W koalicji wrze po dymisji. "Kogo oni nam wciskają?"
W środę Wirtualna Polska ujawniła, że Bartłomiej Ciążyński korzystał ze służbowego auta podczas urlopu w Słowenii. Co więcej, wiceminister sprawiedliwości zapłacił za paliwo z państwowych pieniędzy, choć jest to wyraźnie zabronione w regulaminie karty paliwowej, który podpisał.
Początkowo polityk Nowej Lewicy twierdził, że nie złamał prawa i mógł korzystać z samochodu i karty paliwowej również w celach prywatnych. Jednak po kilku godzinach potwierdził w rozmowie z dziennikarzami WP, że ich ustalenia są prawdziwe. Jak tłumaczył, sytuacja wynikała z "braku doświadczenia w korzystaniu ze służbowych samochodów".
W rządzie wrze. "Kogo oni wciskają"
Politycy Lewicy podkreślają, że szybka dymisja świadczy o wysokich standardach koalicji, ale w samej PO panują odmienne nastroje.
– Oczywiście ktoś może powiedzieć, że Donald teraz pokazał się jako dobry car, który utrąca złego bojara i w tym sensie jest to dla niego na plus, bo pokazuje zupełnie inne standardy niż te, które obowiązywały za czasów PiS . Jednak znając go, jest pewnie wkurzony, że się musi zajmować gościem, którego być może nie widział nawet na oczy. Kogo oni nam wciskają? – mówi polityk PO w rozmowie z Onetem.
Do kadrowych przetasowań doszło po wyborach do europarlamentu, gdy wielu polityków wyjechało do Brukseli. Jak przyznaje jeden z wiceministrów część z nowych nominacji "budzi wątpliwości". Niektórzy nowi członkowie rządu są postrzegani po prostu jako źródło problemów.
Inny ważny polityk PO dodaje, że w Polsce rządzi szeroka koalicja, co wiąże się z koniecznością szanowania przez PO wyborów mniejszych partnerów. – Pewne nominacje są wątpliwe, ale jeśli cokolwiek jest nie tak, będą zapadać szybkie decyzje – dodaje w rozmowie z serwisem.