Sensacyjne oświadczenie Wassermann. Poprze kandydata KO?

Dodano:
Małgorzata Wassermann (PiS) Źródło: PAP / Leszek Szymański
Na kilka godzin przed ciszą wyborczą głos w sprawie dogrywki Krakowie zabrała Małgorzata Wassermann z Prawa i Sprawiedliwości.

W drugiej turze wyborów prezydenckich w Krakowie już w najbliższą niedzielę zmierzą się Aleksander Miszalski (Koalicja Obywatelska) i Łukasz Gibała (komitet Łukasza Gibały Kraków dla Mieszkańców). O tym, kto zostanie następcą Jacka Majchrowskiego może przesądzić elektorat Prawa i Sprawiedliwości. Kandydat tej partii, Łukasz Kmita, uzyskał w pierwszej turze blisko 60 tysięcy głosów. To właśnie o tych wyborców najbardziej zabiegali w ostatnich dwóch tygodniach kandydaci.

Walka o Kraków. Nieoczekiwane oświadczenie Małgorzaty Wassermann

Nieoczekiwanie, na kilka godzin przed ciszą wyborczą oświadczenie wydała Małgorzata Wasserman, która w 2018 roku sama ubiegała się o fotel prezydenta Krakowa. Jej stanowisko w sprawie kandydatów z jednej strony zaskakuje, z drugiej – może być jasną wskazówką dla krakowskich wyborców PiS.

"[...] piastując od 2015 roku mandat Posła na Sejm RP, wielokrotnie dawałam wyraz, nie tylko słowami, ale faktycznym zaangażowaniem w sprawy lokalne, że dobro i pomyślny rozwój mojego ukochanego Miasta Krakowa jest dla mnie priorytetem w działalności publicznej" – zaczęła swoje oświadczenie Wassermann.

Z tego właśnie powodu, wyjaśniła, nie może pozostać obojętna wobec ważnego dla tysięcy krakowianek i krakowian wyboru, jaki zostanie dokonany 21 kwietnia. Posłanka przyznała, że dla ludzi prawicy, konserwatystów nie będzie to wybór łatwy. Wyraziła jednak przekonanie, że należy go dokonać.

Wassermann poprze kandydata Koalicji Obywatelskiej?

"Obaj kandydaci to osoby, do których wyborów politycznych jest mi bardzo daleko, stąd też nie kieruję się w tej decyzji barwami politycznym" – zastrzegła, po czym dodała: "Biorąc pod uwagę osobiste cechy każdego z kandydatów i ich postawę wobec spraw ważnych dla każdego przyzwoitego człowieka, nie wyobrażam sobie, abym mogła oddać swój głos na Łukasza Gibałę, którego pomysł na Kraków opiera się jedynie na kwestionowaniu wszystkiego wokół".

Małgorzata Wasserman podkreśliła ponadto, iż nie mogłaby poprzeć człowieka, który "w sposób haniebny manifestował wielokrotnie pogardę dla ludzi mających konserwatywne, prawicowe poglądy".

"Czuję sprzeciw wobec tego aby prezydentem mojego miasta mógł zostać ktoś bez wiarygodnej wizji jego rozwoju, kto dzisiaj składa pusto brzmiące deklaracje o ponadpartyjnym łączeniu mieszkańców, a nie tak dawno chciał otaczać ludzi podzielających moje poglądy i związanych z Prawem i Sprawiedliwością kordonem sanitarnym" – napisała.

Na tym jednak nie koniec argumentów. "Nie mogłabym w zgodzie z własnym sumieniem i przekonaniami zagłosować na człowieka, który w 2012 roku został członkiem Ruchu Palikota, a następnie wszedł do władz jego partii przekształconej w Twój Ruch, stając się jednym z najbliższych współpracowników Janusza Palikota, ostentacyjnie wyrażającego pogardę dla ofiar z 10 kwietnia 2010 roku, w tym śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego" – dodała.

Kończąc, posłanka Prawa i Sprawiedliwości zaapelowała do wszystkich podzielających jej poglądy na sprawy publiczne o "rozważenie takiej decyzji".

Czy to oznacza, że Wassermann poprze w niedzielę kandydata Koalicji Obywatelskiej? Tego wprost nie napisała.

Wbrew stanowisku PiS

Co ważne, stanowisko parlamentarzystki stoi w sprzeczności z oficjalnym stanowiskiem partii, która odradzają swoim wyborcom głosowanie na Miszalskiego.

"W skrócie – nie możemy dopuścić, by partia Tuska przejęła Kraków – hejt, nienawiść, SokZBuraka, tego nie chcemy w naszym mieście. Dlatego idźmy na wybory w niedzielę i z pewnością nie głosujmy na Miszalskiego" – napisał w mediach społecznościowych Michał Drewnicki, szef krakowskich struktur PiS.

Źródło: DoRzeczy.pl / Facebook
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...