w tym czasie w Toruniu, nie mogłem być w Warszawie".

Poseł podkreślił, że był to jedyny powód, dla którego nie mógł wziąć udziału w głosowaniu.

Podtrzymując swój sprzeciw wobec zabijania dzieci, powtórzył, że nie było go w Sejmie z powodów osobistych, a nie dlatego, że nie chciał tam być.

Źródło: Interia.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...